25.11.2020
PL EN
14.08.2020 aktualizacja 14.08.2020

W.B. Irvine: żyjąc bez filozofii życiowej, musisz każdego dnia improwizować

Pytanie, jak żyć, wciąż jest aktualne. Prof. filozofii William B. Irvine z USA przekonuje, że kluczowe znaczenie ma kierowanie się czymś, co nazywane jest filozofią życiową. Kto próbuje żyć bez niej, każdego dnia musi improwizować. Skutkiem tego może być chaos, który zmarnuje nam życie.

William B. Irvine jest pracownikiem Wrigte State University, autorem siedmiu książek oraz wielu publikacji zamieszczonych w tak prestiżowych periodykach jak dziennik „Wall Street Journal” czy tygodnik „Time”. Jego najnowsza książka „Wyznanie stoika" niedawno ukazała się również w Polsce.

Amerykański specjalista przekonuje do filozofii stoików, którzy opracowali ją w starożytności, a dwa tysiące lat temu należeli do niej tacy myśliciele jak Marek Aureliusz, Seneka oraz Epiktet. Nie chodzi jednak tylko o stoicyzm, to jedna z możliwości. Chodzi bardziej o filozofię jako taką, w szczególności o filozofię życiową. Wskazuje na to podtytuł książki: „Jak dzięki filozofii odnaleźć w sobie siłę, spokój i odporność psychiczną”.

„Nie jestem odosobniony w swojej decyzji – pisze prof. William B. Irvine. – Coraz więcej ludzi uświadamia sobie, że brakuje im czegoś, co starożytni filozofowie określiliby mianem filozofii życiowej. Taka filozofii wskazuje, do czego warto w życiu dążyć i jak to osiągnąć. Jeśli próbujesz żyć bez filozofii życiowej, musisz każdego dnia improwizować. W efekcie twoją codziennością prawdopodobnie rządzi chaos, przez co możesz zmarnować sobie życie. A to byłaby ogromna starta!”.

Stoicyzm nie jest religią i można go pogodzić z wieloma systemami wiary, zarówno z chrześcijaństwem, jak i islamem. Chodzi bardziej o interpretowanie sytuacji, w której się znaleźliśmy i to, czego doświadczamy. Zdaniem stoików, komplikacje życiowe są pewnego rodzaju próbą charakteru, z której może wyjść bogatsi, nie tracąc niepotrzebnie sił i zdrowia. A dzięki temu jeszcze lepiej będziemy sobie radzić z nowy przeciwnościami. To największe osiągnięcie tego nurtu filozoficznego.

Wyjaśnijmy: nie oznacza to, że mamy przyjmować wszystko, co zgotujemy nam los i ze „stoickim spokojem” po prostu cierpieć. Wręcz przeciwnie. Chodzi przede wszystkim o ograniczenie do minimum emocji negatywnych, które nas niszczą, na dodatek utrudniają znalezienie najlepszego dla nas wyjścia z trudnej sytuacji. I chodzi o to, żeby nie cierpieć. O tym mówią Marek Aureliusz, Seneka oraz Epiktet.

„Widzę w stoicyzmie narzędzie, które choć ze względu na upływ czasu wymaga ostrzenia, nie tylko wciąż jest użyteczne, lecz może wywrzeć niezwykle korzystny wpływ na życie współczesnych ludzi” – przekonuje prof. Irvine.

Dodajmy: nie musi to być stoicyzm. Niech to będzie jakakolwiek filozofia życiowa. Jednak pewne elementy stoicyzmu na pewno się nam przydadzą. Przypomnijmy, że rzymscy stoicy uchodzili za ludzi optymistycznych i radosnych, cieszących się życiem bez względu na okoliczności życiowe. Jest to szczególnie trudne, ale warto się tego od nich uczyć. (PAP)

Autor: Zbigniew Wojtasiński

zbw/ agt/
 

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2020