Historia i kultura

Prof. A. K. Wróblewski: gdy ustanowiono Nagrody Nobla, na świecie było tysiąc fizyków, dziś może być ich parę milionów

Na zdjęciu Jerzy Pniewski i Marian Danysz 1963 r. Źródło: Muzeum Historii Polski, UW
Na zdjęciu Jerzy Pniewski i Marian Danysz 1963 r. Źródło: Muzeum Historii Polski, UW

Nagroda Nobla jest ogromnym wyróżnieniem, ale bywa bardzo niesprawiedliwa. Zwłaszcza dziś, kiedy na świecie jest tak wielu fizyków - mówi PAP historyk fizyki prof. Andrzej K. Wróblewski. Jego zdaniem spośród polskich fizyków na Nagrodę zasługiwali na pewno odkrywcy hiperjąder Marian Danysz i Jerzy Pniewski.

PAP: Komitet Noblowski ujawnia nazwiska osób nominowanych do Nagrody po 50 latach od nominacji. Z listy nominowanych do Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki w latach 1901-1976 wynika, że pojawiło się tam kilku Polaków. Kto z nich najbardziej zasłużył na to wyróżnienie?

Prof. Andrzej K. Wróblewski, fizyk, historyk nauki, członek PAN: Do tej pory mieliśmy jedną osobę z Polski - Marię Skłodowską-Curie - która otrzymała dwa Noble: z fizyki i z chemii. Z tym tylko, że w międzynarodowych bazach danych figuruje jako obywatelka Francji, bo wtedy nie było polskiego paszportu. Jeżeli spojrzy się do jakiejkolwiek zagranicznej bazy, napisane będzie przy niej „Francja", a mniejszymi literami „polskiego pochodzenia".

Poza nią do Nobla z fizyki zgłoszono kilka osób.

Przed I wojną światową Karol Olszewski, w międzywojniu Kazimierz Fajans - nominowany także z chemii. Natomiast po II wojnie światowej byli to: Marian Danysz, Jerzy Pniewski, Wojciech Rubinowicz i Leopold Infeld.

Danysz i Pniewski byli wielokrotnie zgłaszani do Nagrody Nobla. Sam Danysz miał z tego, co na razie wiadomo, 22 nominacje, a Pniewski 20

Mikrofotografia hiperjądra wykonana w 1952 r. przez Mariana Danysza i Jerzego Pniewskiego. Z archiwum A.K.Wróblewskiego  

PAP: Pan był blisko związany z profesorem Marianem Danyszem.

A.K.W.: Tak, był promotorem mojego doktoratu, a mimo różnicy wieku łączyły nas przyjacielskie stosunki. Danysz pochodził z wybitnego rodu. Jego dziad Jan był bakteriologiem, a ojciec - fizykiem i asystentem Skłodowskiej-Curie. Marian urodził się w Paryżu, ale całe życie spędził w Warszawie. Ukończył gimnazjum Batorego i Politechnikę Warszawską jako inżynier elektryk. Mimo braku systematycznych studiów fizycznych zatrudniono go po wojnie na stanowisku fizyka na Uniwersytecie Warszawskim. Mimo braku formalnej edukacji w zakresie fizyki miał niesamowitą intuicję naukową.

Mariana Danysza interesowały głównie nowe odkrycia. Chciał jak dawni poszukiwacze odkrywać nowe lądy, a później już mało się interesował tym, co odkrył, zostawiał dalsze badania innym. Z kolei Jerzy Pniewski był przeciwieństwem Danysza - systematyczny, i chciał do końca wszystko bardzo dokładnie zbadać. Danysz lubił dobrze zjeść i palił cygara, co doprowadziło go do choroby, a Pniewski prowadził usystematyzowany tryb życia.

Pniewski urodził się w Płocku, skończył systematyczne studia na Uniwersytecie Warszawskim i miał głęboką wiedzę zarówno w matematyce, jak i fizyce.

W 1952 r. Marian Danysz wraz z Jerzym Pniewskim odkryli hiperjądra - nowy rodzaj jąder atomowych, w których zamiast jednego z neutronów występowała nietrwała cząstka, hiperon. Ich badania otworzyły zupełnie nową dziedzinę w fizyce jądrowej.

PAP: Hiperony należą do tzw. materii dziwnej - mają specyficzną zawartość kwarków. W ich składzie zamiast kwarku górnego lub dolnego znajduje się tzw. kwark dziwny. W jaki sposób fizycy w latach 50. zdołali zaobserwować i zrozumieć coś tak abstrakcyjnego, jak hiperjądro?

A.K.W.: Jedynym narzędziem były wówczas emulsje jądrowe - przypominające fotograficzne, ale setki razy grubsze. Gdy naładowana cząstka przechodziła przez materię emulsji, tworzyła ślad w postaci maleńkich ziarenek srebra, widocznych pod mikroskopem.

Emulsje, w których dokonano odkrycia, pochodziły z lotu balonowego w Anglii. Wysłano je do stratosfery, ponieważ tam dochodzą pierwotne promienie kosmiczne, zanim „rozmienią się na drobne» w atmosferze. Danysz i Pniewski, analizując te emulsje pod mikroskopem, zauważyli, że jedno z rozbić jądra atomowego prowadzi do powstania fragmentu, który leci na pewną odległość i znów się rozpada. Postawili bardzo odważną hipotezę: w tym fragmencie, zamiast neutronu, znajduje się opisana rok wcześniej cząstka - hiperon. Fizycy, których pytali o radę, mówili: „To zbyt odważna hipoteza, poczekajcie". Danysz i Pniewski nie posłuchali ich, opublikowali pracę i wygrali.

