Eksperci: liczba przypadków kleszczowego zapalenia mózgu rośnie; Polacy wciąż się nie szczepią

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Liczba przypadków kleszczowego zapalenia mózgu (KZM), które może mieć poważne powikłania neurologiczne, systematycznie rośnie w Polsce. Tymczasem wyszczepialność w naszym społeczeństwie wynosi poniżej 1 proc. – mówili eksperci w piątek na spotkaniu prasowym w Warszawie.

Zorganizowano je w ramach obchodów Ogólnopolskiego Dnia Świadomości o Kleszczowym Zapaleniu Mózgu (KZM), który przypada 30 marca.

Jak podkreślali specjaliści, aktualnie coraz więcej punktów aptecznych oferuje szczepienie przeciwko KZM, a w niektórych miastach, jak Warszawa, są programy darmowych szczepień przeciwko tej groźnej chorobie.

- Zmiany klimatyczne powodują, że mamy więcej kleszczy i dodatkowo więcej kleszczy zakażonych wirusem KZM – powiedziała prof. Joanna Zajkowska z Kliniki Chorób Zakaźnych i Neuroinfekcji Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku. Jak wyjaśniła, łagodne zimy sprzyjają przetrwaniu drobnych zwierząt, które są głównymi żywicielami kleszczy.

To sprawia, że co roku liczba przypadków kleszczowego zapalenia mózgu przyrasta, a choroba przestała mieć charakter sezonowy. Z danych, które przedstawiła badaczka, wynika, że w latach 2024-2025 przyrost ten wyniósł 16 proc.

Dr nauk o zdrowiu Barbara Czech-Szczapa z Katedry i Zakładu Profilaktyki Zdrowotnej Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu podkreśliła, że wszystkie modelowania epidemiologiczne wskazują na to, iż zachorowania na choroby odkleszczowe będą istotnie wzrastać w najbliższych latach.

- Widzimy wszędzie progresję ryzyka epidemiologicznego i progresję zwiększenia się obszaru bytowania kleszczy, które niosą ze sobą to ryzyko, jak również introdukcję gatunków, których wcześniej nie mieliśmy – powiedziała.

Z zaprezentowanych przez nią danych wynika, że kleszcze pospolite (Ixodes ricinus) występują w całej Polsce. Bardzo zwiększył się również zasięg występowania kleszcza łąkowego (Dermacentor reticulatus). Obydwa gatunki przenoszą wirusa KZM i obecnie są znacznie bardziej istotne z epidemiologicznego punktu widzenia niż kleszcze afrykańskie (Hyalomma marginatum), które przenoszą gorączkę krymsko-kongijską.

Prof. Zajkowska podkreśliła, że tak naprawdę każdy jest narażony na ugryzienie przez kleszcza. Największe ryzyko dotyczy osób, które spędzają dużo czasu na łonie natury, chodzą do lasu, ale też parku miejskiego, biegają, mają psa i chodzą z nim na spacery, wędkarze, grzybiarze, osoby uprawiające ogródek, a także leśnicy i inne osoby pracujące w bliskim kontakcie z przyrodą.

- Każda aktywność na świeżym powietrzu, czy incydentalna, czy systematyczna, hobbystyczna czy zawodowa, wiąże się z ryzykiem kontaktu z kleszczem – wymieniała specjalistka.

Dr Czech-Szczapa dodała, że żerują nie tylko kleszcze dorosłe, ale też ich inne postacie rozwojowe, w tym larwy i nimfy, które są znacznie mniejsze od postaci dorosłej i można je przeoczyć. – Wirus KZM jest dostępny w ślinie, dlatego już sam fakt rozpoczęcia żerowania przez kleszcza niesie ze sobą ryzyko zakażenia – zaznaczyła epidemiolożka.

Jest to wirus blisko spokrewniony z wirusami, które wywołują tak poważne choroby, jak żółta gorączka, denga, gorączka Zachodniego Nilu.

