09.07.2020
PL EN
28.05.2020 aktualizacja 29.05.2020
Szymon Zdziebłowski
Szymon Zdziebłowski

Egipt/ Archeolodzy poszukują domu przedsiębiorczej Apolonii w ruinach starożytnego miasta

Apolonia, mieszkanka egipskiego miasta Pathirys, dorobiła się ponad 2 tys. lat temu fortuny dzięki udzielaniu pożyczek. Zabudowania tej starożytnej miejscowości są celem badań archeologów. Liczą, że uda im się ustalić również "adres" Apolonii.

Ruiny miasta Pathirys znajdują się w Gebelein, kilkadziesiąt kilometrów na południe od współczesnego Luksoru i legendarnej starożytnej nekropolii tebańskiej, gdzie położona jest m.in. Dolina Królów i świątynia Hatszepsut. Był to ważny ośrodek miejski, bo przez jakiś czas w II i I w. p.n.e. pełnił on funkcję stolicy jednostki administracyjnej.

"Znaczenie tego miasta można by porównać do współczesnej siedziby miasta powiatowego. Mieszkańcy opuścili je prawdopodobnie w pośpiechu na skutek wojny domowej około roku 88 p.n.e. Zostawili w domach liczne papirusy, które przetrwały do naszych czasów. Znaleźli je w XIX i XX handlarze starożytności, po czym trafiły do kolekcji na całym świecie" - opowiada PAP kierownik ekspedycji badawczej Wojciech Ejsmond z Instytutu Kultur Śródziemnomorskich i Orientalnych PAN.

W ostatnich dekadach badaczki Katelijn Vandorpe i Sofie Waebens opublikowały liczne dokumenty znalezione w Pathirys. Dzięki temu naukowcy uzyskali unikalny wgląd w życie tego starożytnego miasta. Są to zeznania podatkowe, dokumenty najmu i sprzedaży nieruchomości czy prywatna korespondencja.

Nigdy jednak nie udało się poznać rozplanowania miasta i zrekonstruować wyglądu domostw. Ostatnie wykopaliska odbyły się w tym miejscu ponad sto lat temu. "Dlatego postanowiliśmy powrócić w to miejsce" - opowiada Ejsmond.

Jedną z ciekawszych osób zamieszkujących Pathirys była Apolonia, kobieta o egipsko-greckim rodowodzie - wskazuje szef projektu. Wówczas, około 2 tys. lat temu, Egipt znajdował się w orbicie wpływów świata greckiego i był rządzony przez następców Aleksandra Wielkiego. Jak wyjaśnia Ejsmond, kobiety w starożytnej Grecji podporządkowane były mężczyznom i nie mogły samodzielnie prowadzić własnej działalności gospodarczej. Inaczej było w Egipcie, gdzie cieszyły się one większą swobodą. Grecki historyk Herodot, który odwiedził Egipt w V w. p.n.e. był zaskoczony tym, że Egipcjanki parają się biznesem, tak jak mężczyźni.

"Apolonia, która mieszkała w Pathyris wykorzystała swój mieszany rodowód. Choć miała grecko-egipskie pochodzenie, czuła się bardziej Egipcjanką, co umożliwiło jej prowadzenie różnych interesów. Jednocześnie wykorzystała swoją wyższą pozycję społeczną jako Greczynki z pochodzenia i poprzez małżeństwo z Grekiem - wówczas Egiptem władała macedońska dynastia Ptolemeuszy" - podkreśla Ejsmond. Z jej dokumentów naukowcy wyczytali, że dorobiła się sporego majątku, m.in. udzielając pożyczek.

"Wiemy, że miała kilka nieruchomości i mamy nadzieję, że uda się ustalić jej +adres+ w obrębie miasta" - liczy Ejsmond.


Ważną postacią w prowincjonalnej społeczności był kapłan. Wśród papirusów odkrytych w Pathirys są też takie, które dotyczą jednego z nich - Harpaesisa. Dowiadujemy się, że wygrał on konkurs na stanowisko kapłana-notariusza, które miał pełnić rok. Notariusze utrzymywali się z opłat za pisanie dokumentów i przekazywali część zysków do świątyni.

"Zapewne Harpaesis przedstawił najbardziej korzystną ofertę skoro został zatrudniony. W karierze pewnie dopomogło mu to, że wywodził się z miejscowej rodziny kapłanów. Prawdopodobnie wygranie konkursu na stanowisko notariusza było pierwszym krokiem do dalszej kariery w tej świątyni. Wiemy, że w późniejszych latach pisał on w imieniu kapłanów dokumenty związane z handlem ziemią świątynną" - opowiada Ejsmond. Bycie kapłanem w starożytnym Egipcie nie było z reguły powołaniem, ale po prostu pełnioną funkcją i to najczęściej dziedziczną.

Na razie ekipa polskich i zagranicznych naukowców, działająca w Gebelein pod auspicjami Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej (CAŚ) UW, wykonała w lutym i w marcu ubiegłego roku rekonesans w terenie. W pracach tych, oprócz Ejsmonda, brali też udział Lena Tambs z Uniwersytetu w Kolonii, Julia M. Chyla, Piotr Witkowski i Dawid F. Wieczorek z Uniwersytetu Warszawskiego.

Archeolodzy przyjrzeli się pozostałościom ceglanych zabudowań zalegających na terenie starożytnego miasta i porównali stan zachowania ruin z archiwalnym zdjęciami oraz szkicami planów zabudowań sprzed 100 lat.

Miasto położone było na stromym zboczu skały. Na jej szczycie znajdowała się świątynia i forteca. Poniżej położone były domostwa. Ze wstępnych ustaleń wynika, że układ ulic był nieregularny i większość z nich prowadziła w kierunku wejścia do świątyni. Miały one 3-4 m szerokości i nie były brukowane.

"Rolę, którą moglibyśmy przypisać dzisiejszemu ratuszowi, pełnił okręg świątynny i forteca, gdzie mieściły się archiwa, bank, notariusz i inne ważne biura. Miasto dzieliło się na kilka dzielnic. Trudno jednak stwierdzić, czy były wydzielone kwartały dla bogatych i biednych" - precyzuje Ejsmond.

Ejsmond podkreśla potencjał ewentualnych badań wykopaliskowych na terenie miasta. Ze względu na jego nagłe opuszczenie około roku 88 p.n.e. zestawia je z włoskimi Pompejami, gdzie czas zastygł w miejscu wraz z erupcją wulkanu.

"Sytuację archeologa można porównać do osoby, która spóźniła się do teatru na przedstawienie. Zna ona jedynie pewne fakty dotyczące bohaterów. Gdy doda do tego scenografię, to może pokusić się o rekonstrukcję przebiegu akcji. Brakuje nam informacji o tym, gdzie bohater mieszkał, jak wyglądał jego dom, jak przebiegały ulice i kto z kim sąsiadował. A uzyskanie ich jest naszym celem" - podsumowuje.

PAP - Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

szz/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2020