Endokrynolożka: sam test genetyczny proponowany przez WTA nie przesądza o przewadze w sporcie

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Test genu SRY, który WTA wprowadza jako warunek startu tenisistek w kobiecych rozgrywkach, nie pozwala sam w sobie ocenić przewagi sportowej zawodniczki. Liczy się także działanie testosteronu - uważa prof. Jolanta Słowikowska-Hilczer z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Zarządzająca kobiecymi rozgrywkami Women’s Tennis Association (WTA) ogłosiła w lipcu, że zawodniczki chcące rywalizować w kobiecej kategorii będą musiały przejść jednorazowy test wykrywający obecność genu SRY. Podobne rozwiązania wprowadziły w ostatnich latach m.in. World Athletics i World Boxing. Dotychczas wiele federacji opierało swoje przepisy przede wszystkim na oznaczaniu poziomu testosteronu we krwi, dopuszczając do startu kobiety transpłciowe po obniżeniu go do określonego poziomu i utrzymywaniu przez wymagany czas.

Niektóre organizacje uznały jednak, że taki wynik pokazuje jedynie bieżącą sytuację hormonalną, a nie odpowiada na pytanie, według jakiego wzorca rozwijał się organizm i czy przeszedł on dojrzewanie pod wpływem typowo męskich stężeń testosteronu.

Nowe zasady mają służyć ochronie uczciwej rywalizacji. Jednak decyzja o ich wprowadzeniu wywołała dyskusję, czy pojedynczy test genetyczny rzeczywiście pozwala ocenić biologiczne uwarunkowania mające znaczenie w sporcie.

Jak wyjaśniła w rozmowie z PAP prof. dr hab. n. med. Jolanta Słowikowska-Hilczer z Zakładu Endokrynologii Płodności Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, gen SRY jest jednym z pierwszych elementów uruchamiających rozwój płci męskiej. Jest zlokalizowany na chromosomie Y i od wczesnych etapów życia płodowego aktywuje kolejne geny odpowiedzialne za rozwój jąder.

- Jeżeli jądra się rozwiną, zaczynają wydzielać testosteron, który kieruje dalszym rozwojem organizmu w stronę męskich cech płciowych. Jeżeli natomiast genu SRY nie ma, rozwój przebiega zwykle w kierunku żeńskim - wyjaśniła ekspertka.

- Jeżeli WTA zdecydowała o badaniu genu SRY, to tak naprawdę bada marker rozwoju płci w kierunku męskim - dodała.

Jednocześnie zastrzegła, że biologia nie zawsze przebiega według tego schematu i zdarzają się wyjątki od opisanego mechanizmu. Sam fakt obecności genu SRY nie oznacza bowiem, że organizm na pewno rozwinie się według typowego męskiego wzorca.

- Zdarza się, że gen jest obecny, ale nie działa z powodu mutacji. Albo działa, ale zaburzenia dotyczą innych genów odpowiedzialnych za rozwój jąder. W takich przypadkach organizm mimo obecności chromosomu Y może rozwijać się całkowicie lub częściowo w kierunku żeńskim - zaznaczyła.

To właśnie dlatego - jej zdaniem - test na obecność genu SRY należy traktować przede wszystkim jako badanie przesiewowe. - Bo on sam nie mówi jeszcze nic o uwarunkowaniach istotnych z punktu widzenia sportu ani o tym, jak testosteron działa na organizm - powiedziała.

Przez wiele lat federacje sportowe opierały swoje przepisy na pomiarze poziomu testosteronu. Hormon ten odpowiada bowiem za rozwój większości cech, które zwiększają możliwości wysiłkowe organizmu. Pod jego wpływem w okresie dojrzewania rośnie masa i siła mięśni, zwiększa się gęstość kości, stężenie hemoglobiny, liczba czerwonych krwinek oraz pojemność płuc. Wszystkie te zmiany przekładają się na wydolność fizyczną.

Jak powiedział prof. Słowikowska-Hilczer, u kobiet transpłciowych, którym przy urodzeniu przypisano płeć męską i które rozpoczęły terapię hormonalną polegającą na hamowaniu wydzielania testosteronu i przyjmowaniu estrogenów, część tych parametrów stopniowo się obniża i rzeczywiście tracą znaczną część potencjału wysiłkowego związanego z działaniem męskich hormonów. Stężenie hemoglobiny może osiągnąć wartości typowe dla płci żeńskiej już po kilku miesiącach, natomiast zmniejszenie masy mięśniowej i siły staje się wyraźne zwykle po co najmniej roku leczenia.

Badaczka wyjaśniła, że nie oznacza to jednak, iż u każdej osoby wszystkie różnice zanikają całkowicie. Badania wskazują, że tempo i zakres zmian są indywidualne, a część cech ukształtowanych podczas męskiego dojrzewania, wpływających na wyniki sportowe, może utrzymywać się nawet po kilku latach terapii. Dlatego w ostatnich latach część federacji zaczęła odchodzić od samego oznaczania testosteronu.

Prof. Słowikowska-Hilczer zwróciła jednak uwagę, że poziom testosteronu może być mylący również z odwrotnego powodu. Zdarzają się bowiem sytuacje, w których jego stężenie jest wysokie, ale nie wywołuje to w organizmie typowych efektów biologicznych.

Przykładem jest całkowita niewrażliwość na androgeny (CAIS), należąca do grupy wrodzonych różnic rozwoju płci, określanych skrótem DSD. Osoby z CAIS mają chromosomy XY, rozwinięte jądra i wysokie stężenie testosteronu, jednak z powodu braku czynnych receptorów androgenowych organizm w ogóle na niego nie reaguje.

- Nie ma więc znaczenia, że poziom testosteronu jest wysoki, skoro on nie działa. Takie osoby rozwijają się jako kobiety i cały ich fenotyp jest żeński - wyjaśniła specjalistka.

Prof. Słowikowska-Hilczer podsumowała, że najpełniej biologiczną złożoność problemu oddawałoby więc podejście wieloetapowe. Test genu SRY można traktować jako badanie przesiewowe, a w przypadkach budzących wątpliwości uzupełniać je dokładniejszą diagnostyką genetyczną i hormonalną, obejmującą także ocenę działania testosteronu i receptorów androgenowych.

- Sam testosteron nie jest idealnym kryterium, ale również sam gen SRY nie wystarczy - podkreśliła.

Katarzyna Czechowicz (PAP)

kap/ agt/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Ekspertka: urlop brany raz albo dwa razy do roku to za mało dla organizmu

  • Adobe Stock

    Raport: Polki nadal rzadko używają żeńskich nazw zawodów

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera