Mieszkańcy południowej części Stanów Zjednoczonych i Karaibów wielokrotnie widywali na niebie białawą mgiełkę w letnich miesiącach. Przez wiele dni wisiała w powietrzu, opadała na domy i samochody. W rzeczywistości była to ziemia z pustyni w Afryce, która została przeniesiona wraz z wiatrem przez Atlantyk.
"Nasze ostatnie badania na Islandii wykazały, że większość burz pyłowych jest powiązana z kurzem unoszącym się nad pokładami materiału deponowanego przez lodowce, które z wiatrem mogą być przenoszone na północne szerokości geograficzne w tym nad Europę" - powiedział Prospero. Dane satelitarne ujawniły istnienie olbrzymich pióropuszy kurzu w Arktyce - dodał.
Lodowce cofają się od dziesięcioleci i eksperci spodziewają się, że ten trend będzie kontynuowany wraz ze zmianami klimatu. Na tej podstawie Prospero przewiduje, że aktywność kurzu z pokładów uwalnianych przez lodowce najprawdopodobniej będzie się zwiększać nie tylko na Islandii ale także w innych rejonach Arktyki.
Naukowiec prowadził badania od 1965 roku. Dokonywał pomiarów cząsteczek kurzu m.in. na Barbados i w Zachodnich Indiach. Wraz z kolegami odkrył, że przenoszenie się kurzu w powietrzu znacząco rośnie od późnych lat 1960-tych i wczesnych 1970-tych, czyli w tym samym czasie kiedy w Ameryce Północnej zaczęto odczuwać skutki susz. Badacz zaobserwował także, że od lat 1990 ilość przenoszonego kurzu wzrosła jeszcze bardziej.(PAP)
krfFundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.