Europa potrzebuje zarówno własnych rakiet, jak i konstelacji satelitarnych, które pozwolą odpowiadać na jej potrzeby niezależnie od planów pojedynczych firm, i tu wchodzi IRIS2 - powiedział PAP dyrektor w Creotech Instruments S.A., największej polskiej firmy sektora kosmicznego, dr Jakub Bochiński.
Polska Agencja Prasowa: 21 lipca szef MSWiA podpisał umowę z Komisją Europejską na współtworzenie przez Polskę europejskiej konstelacji satelitarnej IRIS2. Nasz kraj wyłoży na ten cel ok. 2,8 mld zł z KPO. Czym jest IRIS2 i co nam daje?
Jakub Bochiński: IRIS2 to duża konstelacja satelitarna budowana na potrzeby państw Unii Europejskiej, które potrzebują możliwości bezpiecznej łączności. Mam tu na myśli głównie instytucje i agencje rządowe. IRIS2 jest systemem wieloorbitalnym, obejmującym satelity na niskiej i średniej orbicie okołoziemskiej, pozwalające na bezpieczną wymianę informacji pomiędzy wspomnianymi instytucjami, w sposób przewidywalny i - co ważne - suwerenny względem podmiotów spoza Unii Europejskiej.
PAP: Kto uczestniczy w tym projekcie?
J.B.: W programie uczestniczą tak naprawdę wszystkie kraje Unii Europejskiej, natomiast niektóre z tych krajów postanowiły włożyć w to przedsięwzięcie konkretną składkę. Mówimy w tym przypadku także o Polsce, która planuje zainwestować w projekt ponad 600 mln euro. Dzięki tym pieniądzom w ramach programu powstanie więcej satelitów niż początkowo planowano. Będzie to sześć dużych satelitów na średniej orbicie ziemskiej (MEO), co najmniej sześć mniejszych satelitów na niskiej orbicie (LEO) oraz seria innych elementów systemu na ziemi. Liczymy, że większa partycypacja finansowa przełoży się na większy udział polskiego przemysłu, zarówno kosmicznego, jak i naziemnego. System ma służyć przede wszystkim instytucjom publicznym, ale będzie również obejmował usługi komercyjne, dzięki czemu część jego możliwości będzie dostępna także dla obywateli i firm w UE.
IRIS2 jest realizowany przez Komisję Europejską w formule partnerstwa publiczno-prywatnego i umowy koncesyjnej. Wybrane zostało konsorcjum SpaceRISE, które tworzą luksemburski SES, francuski Eutelsat oraz hiszpański Hispasat. W jego głównym zespole wykonawczym uczestniczą też m.in. Deutsche Telekom, Airbus, OHB, Thales Alenia Space, Telespazio i Orange.
PAP: Jaką rolę ma tutaj Creotech Instruments S.A.?
J.B.: Creotech Instruments S.A. jest firmą, która od lat buduje satelity. Jesteśmy dziś największą polską spółką działającą w sektorze kosmicznym pod względem zatrudnienia, z zespołem liczącym ponad 300 osób. Spółka powstała w 2012 roku, a od 2017 roku konsekwentnie rozwijamy naszą platformę satelitarną HyperSat, która służy do budowy różnego rodzaju satelitów, telekomunikacyjnych, obserwacyjnych, czy naukowych. Jaką będziemy mieli funkcję konkretnie w IRIS2? Na tym etapie mogę powiedzieć, że IRIS2 jest jednym z programów, do których chcemy dostarczać polskie satelity, co jest zgodne z publicznie ogłoszoną strategią Creotech Instruments na lata 2026-2029.
PAP: Może od tego powinniśmy zacząć, ale po co nam IRIS2, skoro mamy Starlink i inne rozwiązania komercyjne?
