21.08.2019
PL EN
10.06.2019 aktualizacja 10.06.2019

Uśmiech Mony Lisy jest nieszczery - twierdzą naukowcy

Źródło: Wikipedia Źródło: Wikipedia

Modelka, która pozowała do słynnego obrazu Leonarda da Vinci, udawała swój uśmiech - przekonują eksperci z międzynarodowego zespołu. Po pierwsze jest on niesymetryczny, a po drugie, nie angażuje mięśni górnej części twarzy.

Zespół badaczy z University of Cincinnati wraz ze współpracownikami z Wielkiej Brytanii i Włoch, przyjrzeli się bliżej legendarnemu już uśmiechowi Mony Lisy.

Badacze poprosili 42 ochotników aby ocenili, w jakim stopniu twarz uwiecznionej na obrazie kobiety odzwierciedla sześć podstawowych emocji.

Jednak badani, zamiast kopii oryginalnego dzieła, oglądali obrazy, które powstały albo przez połączenie dwóch lewych połówek - albo dwóch prawych.

W przypadku dwóch lewych połówek obrazu aż 92,8 proc. badanych dostrzegło wyrażane przez kobietę szczęście, a w przypadku prawych połówek - 0 proc.

35 z 42 ochotników uznało, że obraz złożony z prawych połówek ma naturalny emocjonalnie wydźwięk, pięć osób uznało, że wyraża obrzydzenie, a dwie - że smutek.

"Uzyskane przez nas wyniki wskazują, że szczęście można dostrzec tylko po lewej stronie (twarzy - PAP). Na podstawie pewnych uznanych teorii na temat neuropsychologii emocji stwierdziliśmy więc, że asymetryczny uśmiech Mony Lisy nie jest szczery. Taki uśmiech pojawia się też, gdy ktoś kłamie" - piszą autorzy pracy opublikowanej w piśmie "Cortex".

Badacze zwracają też uwagę, że naturalny uśmiech angażuje mięśnie górnej części twarzy - unoszą się policzki, a mięśnie wokół oczu się kurczą. U Mony Lisy tego brakuje.

Zdaniem naukowców trudno właściwie byłoby spodziewać się naturalnego wyrazu twarzy.

"Biorąc pod uwagę, że ktoś musi siedzieć bez ruchu przez wiele godzin - trudno uznać, że będzie w stanie przez cały czas szczerze wyrażać szczęście. Najprostsze wyjaśnienie tego, co można zobaczyć - jest takie, że asymetryczny uśmiech jest wyrazem +nieprawdziwego zadowolenia+ mimo wysiłków, jakie błaźni Leonarda wkładali w to, aby jego modele pozostawali radośni" - uważają badacze.

Autorzy eksperymentu dopuszczają też inną możliwość. Być może już da Vinci, przed prawie pięcioma wiekami, rozumiał naturę uśmiechu i celowo namalował nieodczuwaną w rzeczywistości emocję.

Badacze spekulują, że w takim przypadku obraz mógł zawierać ukryte znaczenie. Mógł stanowić nawet formę autoportretu lub dotyczyć innej, np. zmarłej osoby.

"Podczas gdy uśmiech Mony Lisy nieustannie przyciąga uwagę - prawdziwy, zawarty w nim przekaz nadal jest ulotny i pozostaje do odkrycia wiele związanych z nim tajemnic. Być może uda się je rozwikłać dzięki neuropsychologii emocji" - piszą naukowcy.

Więcej informacji na stronie:

https://www.eurekalert.org/pub_releases/2019-06/uoc-wml060519.php

- grafika

mat/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019