Jeśli chcemy lecieć na Marsa, to najpierw musimy polecieć znów na Księżyc – stwierdził w rozmowie z PAP astronom prof. Paweł Moskalik, komentując znaczenie misji Artemis II. W jego opinii eksploracja Księżyca jest niezbędna do sprawdzenia konkretnych technologii i procedur w warunkach kosmicznych.
Rozpoczęta 1 kwietnia misja Artemis II dobiega końca. W nocy z piątku na sobotę czasu środkowoeuropejskiego kapsuła Orion z czworgiem astronautów ma zostać zwodowana w Pacyfiku. To pierwsza od ponad 50 lat załogowa wyprawa w okolice Księżyca.
Zdaniem eksperta z Centrum Astronomicznego im. Mikołaja Kopernika PAN (CAMK PAN) w Warszawie „bardzo trudno jest mówić o ciągłości między misją Apollo, realizowaną przez Amerykanów w latach 60. i 70., a obecną amerykańską misją Artemis”.

- Program Apollo był motywowany przede wszystkim polityczną rywalizacją USA ze Związkiem Radzieckim. Artemis ma bardziej ambitne cele, a konkretnie założenie stałej bazy na Księżycu, która będzie okresowo, a później przez cały czas obsadzona przez ludzi. To się nie wydarzy od razu. W tej chwili NASA zapowiada, że stała załoga może pojawić się na Księżycu w latach 30. – wyjaśnił.
Moskalik zaznaczył, że program Artemis jest ważny w perspektywie dalszej eksploracji Kosmosu. - Księżyc jest nam niezbędny do lotu na Marsa - przede wszystkim jako poligon, gdzie można ćwiczyć i uczyć się wielu rzeczy, które będą nam potrzebne na innej planecie. Pamiętajmy, że podróż z Księżyca z powrotem do domu, czyli na Ziemię, to trzy dni. Jak coś się zepsuje, można w miarę szybko załogę ewakuować. Z Marsa tak szybka ewakuacja nie jest możliwa – powiedział astronom.
Jak zauważył, od zakończenia misji Apollo w 1972 r. naukowcy zdobyli znaczącą wiedzę na temat Księżyca, mimo że nie odbywały się - aż do teraz - loty załogowe.
– Choć w czasie programu Apollo odkryto maskony, czyli lokalne anomalie pola grawitacyjnego Księżyca, to nie znano ich zbyt dobrze. To doprowadziło do tego, że Neil Armstrong wylądował na Księżycu 7 km od wyznaczonego miejsca. Ten błąd miał poważne konsekwencje dla bezpieczeństwa lotu. Apollo 11 miał wylądować w miejscu, gdzie było płasko, a w rzeczywistości załoga trafiła w rejon pełen kraterów i głazów – opowiadał prof. Moskalik. Dodał, że szczegółowe mapy maskonów i pola grawitacyjnego całego Księżyca wykonały dopiero bezzałogowe sondy kosmiczne GRAIL, których misja trwała w latach 2011-2012.
Jako drugie ważne odkrycie dokonane w XXI w. rozmówca PAP wskazał znalezienie wody na Księżycu, której - jak podkreślił - „nie ma dużo, ale jest”. - Ta woda jest bezcennym surowcem, bo ludzie muszą pić, a systemy elektroniczne trzeba chłodzić. To też oznacza, że nie trzeba jej przywozić z Ziemi. Ta woda jest w okolicach biegunów księżycowych i to jest główny powód, dla którego baza, którą Amerykanie chcą zbudować, będzie zlokalizowana właśnie w pobliżu jednego z nich – powiedział astronom.
Zapytany o znaczenie obserwacji Księżyca osobiście przez astronautów, stwierdził, że „choć NASA robi wielki szum, że Księżyc obserwują ludzie własnymi oczami z tak bliskiej odległości, to aparatura jest lepsza, bo może na przykład obraz zapisać”.
- Ludzkie oko ma jedną przewagę. Ma większy zakres dynamiczny, to znaczy może zobaczyć zarówno obiekty świecące bardzo słabo, jak i obiekty świecące bardzo jasno. Aparat fotograficzny ma z tym pewien problem, ale z tym sobie można poradzić, poprzez wielokrotne sfotografowanie obiektu z różnymi czasami ekspozycji. Dlatego nie przyjmuję narracji NASA, że ludzkie oko jest lepsze – podkreślił.
Moskalik dodał, że „cały Księżyc został bardzo dokładnie sfotografowany przez sondę Lunar Prospector (1998-1999), a później Lunar Reconnaissance Orbiter (działającą od 2009 r.), dzięki którym mamy zdjęcia topograficzne powierzchni Księżyca o rozdzielczości jednego metra”.
Astronom zaznaczył, że „Artemis II nie ma na celu eksploracji Księżyca, ale jest lotem doświadczalnym, gdzie celem jest testowanie statku kosmicznego Orion, rakiety nośnej i innego wyposażenia”. Według niego jest to o tyle ważne, że misja Artemis II ma zainicjować program lotów załogowych na Księżyc, najpierw odbywających się co roku, a potem co pół roku.
- Docelowo NASA planuje zbudować załogową bazę na Księżycu i uruchomić ją w połowie lat 30. Następnie ma uruchomić automatyczny statek, który będzie przewoził księżycowy grunt na Ziemię, nawet w tak dużych ilościach jak 500 kg. To nie jest ilość potrzebna do badań, tylko raczej do eksploatacji. Do tej pory Amerykanie nie podali powodów tych działań, możne się tylko domyślić ich celu – powiedział Moskalik.
Na pytanie, co cennego znajduje się na Księżycu, astronom odpowiedział, że „to, co warto przewozić na Ziemię, to znajdujący się w gruncie księżycowym izotop helu o nazwie hel-3”. - Na razie nie jest on nam do niczego potrzebny, ale jeżeli uruchomimy energetykę w oparciu o syntezę termojądrową, to będzie to po prostu surowiec energetyczny. Jest bardzo duży postęp w tej dziedzinie i być może za 10 lat hel-3 stanie się bardzo ważny. Ale czy to jest powód, dla którego nagle wszyscy chcą lecieć na Księżyc? Tego nie wiem – przyznał rozmówca.
Marta Zabłocka (PAP)
Nauka w Polsce
mzb/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.