J.B.: Jednym z głównych powodów budowy tej konstelacji jest zapewnienie Europie niezależności i suwerenności. Wyobraźmy sobie sytuację, w której np. tracimy w Polsce dostęp do standardowej sieci telefonii komórkowej, mamy problemy z dostępem do prądu, albo wydarzy się coś innego, np. atak hakerski, powódź, pożar lub inne zdarzenie kryzysowe. Służby państwowe w takich sytuacjach muszą mieć dostęp do informacji spływających z całego świata. Oczywiście mogą wykupić dostęp np. do Starlinka, co jest jednym z rozwiązań lub skorzystać z innych sieci satelitarnych. Tylko po pierwsze, część tych systemów już trochę się starzeje i wymaga wymiany na nowocześniejsze, a Starlink pozostaje systemem kontrolowanym poza Europą. W ostatnich latach widać też, że relacje transatlantyckie nie zawsze są wolne od napięć.
PAP: Chce pan powiedzieć, że IRIS2 to sposób, żeby odciąć się od kaprysów Elona Muska?
J.B.: Widzimy, jak wygląda sytuacja, kiedy podmiot spoza Europy, który dostarcza strategiczną infrastrukturę, może w jakiś sposób wpływać na Europę. Dobrym przykładem jest sytuacja, w której amerykańskie firmy, w tym SpaceX, uciekły do przodu z rozwojem i produkcją wielkoskalową swoich rakiet zdolnych do wynoszenia satelitów na orbitę. W 2025 roku firma SpaceX wyniosła około 85 proc. wszystkich statków kosmicznych liczonych w sztukach. Dzięki tej skali wynoszenie satelitów jest tańsze i potencjalnie efektywniejsze, ale z drugiej strony w sytuacji, gdyby ta jedna firma zdecydowała się np. podnieść ceny, reszta klientów będzie musiała pokryć zwiększone koszty, nie mając zbyt wiele do powiedzenia. Europa potrzebuje więc zarówno własnych rakiet, jak i konstelacji satelitarnych, które pozwolą odpowiadać na własne potrzeby niezależnie od indywidualnych planów pojedynczych firm. I tutaj właśnie wchodzi IRIS2.
PAP: Rozumiem, że tych satelitów nie będzie wynosić SpaceX?
J.B.: Zgodnie z założeniami programu podstawą mają być dostawcy europejscy. Przed nami ciekawe lata, bo zaczął się kolejny swego rodzaju wyścig między dostawcami usług wynoszenia satelitów w przestrzeń kosmiczną. Mamy europejską rakietę Ariane 6, która z powodzeniem wykonuje już misje orbitalne. Skala tych możliwości w kolejnych latach będzie rosła. Jednocześnie rozwijają się mniejsi europejscy dostawcy systemów wynoszenia, którzy mają uzupełniać te zdolności.
PAP: Wspomniał pan, że z IRIS2 i jej satelitów, obok instytucji państwowych będą mogli korzystać obywatele państw UE. Jak to może wyglądać?
J.B.: Zapewne będzie się to odbywało częściowo za pośrednictwem instytucji państwowych, bo IRIS2 jest budowana przede wszystkim jako narzędzie, które ma służyć takim instytucjom jak Państwowa Straż Pożarna, Policja czy Straż Graniczna, tak by te miały niezależną łączność. Nasza administracja państwowa będzie miała możliwość wymieniania się danymi w sposób bezpieczny, również z wykorzystaniem satelitów, bez konieczności polegania wyłącznie na lokalnej infrastrukturze naziemnej. Równolegle system ma również świadczyć usługi komercyjne.
PAP: I wszystko to już w 2030 roku.
J.B.: Pierwsze satelity mają znaleźć się na orbicie w 2029 roku, a część usług ma zostać uruchomiona w 2030 roku. Pełna operacyjność systemu będzie osiągana etapami w kolejnych latach. Co warto przy tym wiedzieć, tego rodzaju konstelacje satelitarne mają ograniczoną żywotność operacyjną, zwykle liczoną w latach lub kilkunastu latach, zależnie od ich konstrukcji i profilu misji. Konstelacja wynoszona jest na orbitę etapami, krok po kroku, zwiększając jej możliwości, a po zbudowaniu konstelacji realizuje się tzw. rolling replenishment, czyli planową wymianę i uzupełnianie satelitów kolejnymi partiami. Jest to szczególnie interesujące dla nas jako dostawców satelitów, bo wejście do tego rodzaju programu otwiera wieloletnią perspektywę konkurowania o kolejne partie satelitów.
Szerzej mówiąc, o IRIS2 powinniśmy myśleć jako o infrastrukturze strategicznej, takiej jak np. sieci kolejowe czy energetyczne. Taką infrastrukturę buduje się etapami, a następnie przez lata uzupełnia, rozbudowuje i dodaje do niej kolejne elementy.
PAP: Myśląc o polskim śladzie w kosmosie, mam wrażenie, że większość naszych sukcesów sprowadza się do ostatnich dwóch lat. Skąd to przyspieszenie?
J.B.: Jest to rzeczywiście splot kilku czynników. Po pierwsze, technologie kosmiczne i przemysł kosmiczny są bardzo kapitałochłonne. Wymagają ogromnej inwestycji kapitałowej, zanim dokona się pierwszy zwrot - w przeciwieństwie np. do rozwijania aplikacji na telefon. W przypadku systemów kosmicznych w pierwszej kolejności trzeba zainwestować kilka lat pracy w rozwój technologii, później przetestować ją na orbicie, zanim znajdzie się pierwszy klient gotowy ją kupić. Następnie trzeba uzyskać możliwości nie tylko demonstracyjne, ale i operacyjne. Osiągnięcie poziomu kompetencji operacyjnej, obejmującej gwarantowany poziom świadczonych usług, np. obserwacji Ziemi, trwa latami.
Polskim podmiotom udało się to m.in. dzięki finansowaniu z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju oraz Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. A nam w Creotech Instruments, dodatkowo dzięki bezpośredniej inwestycji ze strony Agencji Rozwoju Przemysłu. To łącznie dziesiątki milionów złotych inwestycji i lata wytężonej pracy setek osób, które teraz procentują. Nie do pominięcia jest tu również rola Europejskiej Agencji Kosmicznej, która pełni kluczową rolę bardzo merytorycznego klienta, finansującego przejście od etapu badań i rozwoju do pierwszych wdrożeń na orbicie.
Przez lata ta kula śniegowa powoli się powiększała, aż około przełomu 2020 i 2021 roku doszliśmy do momentu, który w naszej firmie nazywamy do dziś punktem zwrotnym. Jako Creotech Instruments pracowaliśmy już wtedy nad misją demonstracyjną satelity EagleEye i równolegle rozpoczęliśmy pracę nad konstelacją trzech satelitów PIAST. Pokłosiem tego są obecnie dostarczane przez nas konstelacje obserwacyjne Mikroglob dla Sił Zbrojnych RP, w ramach której pierwszy satelita poleciał już na orbitę, oraz CAMILA dla polskiej administracji państwowej. W obu zaangażowane są również inne podmioty polskiego sektora kosmicznego.
W ciągu tych kilku lat przeszliśmy niepostrzeżenie do zupełnie innego etapu rozwoju sektora. To już nie etap budowy prototypów ale dostarczania konkretnych usług przez systemy oparte na polskiej myśli technicznej, działające na orbicie. Część polskich firm sektora kosmicznego kroczy teraz tą samą ścieżką i albo już jest albo wchodzi na drogę intensywnego skalowania. Spodziewam się, że to, co widzimy dzisiaj, jeszcze bardziej przyspieszy. Nasza strategia zakłada zwiększenie mocy produkcyjnych do poziomu ponad 40 satelitów rocznie już od 2029 roku, z uwzględnieniem znaczącego zaangażowania polskich partnerów i dostawców.
