Część metali do produkcji narzędzi w przedinkaskim Peru transportowano najpewniej setki kilometrów z Boliwii. Do Peru trafiały już po wstępnej obróbce lub jako półprodukty hutnicze. Wskazuje na to m.in. analiza kawałka odpadu hutniczego znalezionego w dłoni mężczyzny pochowanego w Castillo de Huarmey.
Stanowisko Castillo de Huarmey to nekropolia położona na północnym wybrzeżu Peru. Funkcjonowała ponad 1,3 tys. lat temu i związana jest z kulturą Wari, która tworzyła rozbudowaną sieć centrów administracyjnych, dróg i ośrodków ceremonialnych. Wywarła też ogromny wpływ na późniejsze kultury regionu, w tym Inków. W 2012 roku międzynarodowy zespół pod kierownictwem polskich archeologów odkrył tam pierwszy nienaruszony królewski grobowiec związany z elitami tego pierwszego południowo amerykańskiego imperium. Późniejsze wykopaliska odsłoniły także pochówki wyspecjalizowanych rzemieślników.
Jeden z nich określono jako „grób metalurga”. Oprócz szczątków około dwudziestoletniego mężczyzny odkryto w nim metalową piłę, topór, noże i dłuta, w sumie kilkanaście przedmiotów wykonanych z brązu. W dłoni mężczyzny znajdował się też fragment ciemnego materiału przypominający żużel. Ten niepozorny kawałek to tzw. speiss lub matte, czyli produkt uboczny powstający podczas skomplikowanych procesów wytopu rud metali.
Jak tłumaczył PAP dr Maciej Kałaska z Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego, są to produkty procesów hutniczych, wytopu stopów miedzi, zawierające w swojej strukturze fragmenty surowca - rud metali, nowo powstałych faz mineralnych oraz gotowych produktów (metali).
- Analizując wszystkie te składniki możemy otrzymać informację na temat składu: rudy, domieszek, stopu metalu, ale również odtworzyć warunki temperatury, ciśnienia i warunków chemicznych panujących w piecu hutniczym podczas procesów hutniczych. Na tej podstawie możemy określić zaawansowanie technologiczne hutnictwa danych warsztatów rzemieślniczych czy wręcz całych społeczeństw - wyjaśnił.
Ten właśnie artefakt przebadali naukowcy Uniwersytetu Warszawskiego, Uniwersytetu Śląskiego, Instytutu Nauk Geologicznych PAN, Uniwersytetu Florydy i Juniata College. Korzystając z analizy izotopów ołowiu, chcieli dowiedzieć się m.in., skąd pochodziła ruda wykorzystana do produkcji materiału znalezionego w grobie metalurga. Wyniki zaprezentowali w piśmie Journal of Archaeological Science: Reports.
Okazało się, że najprawdopodobniej pochodziła ona z regionu Pulacayo na terenie dzisiejszej Boliwii, oddalonym setki kilometrów od miejsca odkrycia.
Ołów występuje w przyrodzie w kilku stabilnych odmianach izotopowych. Poszczególne złoża rud posiadają charakterystyczne proporcje tych izotopów. Można je traktować jak geologiczny odcisk palca.
Naukowcy zmierzyli skład izotopowy badanego fragmentu za pomocą spektrometrii mas, a następnie porównali uzyskane wyniki z bazą danych obejmującą próbki rud, skał i zabytków metalowych z Peru, Boliwii, Chile, Argentyny oraz innych krajów andyjskich.
Pierwsze porównania wykazały na kilka potencjalnych źródeł rudy, zarówno w południowym Peru, jak i w Boliwii. Jednak po zestawieniu wyników z danymi mineralogicznymi i chemicznymi autorzy uznali, że najpewniejszym źródłem jest właśnie rejon Pulacayo w Boliwii. Wcześniejsze badania innych metalowych zabytków z Castillo de Huarmey również wskazywały na ten sam obszar pochodzenia surowców.
- Pulacayo było jednym z najważniejszych miejsc wydobycia metali, głównie srebra, w Ameryce Południowej. W czasach inkaskich i kolonialnych było drugim co do wielkości złożem srebra na świecie. Jednak w czasach przedinkaskich poza srebrem wydobywano tu również miedź. Było to miejsce, które od samego początku powstania aż do początku XX wieku stanowiło o sile gospodarczej lokalnej społeczności i całych imperiów korzystających z jego zasobów - powiedział dr Kałaska, pierwszy autor publikacji w Journal of Archaeological Science.
Metal najprawdopodobniej transportowano przez Andy już po wstępnej obróbce. Do Peru mogły trafiać też półprodukty hutnicze albo nawet gotowe przedmioty przeznaczonych do przetopienia. Przewoziły je karawany lam, niektóre najprawdopodobniej trafiały tam drogą morską.
Takie rozwiązanie było znacznie bardziej praktyczne niż przewożenie ciężkich rud zawierających stosunkowo niewielką ilość metalu. Badacze sugerują również, że wraz z materiałami do Castillo de Huarmey trafiała wiedza technologiczna oraz sami rzemieślnicy specjalizujący się w metalurgii.
Fragment odkryty w dłoni metalurga mógł powstać podczas lokalnego wytopu metalu, być czymś w rodzaju wzorca jakości, procesu technologicznego albo symbolem profesji czy statutu danej osoby. Na stanowisku nie odkryto jednak dotąd pieców hutniczych ani większych nagromadzeń odpadów produkcyjnych, które jednoznacznie potwierdziłyby taki lokalny wytop.
Ewelina Krajczyńska-Wujec (PAP)
ekr/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.