27.02.2020
PL EN
18.12.2019 aktualizacja 18.12.2019

Kowalski: mity o średniowieczu więcej mówią o nas, niż o nim samym

Czy w średniowieczu wierzono, że Ziemia jest plaska, a kościół zabraniał lekarzom wykonywanie sekcji zwłok? Wszystkie „oświecone” mity o średniowieczu więcej mówią o naszej współczesności, niż o nim samym” – twierdzi Jacek Kowalski w książce „Średniowiecze. Obalanie mitów”.

Średniowiecze często przeciwstawiane jest czasom „oświeconym” starożytności. Jest w tym wiele racji, ale nasze negatywne wyobrażenia o nim są często przesadzone, wręcz nieprawdziwe. Przekonuje o tym Jacek Kowalski, historyk sztuki, wykładowca akademicki, tłumacz literatury starofrancuskiej, autor scenariuszy widowisk i spektakli. Sam o sobie mówi, że jest Sarmatą - i wydał "Niezbędnik Sarmaty".

W najnowszej książce "Średniowiecze. Obalanie mitów" opisał prawie trzydzieści najważniejszych - jego zdaniem - zabobonów dotyczących "Wieku ciemnego", jak czasami nazywany jest ten okres. Choć przez historyków starożytności jest on używany w odniesieniu do okresu trwającego od upadku kultury mykeńskiej (XII/XI wiek p.n.e.) do początku epoki archaicznej (IX/VIII wiek p.n.e.), kiedy to zaczęła się kształtować klasyczna kultura grecka.

Przede wszystkim w średniowieczu nie uważano, że Ziemia jest płaska, na co wskazywali już starożytni myśliciele. Oczywiście pojawiały się takie poglądy, co później chętnie cytowano, bo to pasowało do wyobrażenia o tamtej epoce. Jednak niesłusznie. Przykładem – twierdzi Jacek Kowalski – jest nagrobek Kazimierza Jagiellończyka w katedrze wawelskiej. Bóg dokonuje tam aktu stworzenia, a Wszechświat jest symbolizowany przez wielką kulę. Prawdą jest, że Ziemię uznawano wtedy za centrum Wszechświata, ale ten pogląd to już sprawka Ptolemeusza, astronoma, matematyka i geografa z II wieku n.e.

Podobnie było z mitem o zakazie sekcji zwłok, co miało na wieki (ciemnie) zaważyć na rozwoju medycyny. Raczej nic takiego nie miało miejsce, choć tak jak w przypadku poglądu, że Ziemia jest plaska, gdzieniegdzie zakazy lub przynajmniej sugestie w tej prawie, mogły się pojawiać. Anatomię człowieka ogólnie musiano znać, na co wskazują średniowieczne krucyfiksy – wiele z nich to wręcz studium anatomiczne. A pojawiały się takie już w X w.

Co było z tzw. miłością dworną, i w ogóle z miłością, co to nie zna granic ani kompromisów, nie było jej w średniowieczu? Może jednak? W tej sprawie jest najwięcej wątpliwości, głównie z braku źródeł pisanych. W XI w. wytwarza się jednak coś w rodzaju „miłości dwornej”, kojarzonej w czasach współczesnych z miłością pozamałżeńską.

W tamtych czasach niewątpliwie dominował mężczyzna, również miłość małżeńska, jak możemy podejrzewać, niewiele miała wspólnego z zakochaniem i grą miłosną. A ta pozamałżeńska była surowo wzbroniona. Jednak emocje związane z miłosnymi uniesieniami zawsze były silniejsze niż zakazy, nakazy i zdrowy rozsądek, co też Homer przedstawił w „Iliadzie” i „Odysei” już w VIII w. p.n.e. I podobnie było w „wiekach ciemnych”. Za czasów Bolesława Chrobrego. Zdarzało się wtedy, pewnie nie tak rzadko, że rycerze pospiesznie wracali z wyprawy wojennej, bo dochodziły ich słuchy, że ich małżonki nie dochowują wierności, przynajmmniej tak jak to sobie wtedy wyobrażano.

Jacek Kowalski w publicystycznej zwadzie, a nie naukowej rozprawie, próbuje też rozwiać wiele innych głośnych mitów (czytaj – zabobonów) na temat średniowiecza. Przekonuje, że Jan Długosz wcale nie oskarżył Żydów o profanację Hostii w Poznaniu w 1399 r., co – powtórzmy - nie oznacza, że w Polsce nie było "żadnych antyżydowskich tumultów i podobnych oskarżeń". Jednak w połowie XIV w. znaczne częstsze były antyżydowskie wystąpienia na terenie ówczesnej Europy Zachodniej. O czym nie zawsze się dziś pamięta.

Prawdą jest natomiast, że Krzyżaków i Państwo Krzyżackie w Polsce odsądza się od czci i wiary, co też pokutuje do dziś. Słowo "Krzyżak" – pisze Kowalski – stało się w zasadzie inwektywą. Do czego, można dopowiedzieć, przyczynił się nasz laureat Nagrody Nobla Henryk Sienkiewicz ze swoją powieścią "Krzyżacy", za którą jednak Nobla nie otrzymał.

Nie ma wątpliwości: bracia zakonni z czarnymi krzyżami palili polskie kościoły i zabijali polskich księży, nie wspominając o ludności polskiej. Niechętnie tylko wspominamy o tym, że Władysław Łokietek wraz z Litwinami puścił z dymem należącą wtedy do Krzyżaków Ziemię Chełmińską. Mniej mówi się też o tym, że Państwo Krzyżackie było świetnie zorganizowane i szerzyło nie tylko wiarę, ale również najnowsze zdobycze cywilizacyjne. (PAP)

Autor: Zbigniew Wojtasiński

zbw/ zan/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2020