15.11.2019
PL EN
09.09.2019 aktualizacja 10.09.2019
Ludwika Tomala
Ludwika Tomala

Prof. Chacińska: w podnoszeniu jakości badań ważne międzynarodowe rady

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Międzynarodowe rady przy uczelniach i instytutach naukowych i badawczych są jeszcze w Polsce rzadkością. A mogłyby być ważnym czynnikiem podnoszącym jakość prowadzenia badań naukowych - uważa szefowa międzynarodowej agendy badawczej ReMedy, prof. Agnieszka Chacińska.

"Rozwój nauki w Polsce hamowany jest przez tzw. chów wsobny" - mówi prof. Agnieszka Chacińska. Tłumaczy, że konkursy na stanowiska nie zawsze są prowadzone w sposób przejrzysty. A naukowcy zatrudniani bywają nie według ich doskonałości naukowej, ale po znajomości. A to sprawia, że wybitnym naukowcom z zagranicy - również Polakom, którzy wyjeżdżają na staże - trudno znaleźć w naszym kraju pracę.

Zdaniem badaczki rozwiązaniem mogą być tu międzynarodowe rady działające przy danej placówce naukowej. Stać one mają na straży jakości konkursów i doradzać w strategicznych decyzjach dotyczących badań w danym instytucie. "Takie rady to standard w wielu najlepszych jednostek na świecie" - mówi prof. Chacińska.

Prof. Chacińska wraz z prof. Magdą Konarską kieruje działającą przy Centrum Nowych Technologii UW jednostką Międzynarodowej Agendy Badawczej (MAB) ReMedy. A przy ReMedy - zgodnie z zaleceniami finansującej ją Fundacji na rzecz Nauki Polskiej - działa właśnie taka międzynarodowa rada.

SKŁAD RADY

Prof. Chacińska opowiada, że do zadań międzynarodowej rady należy rekomendowanie ważnych strategicznie działań jednostki, m.in. przeprowadzanie konkursów na kierowników poszczególnych laboratoriów i ewaluacja ich pracy.

"Naszą radę tworzy ok. 9-10 osób. Nie ma w niej nikogo z Polski" - mówi badaczka. Tłumaczy, że członkowie rady to liczące się w swojej dziedzinie osoby - przyjaciele instytutu - którzy pracują pro bono. "Jeśli tacy ludzie przeprowadzają konkursy na kierowników laboratoriów, to z punktu widzenia kandydatów z zagranicy - stajemy się atrakcyjniejszym miejscem pracy" - mówi prof. Chacińska. Dodaje, że taka międzynarodowa rada jest świadectwem tego, że w danym konkursie wybrani zostaną najlepsi naukowcy - niezależnie od ich koneksji. Jak zauważa badaczka, jest to jasny sygnał, że konkursy są otwarte, a nie organizowane z myślą o zatrudnieniu konkretnego naukowca. "Poziom konkursu wyznaczany jest przez radę. To ona rekomenduje władzom jednostki, kogo zatrudnić" - mówi badaczka. i dodaje, że praca rad uwzględnia mechanizmy unikania konfliktu interesów.

MIĘDZYNARODOWA RADA - MIĘDZYNARODOWY ZESPÓŁ

Szefowa MAB wymienia, że dzięki działaniom międzynarodowej rady do ReMedy udało się już przyciągnąć wielu zdolnych ludzi. Wśród kierowników laboratoriów są osoby ze szwajcarskiego ETH, izraelskiego Weizmann Institute czy z Harvardu. A rekrutacja jeszcze trwa. Zatrudniono także specjalistów z Imperial College London czy brytyjskiego Natural History Museum. Wśród nich są Polacy, którzy pracowali za granicą, a otwarte konkursy były dla nich szansą na powrót.

PIENIĄDZE NIE SĄ NAJWAŻNIEJSZE

MAB na swoje działanie dostał ponad 35 mln zł i może zagwarantować zatrudnianym naukowcom dobre wynagrodzenia. Prof. Chacińska uważa jednak, że to nie wysokie wynagrodzenia przyciągnęły do Polski kadrę z zagranicy. "Wynagrodzenia są ważne, ale statystyki pokazują, że one nie są dla naukowców kluczowym elementem. Zapewniam, że jeśli chodzi o wynagrodzenia, jest to jedno z ostatnich pytań, jakie otrzymuję przy rekrutacji" - mówi.

Według niej "krytycznym jest stworzenie atmosfery pracy naukowej na najwyższym poziomie, otwartość konkursów, oderwanie się od lokalnych wpływów, atmosfera dyskusji". Opowiada, że kiedy - ponad dekadę temu - pracowała na Uniwersytecie we Freiburgu, mało było okazji, by wrócić do Polski. "Nie było jak tu wrócić. Nie wynagrodzenia były wtedy dla mnie ograniczeniem, ale tradycyjny system zatrudniania - konkursy ogłaszano tylko na stronach instytutu, a ich specyfikacje były tak zawężone, że jasne było, kto wygra" - wspomina. Do pracy w Polsce przyciągnął ją dopiero konkurs organizowany przez Międzynarodowy Instytut Biologii Molekularnej i Komórkowej (MIBMiK) - gdzie również - od lat działa międzynarodowa rada.

CO O RADACH MÓWIĄ PRZEPISY?

"MIBMiK to jedyny dotąd w Polsce instytut naukowy, który ma takie ciało składające się z naukowców światowego kalibru" - zapewnia rozmówczyni PAP. I dodaje, że instytut ten powstał na mocy osobnej ustawy.

Według niej polski system prawny nie pozwala, by takie międzynarodowe rady powstawały przy instytutach PAN. Instytuty PAN mają wprawdzie swoje rady, ale one są duże (liczą kilkadziesiąt osób) i wcale nie mają międzynarodowego składu. A w dodatku zajmują się bardzo wieloma sprawami - mniej i bardziej ważnymi. "A prawdziwe rady międzynarodowe powinny mieć w składzie wybitnych naukowców z zagranicy, którzy spojrzą na naukę prowadzoną w danej placówce z perspektywy świata. Nie powinny mieć w swoim składzie - jak w instytutach PAN - kierowników laboratoriów" - uważa prof. Chacińska. Jej zdaniem przy okazji reform PAN należałoby wprowadzić przepisy dotyczące tworzenia takich międzynarodowych rad.

Dodaje jednak, że inaczej jest w przypadku uczelni. Jak tłumaczy, w centrach uniwersyteckich - takich jak Małopolskie Centrum Biotechnologii UJ czy Centrum Nowych Technologii UW - to rektor może zadecydować o powołaniu międzynarodowej rady.

"Dzięki międzynarodowym radom naukowym moglibyśmy myśleć nie o malutkim kroczku w podniesieniu poziomu nauki w Polsce, ale o dużym kroku. Bez tego nie uda nam się ruszyć" - kończy biolog.

PAP - Nauka w Polsce, Ludwika Tomala

lt/ agt/

Copyright © Fundacja PAP 2019