PAP: A co z pozostałymi polskimi fizykami zgłoszonymi do Nobla? 5 razy do fizycznego Nobla (i raz do chemicznego) nominowany był Karol Olszewski.

A.K.W.: Tak. Olszewski wspólnie z Zygmuntem Wróblewskim zajmowali się w UJ skraplaniem gazów. Jako pierwsi dokonali skroplenia powietrza, tlenu, azotu i tlenku węgla. Później jeszcze Olszewski dokonał w Krakowie m.in. skroplenia argonu. Była to wielka sensacja, bo argon jest gazem szlachetnym i wydawało się, że nie da się go skroplić. Była to kwestia opanowania stanów skupienia materii i uzyskiwania niskich temperatur. Dziś ciekłe gazy są absolutnie niezbędne w przemyśle, technologii czy do chłodzenia nadprzewodników.

PAP: Co warto wiedzieć o Kazimierzu Fajansie?

A.K.W.: Kazimierz Fajans urodził się w Warszawie. Pracował w Niemczech, gdzie dokonał paru ciekawych odkryć w ówczesnej nauce o promieniotwórczości, która była wtedy jeszcze mało rozwinięta.

PAP: To dzięki jego badaniom dało się ustalić położenie w układzie okresowym wszystkich znanych pierwiastków promieniotwórczych i poznać izotopy pierwiastków. Odkrył również z doktorantem pierwiastek dziś znany jako protaktyn.

A.K.W.: W 1923 roku po raz pierwszy był nominowany do Nagrody Nobla z fizyki. A później nominowany był także kilka razy do Nagrody Nobla z chemii. Pod koniec lat 30. zaprosił go do pracy Uniwersytet we Lwowie. Fajans przyjął tę ofertę, ale był żydowskiego pochodzenia i rozpoczęła się tam przeciwko niemu bardzo ostra kampania antysemicka. Zrezygnował z oferty pracy w Polsce i do końca życia pracował w Stanach Zjednoczonych. Był jednak członkiem Polskiej Akademii Umiejętności i związki z Polską utrzymywał przez całe życie.

PAP: A kolejni nominowani - Leopold Infeld i Wojciech Rubinowicz?

A.K.W.: Oni też byli nominowani, ale raczej bez szans na powodzenie. Nagrody Nobla przyznaje się zazwyczaj za konkretne odkrycia. Rubinowicz udoskonalił m.in. teorię dyfrakcji światła, a Infeld miał cenny wkład w teorię względności. Żaden z nich nie dokonał jednak przełomowego, pojedynczego odkrycia tej miary. Jeśli zaś chodzi o Infelda, Komitet Noblowski przez lata traktował teorię względności bardzo sceptycznie - sam Albert Einstein, chociaż dostał Nobla, to nie za teorię względności.

PAP: Czy na oficjalnej liście nominowanych polskich fizyków kogoś Panu Profesorowi brakuje?

A.K.W.: Nieoficjalnie wiem, że do Nagrody Nobla zgłoszono profesora Andrzeja Trautmana (zm. w lutym 2026 r.) z Uniwersytetu Warszawskiego. Trautman dokonał rzeczy ważnej: jako pierwszy udowodnił matematycznie, że mogą istnieć fale grawitacyjne, w co nawet sam Einstein powątpiewał. Kiedy w 2015 roku zaobserwowano je eksperymentalnie, Amerykanie, którzy dostali za to Nobla, powoływali się na przełomową pracę Trautmana.

PAP: Co wpływa na to, że jedni naukowcy dostają Nagrodę Nobla, a inni, mimo wybitnych zasług, nie?

A.K.W.: Liczba nominacji wcale nie decyduje. Arnold Sommerfeld miał ich prawie sto i Nobla nie dostał. Największym skandalem w historii Nagród Nobla było zignorowanie Lise Meitner, która odkryła rozszczepienie uranu, a nagrodę przyznano tylko jej współpracownikowi, Otto Hahnowi.

Poza tym reguły Nagrody Nobla powstały na początku XX wieku, gdy fizyków na świecie było około tysiąca. Dziś fizyków jest pewnie parę milionów, a nagrodę wciąż mogą podzielić między siebie maksymalnie trzy osoby rocznie. To jest częściej loteria.

Nagroda Nobla jest z jednej strony ogromnym wyróżnieniem, ale z drugiej bywa bardzo niesprawiedliwa. W moim przekonaniu Danysz i Pniewski zasługiwali na nią bardziej niż wielu badaczy, którzy ją otrzymali.

Rozmawiała Ludwika Tomala (PAP)

lt/ zan/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • źródło: dr Michał Starski

    Puck/Fortyfikacje i cmentarz luterański odkryte na Wzgórzu Wiatracznym

  • Warszawa 1961, profesor Tadeusz Kotarbiński prowadzi wykład na Uniwersytecie Warszawskim. meg PAP/Jan Morek

    45 lat temu zmarł Tadeusz Kotarbiński, twórca filozofii praktyczności i etyki niezależnej od ideologii

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera