Ministerstwo Edukacji i Nauki

24.01.2022
PL EN
27.11.2021 aktualizacja 27.11.2021

Bajka o robotach w czasach katastrofy klimatycznej

Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe

Czy gdy ludzkość kompletnie zniszczy już środowisko naturalne i globalne zmiany klimatyczne wejdą w nieodwracalną fazę, na Ziemi mieszkać będą empatyczne roboty, troszczące się o… zwierzęta domowe? Raczej nie, choć niektórzy twórcy filmowi chcą nas do takiej wizji przekonać.

Finch jest elektroniczną złotą rączką. Zaprojektował i złożył dwa bardzo inteligentne roboty, które pomagają mu w życiu codziennym. Najnowszy swoją fizjonomią przypomina nieco człowieka (jest dwunożny), jest jednak zdecydowanie wyższy i bardziej potężny niż przeciętny człowiek. Uczy się bardzo szybko - naśladuje swojego twórcę, słucha też jego instrukcji. Finch mieszka w podziemiach ze swoim psem, zaś pobliskie miasto jest opuszczone. Klimat jest nieznośny, a temperatura sięga nawet ponad 50 st. C. Każde wyjście na powierzchnię wiąże się z ubraniem specjalnego skafandra ochronnego, bo Słońce nie jest ograniczane przez ochronne warstwy atmosfery i błyskawiczne “przysmaża” skórę.

Taką wizję przedstawiono w filmie “Finch”, który można obejrzeć na platformie Apple TV. Jedynym aktorem-człowiekiem jest Tom Hanks. Do pewnego stopnia widoczne są analogie do produkcji sprzed 20 lat "Poza światem", w której Hanks zagrał rozbitka na bezludnej wyspie. Tam jednak nie mógł rozmawiać z kimkolwiek, tylko z piłką, do której zwracał się "Wilson". W "Finchu" (to jego filmowe imię) Hanks też jest "rozbitkiem" - jednym z niewielu ludzi, którzy przetrwali gigantyczną katastrofę klimatyczną. Każdy kolejny dzień jest dla niego wyzwaniem. Wraz ze swoimi robotami przemierza opuszczone miasta w poszukiwaniu żywności, bo sam nic uprawiać w zdewastowanym klimacie po prostu nie może. A wieczorami bawi się z psem, który rzadko wychodzi na powierzchnię.

Antropomorficznego robota, który pomaga Finchowi, trudno nie polubić. Jest postacią sympatyczną i - szczególnie początkowo - bardzo nieporadną. Z czasem jednak robot uczy się coraz więcej i staje się coraz bardziej inteligentny i odpowiedzialny. Jedną z głównych zasad, których Finch go nauczył, jest dbanie o psa i oczywiście nieczynienie szkody swojemu twórcy: człowiekowi.

mat. prasowe

"Finch" jest niewątpliwie bajką, w której opowiedziano o kluczowych wyzwaniach ludzkości: zmianach klimatycznych i rozwoju sztucznej inteligencji. W tej wizji klimat jest niemal doszczętnie zdewastowany, ale wygląda na to, że jest szansa - i jest nią sztuczna inteligencja. Nowy robot Fincha w ciągu kilku dni "dojrzewania" osiągnął poziom rozwoju młodego dorosłego, a może i wyższy. A to przecież dopiero początek. W dobie dyskusji o rozwoju sztucznej inteligencji, która coraz śmielej wkracza w nasze życie, to dość zaskakujący głos. Tutaj jest ona pokazana jako niemal jednoznacznie pozytywna. Robotowi co prawda zdarzają się wybryki w postaci niesfornego zachowania i próby kierowania autem bez pozwolenia, to jednak koniec końców jest to po prostu robot dobry i poczciwy.

Co innego jednak sami możemy obserwować na co dzień. Półautomatyczne wojskowe drony czy algorytmy do rozpoznawania twarzy (stosowane do kontroli obywateli) to drugie oblicze sztucznej inteligencji (SI), która nie przypomina przyjaznego robota, i nawet fizycznie nie wygląda jak człowiek. Postęp prac nad SI wydaje się być w dużej mierze poza kontrolą - prywatne firmy ją rozwijają, beneficjentami stają się często służby państwowe, które mogą używać algorytmów do kontroli obywateli. Z kolei prywatne korporacje wykorzystują ją do osiągania przychodów. Kontrola i zysk - algorytmy projektowane przez człowieka odwzorowują jego dążenia.

"Finch" jest doskonale zrealizowanym filmem - efekty specjalne są świetne. Postać robota stworzonego przez głównego bohatera jest bardzo przekonywająca. A niedowiarki niech obejrzą, jak może wyglądać Ziemia po totalnym rozregulowaniu klimatu. Filmowa wizja jest bardzo sugestywna. A jednak wciąż jest to bajka, która w czasach postępujących zmian klimatu ma widza chyba po prostu nieco uspokoić i przekazać: "Wszystko będzie dobrze. Ludzkość jakoś sobie z tym kryzysem poradzi, a pomoże w tym dobrotliwa sztuczna inteligencja." A może jest więcej możliwych sposobów odczytania tego filmu, którego zakończenie nie jest typowym hollywoodzkim happy endem?

Między klimatem a SI jest ciekawa zbieżność. Mniej więcej w połowie XXI w. SI ma osiągnąć taki stopień zaawansowania, który przewyższałby stopień intelektualny ludzi. Jednocześnie ma być to czas przełomu - do około 2050 r. ludzkość albo stanie się neutralna klimatycznie, albo klimat zostanie nieodwracalnie zniszczony. Wygląda na to, że pomoc ze strony sztucznej inteligencji może nadejść trochę za późno.

Szymon Zdziebłowski

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

Copyright © Fundacja PAP 2022