Rektor WAM w Łodzi płk prof. Marek Saracyn powiedział PAP, że już w październiku studia na uczelni rozpocznie pierwszych 50 studentów. To będą żołnierze - ratownicy rekrutowani w jednostkach wojskowych. Za rok uczelnia przeprowadzi już otwarty nabór, być może także na wydział lekarski.
Płk prof. Marek Saracyn, rektor reaktywowanej w lipcu br. Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi, sam jest absolwentem łódzkiej uczelni sprzed jej likwidacji w 2002 r. Studia ukończył w 1998 roku i podkreśla, że Łódź zna od podszewki. Jak mówił, spędził tu 6 lat i ten okres zawsze miło wspomina nie tylko z racji trudnych studiów medycznych na wojskowej uczelni, ale też życia pozastudenckiego. W rozmowie z PAP zapowiedział, że już w październiku studia w WAM rozpocznie 50 pierwszych studentów, otwierając pierwszy rok studiów na kierunku ratownictwo medyczne, a jeśli wszystko pójdzie po jego myśli, za rok w WAM naukę rozpoczną także przyszli wojskowi lekarze.
- Wybór ratownictwa jako pierwszego kierunku studiów w WAM wynika z potrzeb Sił Zbrojnych. Uczelnia dopiero rozpoczyna swoją działalność, dlatego zależało nam, aby uruchomić kształcenie na kierunku, dla którego już teraz jesteśmy w stanie przygotować odpowiednie zaplecze - powiedział profesor.
Rekrutacja na pierwszy rok studiów licencjackich prowadzona była przez resort obrony narodowej i była kierowana do żołnierzy zawodowych, którzy chcą kształcić się w tym kierunku. W perspektywie jednak studia w WAM będą w pełni otwarte, ale - co podkreśla prof. Saracyn - z ciężarem decyzji, że kandydat decyduje się jednak na studia w uczelni wojskowej.
To oznacza, że studenci WAM od pierwszego roku staną się żołnierzami dobrowolnej, zasadniczej służby wojskowej, a od drugiego roku żołnierzami zawodowymi, w trakcie pobierania nauki. W efekcie od pierwszego roku dostaną zakwaterowanie, umundurowanie i uposażenie.
- Student kończąc Wojskową Akademię Medyczną uzyska tytuł ratownika medycznego i takie same uprawnienia zawodowe jak w przypadku innych uczelni na terenie kraju. Absolwent oczywiście będzie mógł podjąć pracę w jednostkach systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego, niemniej jednak naszych studentów będziemy zachęcali do tego, aby pozostali w armii. To ona będzie ponosić koszty kształcenia, dlatego też będziemy oczekiwali zobowiązania do tego, że kilka lat po ukończeniu studiów absolwent będzie pracował w wojsku - powiedział rektor.
Prof. Saracyn podkreślił, że studia w WAM to nie jest cyrograf, który wiąże człowieka z wojskiem na całe życie, chociaż - jak wspominał - „zawsze jest coś za coś”.
- Studia wojskowo-lekarskie dają kandydatowi stabilną i jasno określoną ścieżkę kształcenia, ale wiążą się również z późniejszym zobowiązaniem do pełnienia zawodowej służby wojskowej przez okres wynikający z obowiązujących przepisów. Jest to więc decyzja, która od początku łączy zdobywanie wykształcenia medycznego z przygotowaniem do służby na potrzeby Sił Zbrojnych - powiedział pułkownik.
Kuszącym, oprócz możliwości wyboru między studiami medycznymi na dwóch uczelniach w Łodzi - cywilnym Uniwersytecie Medycznym i wojskowej WAM, będzie możliwość uzyskania finansowej niezależności praktycznie od pierwszego roku studiów.
- Wysokość zarobków w wojsku uzależniana jest od stopnia wojskowego, który jest w przypadku uczelni związany z zaliczaniem kolejnych semestrów. Każda zdana sesja upoważnia do wyznaczenia na wyższy stopień wojskowy, a od stopnia zależna jest wysokość uposażenia, która zaczyna się od 6500 zł brutto. Ponieważ w przypadku studentów obowiązują jeszcze przepisy o uposażeniu wolnym od opodatkowania dla tych, którzy nie ukończyli 26. roku życia, kwota ta wypłacana jest w zasadzie w całości. To przyzwoite wynagrodzenie na start dla młodego człowieka, przy czym zapewnione ponadto bezpłatne zakwaterowanie, wyżywienie i umundurowanie daje mu stabilność przez okres sześciu lat trudnych studiów lekarskich - powiedział PAP prof. Saracyn.