Jedna trzecia przypadków KZM może przebiegać bezobjawowo. Gdy objawy występują, w pierwszej fazie KZM może przypominać infekcję wirusem grypy, tłumaczyła prof. Zajkowska. W drugiej fazie, tzw. neurologicznej, dochodzi do zajęcia struktur w centralnym układzie nerwowym – najczęściej opon mózgowo-rdzeniowych, a w cięższych przypadkach - mózgu oraz rdzenia kręgowego. Występują wówczas: gorączka (często wysoka), silny ból głowy, sztywność karku, napady padaczkowe, porażenia, zaburzenia równowagi i świadomości. Ta faza rozwija się u ok. jednej trzeciej osób zakażonych wirusem.

Co ważne, wszyscy pacjenci w tej fazie wymagają pobytu w szpitalu. W najcięższych przypadkach dochodzi do zaburzeń oddychania, co wymagać może wspomagania oddechu za pomocą respiratora. Trwałe powikłania rozwijają się u 35-58 proc. osób z objawami neurologicznymi.

- U części pacjentów z KZM, którzy trafiają do szpitala, choroba naprawdę przebiega bardzo, bardzo dramatycznie, ze zmianami, które są nieodwracalne, z uszkodzeniem układu nerwowego, z uszkodzeniem układu ruchu, zaburzeniami poznawczymi – wymieniała prof. Zajkowska. Dodała, że również KZM przebiegające bez zajęcia ośrodkowego układu nerwowego może mieć negatywne skutki zdrowotne dla pacjentów.

Dr Czech-Szczapa zwróciła uwagę na to, że KZM można się zarazić droga pokarmową. Ma to związek ze spożywaniem niepasteryzowanych produktów mlecznych (regionalnych), zarówno od krów, owiec i kóz. Podczas namnażania się w organizmie zwierzęcia – żywiciela kleszcza ten wirus jest wydzielany aktywnie do mleka, wyjaśniła. Specjaliści obecni na konferencji zaznaczyli, że obecnie nie ma skutecznego leku na KZM. - Leczenie jest tylko objawowe. Nie ma takiego leku, który działałby na mnożenie się wirusa – powiedziała prof. Zajkowska.

Istnieją natomiast szczepionki, których skuteczność jest bardzo wysoka – już po pierwszej dawce wynosi ponad 90 proc. – Zaszczepienie się to naprawdę jedyny sposób, żeby nie zachorować - oceniła.

Dr Czech-Szczapa podkreśliła, że ciężkie przypadki KZM dotyczą wyłącznie osób nieszczepionych.

Skuteczność szczepionek widać najlepiej w grupie leśników, którzy są szczepieni obowiązkowo z racji wykonywanego zawodu i nie chorują na KZM. – Niestety, w Polsce wskaźnik szczepień - mimo, że choroba jest rejestrowana we wszystkich województwach – jest bardzo niski i wynosi 0,22 proc. populacji – powiedziała specjalistka. Dodała, że pod tym względem bardzo odbiegamy od krajów UE.

Jak wyjaśniła, szczepienie składa się z trzech dawek, ale już po drugiej dawce odporność jest bliska 100 proc. Trzecia dawka utrwala ten stan. Po upływie 3-5 lat wart przyjąć dawkę przypominającą.

Dr n. farm. Mikołaj Konstanty, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, zwrócił uwagę, że obecnie łatwiej jest zaszczepić się przeciw KZM, ponieważ szczepionka zaczęła być dostępna w punktach aptecznych. Choć za samą szczepionkę trzeba zapłacić, to usługa jej podania jest refundowana.

- Ugryzienie przez kleszcza zakażonego wirusem KZM jest zdarzeniem losowym, dlatego szczepienie trzeba traktować jak polisę ubezpieczeniową, która tak naprawdę zabezpiecza nas na wiele lat – podsumowała prof. Zajkowska. (PAP)

jjj/ bar/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Niewyspany mózg działa jak niewydolne lotnisko

  • Fot. Adobe Stock

    Problem dezinformacji medycznej będzie narastał: szkolenia na UMB dla przyszłych lekarzy

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera