Sytuacja doktorantów w Polsce jest złożona i wielowymiarowa, co utrudnia jej jednoznaczną ocenę, ale jednocześnie są obszary dynamicznych zmian i rozwoju – powiedział PAP przewodniczący Krajowej Reprezentacji Doktorantów (KRD) Rafał Ramut.
Odniósł się w tej sposób do komentarza pt. „Poland: No country for PhD researchers” („Polska to nie jest kraj dla doktorantów”), poświęconego systemowym problemom doktorantów w Polsce, który w marcu ukazał się w prestiżowym czasopiśmie „Science”. Wśród wyzwań autorzy – Alan Żukowski i Martyna Stępień – wskazali na stypendia poniżej minimalnej krajowej i brak ochrony pracy.
Komentując kwestię wysokości stypendiów doktoranckich, Rafał Ramut powiedział, że nie dziwi go ona, jeśli spojrzy się holistycznie na niewystarczająco dofinansowany cały system szkolnictwa wyższego. Obecnie to stypendium wynosi minimum 3570,50 zł brutto przed oceną śródokresową (czyli w pierwszych dwóch latach kształcenia) i minimum 5500,50 zł brutto po tej ocenie. Minimalna krajowa to 4806 zł brutto.
W związku z tym część doktorantów podejmuje się dodatkowej pracy. Według Ramuta na tę kwestię można spojrzeć w dwójnasób. - Jedni mówią, że chcą łączyć pracę zawodową i doktorat, a inni powiedzą, że muszą podjąć dodatkową pracę z konieczności. To też zależy od specyfiki dyscyplin. Ile byśmy zapytali osób, tyle byłoby opinii – powiedział.
Dodał też, że wiele zależy od samej uczelni czy instytutu – i ich sytuacji finansowej. - Te duże uczelnie, np. uczelnie badawcze, mają więcej środków np. na publikacje, konferencje, wyjazdy zagraniczne czy nieco wyższe stypendia, niż niedoinwestowane instytuty PAN-owskie, gdzie czasem wypłacane są „gołe” minima – mówił.
Podniósł jeszcze kwestię mentalności i traktowania doktorantów. – Są pracownicy, którzy traktują swoich doktorantów jak uczniów, którym powierza się swoja spuściznę. A z drugiej strony na każdym uniwersytecie znajdzie się człowiek, który traktuje podległego mu doktoranta w nieodpowiedni sposób – powiedział.
Rafał Ramut podkreślał jednak, że widzi korzyści z wprowadzonej w 2019 r. tzw. reformy Gowina. To m.in. wprowadzenie stypendium dla każdego doktoranta, rosnąca pozycja i rola doktorantów oraz ich obecność w ogólnoakademickich gremiach.
Wśród największych wyzwań dotyczących doktorantów - które wymagają zmian prawnych, wymienił prawo do zawieszenia kształcenia z powodów zdrowotnych. Dzisiaj może to nastąpić tylko w przypadku urlopu macierzyńskiego (rodzicielskiego), choć szkoły doktorskie w swoich regulaminach mogą dopuszczać również inne sytuacje.
A pytany o kwestię wydłużenia statusu doktoranta do czasu obrony (dzisiaj wygasa on w momencie złożenia pracy, a na obronę czeka się czasem kilka miesięcy), potwierdził, że rozmowy z resortem w tej sprawie trwają.
Szef KRD zapowiedział też uruchomienie niebawem programu „Beyond the PhD”, dotyczącego ścieżek rozwoju po doktoracie. - Doktorat mylnie jest postrzegany przez społeczeństwo tylko jako ścieżka akademicka. A przecież wiemy, że wolnych etatów na uczelniach nie ma zbyt wielu. Dlatego stwierdziliśmy, że należy wyposażyć doktorantów w dodatkowe umiejętności i kompetencje, aby mogli budować przyszłość Polski, niezależnie od obranej ścieżki – powiedział.
Jak podał Ramut, obecnie w Polsce jest ok. 19,5 tys. doktorantów.(PAP)
Nauka w Polsce
akp/ zan/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.