Zaznaczył jednak, że kandydaci będą musieli liczyć się z pewnymi ograniczeniami, np. zakwaterowaniem na terenie zamkniętym jednostki wojskowej; aby ją opuścić konieczne jest uzyskanie przepustki. Obowiązywać rzecz jasna będzie także dyscyplina wojskowa, a wszystkie dziedziny życia regulować będą przepisy wojskowe.
Rektor jest jednak przekonany, że chętnych do nauki w WAM nie braknie i to zarówno wśród chłopców, jak i wśród dziewcząt. Zresztą zawód medyka wojskowego szybko się feminizuje i jest coraz więcej kobiet oficerów w korpusie wojsk medycznych.
- Wśród obecnych roczników podchorążych kształcących się w Kolegium Wojskowo-Lekarskim UMed kobiety stanowią już około połowę studentów, a w niektórych rocznikach jest ich nawet nieco więcej. Z naszego punktu widzenia płeć nie ma tutaj znaczenia. Liczy się przede wszystkim wiedza, umiejętności, predyspozycje i spełnienie wymagań związanych zarówno ze studiami medycznymi, jak i przyszłą służbą wojskową - powiedział pułkownik.
Dodał, że chciałby przyciągać do WAM osoby, które oczekują nowoczesnego kształcenia medycznego na wysokim poziomie, ale jednocześnie świadomie wybierają szczególną ścieżkę zawodową, bo „WAM będzie kształcić nie tylko przyszłych medyków, ale również ludzi gotowych wykorzystać swoje kompetencje na rzecz systemu bezpieczeństwa i obronności państwa”.
Według prof. Saracyna pierwsi studenci wydziału lekarskiego pojawia się na uczelni najwcześniej za rok, czyli w roku akademickim 2027/2028, a na pierwszym roku kierunku lekarskiego w WAM znajdzie się ok. 200 miejsc.
Na potrzeby uruchomienia kierunku lekarskiego rektor WAM widzi możliwość wykorzystania potencjału łódzkich placówek medycznych. Już podpisano stosowne listy intencyjne ze Szpitalem MSWiA w Łodzi i z Urzędem Marszałkowskim, od którego WAM mogłoby przejąć Szpital Pirogowa i zamienić go w szpital wojskowy. Profesor jednak nie ogranicza swoich planów do tych dwóch placówek.
- Łódź dysponuje bogatym i bardzo silnym zapleczem klinicznym, dlatego chcielibyśmy korzystać z tego potencjału poprzez współpracę z tymi jednostkami, które będą zainteresowane udziałem w kształceniu przyszłych studentów WAM - powiedział profesor.
- Łódź jest bardzo dobrym miejscem do rozwoju nowoczesnej uczelni, takiej jak WAM. Leży w centrum kraju, ma silne i zintegrowane środowisko akademickie i duży potencjał naukowy. Dodatkowym atutem jest dobra współpraca między łódzkimi uczelniami. Również w relacjach z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi widzimy przede wszystkim przestrzeń do współpracy naukowej, badawczej i dydaktycznej. Potrzeby państwa, Sił Zbrojnych i obecna sytuacja geopolityczna sprawiają, że znacznie ważniejsze od rywalizacji jest dziś odpowiednie wykorzystanie potencjału całego łódzkiego środowiska akademickiego.
Rektor - Komendant Wojskowej Akademii Medycznej płk prof. dr hab. n. med. i n. o zdr. Marek Saracyn, oficer i lekarz. Wojskową Akademię Medyczną (WAM) ukończył z wyróżnieniem w 1998 roku. Po studiach w WAM w Łodzi pracował w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie, popularnie znanym jako szpital na Szaserów, najpierw w Klinice Chorób Wewnętrznych, Nefrologii i Dializoterapii, a następnie w Klinice Endokrynologii i Terapii Izotopowej, gdzie spędził większość swojej drogi zawodowej na stanowiskach od asystenta do profesora włącznie. Wcześniej służył też m.in. w Zakładzie Farmakologii i Toksykologii Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii w Warszawie.
Płk prof. Marek Saracyn pochodzi z Pułtuska, a mieszka z rodziną w Warszawie. Ma żonę i nastoletnią córkę, która rozpoczęła w tym roku naukę w wybranej i wymarzonej szkole średniej i - co zdradził PAP profesor - być może pójdzie w ślady taty. (PAP)
jus/ rbk/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.