Naukowcy sprawdzają, czy detonacja ładunku jądrowego może być skutecznym sposobem obrony przed ewentualną planetoidą zagrażającą Ziemi. O trójwymiarowej symulacji z tym związanej informuje amerykański instytut badawczy Lawrence Livermore National Laboratory (LLNL).
Trzech Polaków: naukowca i dwóch księży - uhonorowano, nadając ich nazwiska planetoidom (asteroidom). Nową porcję nazw ogłosiła Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU).
Rozrasta się grono planetoid z nazwami związanymi z Polską. W lipcu do katalogu nazw planetoid dołączyło sześć honorujących polskich naukowców z dziedziny astronomii i geologii: Annę Łosiak, Emila Wilawera, Karolinę J. Dziadurę, Krzysztofa Langnera, Romana Hirscha i Monikę Kamińską.
W sobotę 4 lipca Ziemię minie kolejny w ostatnich tygodniach duży obiekt, o wymiarach szacowanych na od 360 do 800 metrów. Według danych NASA dystans do planetoidy wyniesie około 9 odległości do Księżyca.
W Krakowie, Olsztynie, Poznaniu, czy Szczecinie odbędą się wydarzenia popularyzatorskie i spotkania astronomiczne. Okazją jest Międzynarodowy Dzień Planetoid, inicjatywa ONZ, ktory wypada w ostatni dzień czerwca.
W kosmosie pojawiły się kolejne nazwy asteroid związane z Polską. Jedna dotyczy księdza żyjącego w XVI/XVII wieku, a druga - współczesnych popularyzatorów mineralogii i meteorytyki. Nazwy ogłosiła oficjalnie Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU).
Obserwatorium Very Rubin wykryło najszybciej rotującą planetoidę spośród ciał większych niż pół kilometra średnicy. Obiekt obraca się w niespełna 2 minuty - zdecydowanie szybciej niż wynosi jego limit według teorii.
Powiększa się liczba obiektów w kosmosie, którym nadano nazwy związane z naszym krajem. Tym razem w nazwach planetoid uczczono astronoma Henryka Chrupałę, zakonnice Faustynę Kowalską i Urszulę Ledóchowską oraz trenera strzelectwa sportowego Wojciecha Kulmatyckiego.
Chorzów dołączył do grona miast, których nazwy trafiły w kosmos. Międzynarodowa Unia Astronomiczna (IAU) zatwierdziła nazwę „Chorzów” dla planetoidy o numerze 535266, odkrytej w 2013 roku przez polskich astronomów Michała Kusiaka i Michała Żołnowskiego.
Astronomowie ustalili, że planetoida, do której leci japońska sonda Hayabusa 2, ma zaledwie 11 metrów średnicy. Oznacza to wielkość podobną do rozmiarów sondy. Wcześniej sądzono, że obiekt ma 30 metrów - poinformowało Europejskie Obserwatorium Południowe (ESO).