PAP: A co z naszym potencjałem, jeśli chodzi o wysoko wykwalifikowaną siłę roboczą?
J.B.: To bardzo ciekawy obszar, bo po pierwsze mamy w Polsce bardzo dobrze wyedukowane kadry. Uczelnie za granicą często kształcą absolwentów pod kątem bardzo wąskich specjalizacji. W Polsce wciąż zachowujemy wszechstronność. Nasi inżynierowie, nawet jeśli nie kończyli kierunków kosmicznych, często mają kompetencje pozwalające im później dość szybko przebranżowić się i dołączyć do sektora kosmicznego. Przez lata rozwinęło się u nas też wiele sektorów, które opierają się na połączeniu produkcji sprzętu i tworzenia do niego oprogramowania, m.in. w branżach samochodowej, lotniczej, kolejowej, AGD czy RTV. Inżynierowie pracujący w tych obszarach często trafiają do przemysłu kosmicznego, gdzie również mają za zadanie opracowywać i dostarczać kompleksowe i niezawodne rozwiązania, które muszą działać latami.
Mamy też drugiego asa w rękawie. Przez lata wielu Polaków emigrowało i pracowało w firmach przemysłu kosmicznego i lotniczego. Wielu z nich obecnie wraca do Polski. Zatrudniamy wielu specjalistów wracających do Polski, a część z nich aktywnie pozyskujemy z zagranicy. W rozmowach z kandydatami pracującymi obecnie m.in. w Niemczech, Wielkiej Brytanii, Szwecji czy Francji widzimy, że oferowane przez nas warunki pracy, wynagrodzenia oraz wsparcie relokacyjne mogą skutecznie konkurować z ofertami pracodawców z Europy Zachodniej. To bardzo budujące i pokazuje, że potrafimy skutecznie konkurować z zachodnioeuropejskimi pracodawcami o najlepszych specjalistów. Aby jednak zapewnić odpowiednią skalę rekrutacji, sięgamy również po talenty z zagranicy i przygotowujemy się do otwarcia pierwszych biur Creotech Instruments poza Polską.
PAP: Iloma satelitami obecnie dysponujemy?
J.B.: Obecnie Polska dysponuje trzema satelitami PIAST, które powstały na naszej platformie HyperSat, a którymi zawiaduje Wojskowa Akademia Techniczna. Są to satelity obserwacyjne zdolne do obrazowania obszarów na całej Ziemi. Mamy również satelity budowane przez poszczególne polskie firmy, zazwyczaj o charakterze demonstracyjnym, a także satelity naukowe, w tym satelity konstelacji BRITE do obserwacji gwiazd zmiennych.
Ponadto mamy satelity wojskowe. Cztery satelity radarowe dla Sił Zbrojnych RP dostarczyła fińska spółka ICEYE, obecna w Polsce poprzez ICEYE Polska, i o ile wiem, planowane są dostawy jeszcze dwóch. Creotech Instruments dostarcza również cztery satelity optoelektronicznej obserwacji Ziemi w ramach konstelacji Mikroglob, z których pierwszy jest już na orbicie. Ponadto zakontraktowano dwa duże satelity firmy Airbus Defence and Space, które będą służyły do rozpoznania o bardzo wysokiej rozdzielczości. Do tego jako Creotech Instruments dostarczamy jeszcze cztery kolejne satelity obserwacyjne, w tym jeden radarowy, dla polskiej administracji państwowej w ramach programu CAMILA. To niesamowite, bo jako kraj, który przez lata miał przede wszystkim pojedyncze większe satelity naukowe i demonstracyjne, w ciągu kilku lat zbudowaliśmy realną, wieloelementową infrastrukturę satelitarną, a spodziewam się, że w kolejnych latach będzie ona tylko dalej rosnąć.
Rozmawiał Marcin Chomiuk (PAP)
mchom/ kcz/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.