04.12.2020
PL EN
14.07.2020 aktualizacja 14.07.2020

Izolacja może zwiększać podatność na COVID-19

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Choć zamknięcie się w domu chroni przed kontaktem z wirusem, to psychologiczny stres związany z brakiem pracy, samotnością czy konfliktami w rodzinie może zwiększać ryzyko infekcji dróg oddechowych. Przemawiają za tym wyniki badań nad innymi wirusami, niż SARS-CoV-2.

Miesiące izolacji i społecznego dystansu mogą przynieść niekorzystne efekty - ostrzega prof. Sheldon Cohen z Carnegie Mellon University na łamach pisma „Perspectives in Psychological Science”.

„Wiemy bardzo niewiele na temat tego, dlaczego jedni ludzie wystawieni na działanie koronawirusa powodującego COVID-19 są bardziej zagrożeni zachorowaniem, niż inni" - mówi prof. Cohen. On i jego współpracownicy analizują psychologiczne czynniki, pomagające przewidzieć podatność organizmu na różne wirusy atakujące drogi oddechowe. Wyniki tych badań "mogą dostarczyć wskazówek odnośnie czynników, potencjalnie ważnych dla rozwoju COVID-19” - zauważa.

Naukowiec od lat bada wpływ różnych czynników behawioralnych, społecznych i psychologicznych na choroby układu oddechowego. Sprawdzał m.in., jak zdrowe osoby zareagują na kontakt z różnymi wirusami powodującymi przeziębienia (w tym z koronawirusem 229E) oraz grypy.

„W czasie obecnej pandemii dotychczas koncentrowano się głównie na zmianie zachowań, które miały ograniczać ekspozycję na wirusa. W naszej pracy celowo wystawialiśmy ludzi na wirusy przeziębienia i grypy i badaliśmy, czy psychologiczne i społeczne czynniki pozwolą przewidzieć, jak skuteczny będzie system odpornościowy w zwalczaniu infekcji i zapobieganiu lub łagodzeniu choroby” - opowiada naukowiec.

Jego praca świadczy o znaczeniu czynników, o których wspomina.

Tymczasem wiele krajów w obliczu pandemii wprowadziło ograniczenia kontaktów, a nawet przymusowy pobyt w domach. To z kolei powoduje uczucie samotności, przerwę w pracy lub jej utratę i konflikty rodzinne. Zdaniem prof. Cohena może to zwiększać podatność na zakażenie SARS-Cov2.

Badacz zwraca jednocześnie uwagę na wnioski ze swoich badań, świadczące o tym, że społeczny i psychologiczny stres, w odpowiedzi na podawane ochotnikom wirusy grypy i przeziębienia, wywołuje produkcję cytokin nasilających zapalenia. Nasilone zapalenia zwiększały z kolei ryzyko zachorowania.

Tymczasem cytokiny sprzyjające stanom zapalnym przyczyniają się do cięższego przebiegu COVID-19. Może to oznaczać, że społeczny i psychologiczny stres będzie nasilał objawy tej choroby.

Z drugiej strony uzyskane przez badacza wyniki sugerują, że kontakt z innymi i społeczne wsparcie stwarzają pewnego rodzaju ochronną tarczę przed infekcjami dróg oddechowych. „Jeśli ktoś przynależy do zróżnicowanej sieci społecznej (korzysta ze społecznej integracji), zwykle też lepiej o siebie dba (nie pali, niewiele pije, więcej śpi i ćwiczy)” - podkreśla prof. Cohen.

„Co więcej, ludzie czują, że inne osoby z ich otoczenia pomogą im w czasie stresu czy problemów (społeczne wsparcie), a to zmniejsza znaczenie czynników stresogennych i sprawia, że słabiej wpływają one na zdrowie” - wyjaśnia badacz.

Więcej informacji na stronie:

https://www.eurekalert.org/pub_releases/2020-07/cmu-smi070720.php

mat/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2020