Medioznawczyni: osoby mające poczucie krzywdy i odrzucenia szukają akceptacji na forach internetowych

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Bardzo często młode osoby mające poczucie skrzywdzenia i odrzucenia szukają akceptacji i przynależności do grupy na różnego rodzaju forach internetowych – podkreśliła w rozmowie z PAP medioznawczyni dr Weronika Dopierała-Kalińska, adiunktka na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM.

Ekspertka pytana przez PAP, co sprawia, że młodzi ludzie są w stanie posunąć się nawet do aktów przemocy, licząc na to, że transmitując czy opisując swoje zachowania, zdobędą „lajki” pod swoim postem, zaznaczyła, że „główną rolę odgrywa tutaj potrzeba przynależności”.

– W tym przypadku młodym ludziom chodzi o to, żeby być popularnym w swoim środowisku, żeby być tak naprawdę aktorem tego życia, w którym różne osoby mają różne role społeczne. Generalnie osoby, które dokonują lub planują dokonanie zbrodni, mają przede wszystkim poczucie skrzywdzenia i niesprawiedliwości, i gdzieś to poczucie niesprawiedliwości musi mieć ujście. Często są to właśnie różnego rodzaju fora internetowe – powiedziała.

Wskazała, że tego typu społeczności często dostarczają młodym ludziom „absolutnej akceptacji”, co często wiąże się także ze zjawiskiem tzw. groomingu, kiedy młodzi ludzie padają ofiarami przestępców, którzy nawiązują z nimi intymną, przyjacielską relację. Groomerzy – jak tłumaczyła Dopierała-Kalińska – w pewnym momencie znajomości namawiają młode osoby do wysyłania im np. zdjęć pornograficznych. Następnie „przyjacielska relacja” się kończy, a zaczyna się szantaż i nakłanianie do robienia różnych rzeczy, np. dokonywania aktów przemocy m.in. w szkołach.

– Takie sytuacje dzieją się też w Polsce i jest to potwierdzone. Mamy dowody na to, że takie grupy jak sieć cyberprzestępcza „The Com” funkcjonują w polskiej przestrzeni internetowej i są w stanie nakłaniać młode osoby do robienia różnych rzeczy. Oczywiście nie wiemy jeszcze, jak dokładnie było w tych konkretnych przypadkach, które wydarzyły się w ub. tygodniu, ale jeżeli stały za tym te mechanizmy, to są to mechanizmy skrajnie niebezpieczne, które są wykorzystywane politycznie w tym roku – mówiła.

Dodała, że „polaryzacja społeczeństwa, która jest z tym związana, słynne »dziel i rządź«, dobrze by nie miała miejsca przy wykorzystaniu młodych osób. Ponieważ one od momentu »myśli« do momentu »czynu« mają naprawdę niewielki zakres możliwości wytrzymania i dlatego też są tak łatwymi ofiarami właśnie takich cyberprzestępstw”.

Ekspertka zaznaczyła, że portale społecznościowe „są niezwykle niebezpieczne dla młodych ludzi, dlatego, że dają im przestrzeń, w której te osoby mogą czuć sprawczość”.

– Ta sprawczość niestety niekiedy osiągana jest bardzo niebezpiecznymi sposobami. Jeżeli mówimy o tym, jaka jest rola mediów, czy też mediów społecznościowych – bo to są dwie zupełnie różne role w procesie pewnego rodzaju radykalizacji młodych osób, szczególnie młodych chłopców – to ta rola jest ogromna – wskazała.

Jak tłumaczyła, portale społecznościowe – przed atakami z ubiegłego tygodnia w polskich szkołach – „dawały i dają cały czas przestrzeń do rozwijania się różnego rodzaju ruchów internetowych, różnego rodzaju społeczności, które potem przeradzają się też w prawdziwe sytuacje w codziennym funkcjonowaniu, w codziennym życiu. Jedną z takich sfer jest m.in. manosfera”.

Manosfera – jak mówiła – sama w sobie nie jest niczym złym; jest to przestrzeń dla mężczyzn, w której mogą oni mówić o emocjach, o swoich potrzebach i dzielić się też z innymi swoimi doświadczeniami. – Manosfera jest potrzebna i nie powinno nas dziwić to, że taka przestrzeń istnieje. Problematyczne jednak staje się to, że przestrzeń ta radykalizuje się w bardzo szybkim tempie – zaznaczyła.

– W manosferze tak naprawdę mamy bardzo dużo różnych odmian i rodzajów grup, sfer różnego rodzaju wpływów. Niektórymi z nich są np. „redpillowcy”, czy też nawet „blackpillowcy”, czyli osoby skrajnie nihilistyczne, które są przekonane o tym, że nie mają znaczenia, że ich istnienie nie ma do końca sensu, ponieważ są w grupie przegranych i tak naprawdę nieważne, co by ze swoim życiem i losem zrobili, to są na tej straconej pozycji. To jednak nie sprawia, że takie osoby nie mają poczucia przynależności, czy podziwu ze strony innych i tam, w tych radykalnych sferach manosfery, dokonują różnych rodzajów aktów przemocy, które są niestety wyznacznikiem ich statusu – wskazała.

Dodała, że członków tej radykalnej manosfery możemy podzielić na dwie grupy; „ofiar” i „przestępców”.

– Ofiary to są właśnie ci młodzi ludzie, którzy szukając przynależności, prawdopodobnie po odrzuceniu, prawdopodobnie pełni gniewu, znajdują ją w środowisku, które – jak wspominałam – najbardziej ceni sobie przemoc, i w którym status społeczny uzależniony jest od tego, jak dużą przemoc uda się albo wykonać, albo wymusić na innych”.

Zwróciła też uwagę, że z drugiej strony są też „grupy przestępcze, które skłaniają młodych ludzi, młodych mężczyzn bardzo często, do bardzo brutalnych i bardzo gwałtownych ataków, takich jak np. przyniesienie lub też niestety użycie noża w szkole”.

– Dzięki takim zachowaniom osoby te nabierają w swoim przekonaniu dużego „znaczenia społecznego”, tzw. social score, i dzięki temu mogą odczuwać bardzo dużo dobrych emocji związanych z poczuciem przynależności, z poczuciem autorytetu, którym się stają, kiedy takiej przemocy dokonają. Jest to zjawisko skrajnie niebezpieczne i jednocześnie zjawisko, które jest wykorzystywane politycznie z bardzo wielu stron – zaznaczyła ekspertka.

Wskazała również, że te wszystkie czynniki prowadzą do tego, że akty agresji występują i są też coraz częstsze, ale – jak podkreśliła – „nie są nową sprawą, ponieważ oddziaływania manosfery obserwujemy w Polsce także już od wielu, wielu lat. W ub. roku również mieliśmy tego przykład na Uniwersytecie Warszawskim”.

– To zjawisko istnieje i niestety jako społeczeństwo musimy zrobić z tym coś, żeby młodzi ludzie mieli przestrzeń do odczuwania, do wyrażania swoich emocji i by nie czuli się zapomnianymi – podsumowała ekspertka. (PAP)

ajw/ joz/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    GUS: W pierwszym półroczu 2026 r. liczba ludności Polski spadła do 37 mln 243 tys.

  • Fot. Adobe Stock

    Polskie rolniczki to już nie tylko „żony rolników”, ale kobiety aktywne w wielu dziedzinach

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera