W czasie odwilży Polska przypomina patchworkową kołdrę – ocenił prof. Mariusz Figurski z Politechniki Gdańskiej. Dodał, że jeśli śnieg topnieje powoli, woda ma czas wsiąknąć, zasilić gleby i wody gruntowe. Gdy jednak przychodzi gwałtowna odwilż, woda nie ma gdzie się podziać.
Prof. Figurski, zastępca dyrektora ds. naukowych Instytutu Łączności – Państwowego Instytutu Badawczego oraz pracownik Wydziału Inżynierii Lądowej i Środowiska PG, podkreślił, na łamach uczelnianej strony, że na zachodzie kraju śnieg zniknął szybciej, temperatury sięgają 10 st. Celsjusza, w górach śniegu jest dużo, a IMGW ostrzega przed gwałtownymi roztopami, do tego na północnym wschodzie zima trzyma się najdłużej.
Jego zdaniem najbardziej skomplikowana jest sytuacja na rzekach. „Lód na Wiśle i jej dopływach wciąż się utrzymuje, a spływająca kra może tworzyć zatory i powodować gwałtowne piętrzenia wody” – ocenił ekspert.
Wyjaśnił, że śnieg jest dla roślin jak kołdra: jeśli pokrywa jest gruba i stabilna, oziminy „śpią” spokojnie. Jeśli kołdra znika, wraca, znika i znów wraca, rośliny przeżywają pogodowy rollercoaster.
Podkreślił, że na Pomorzu długa pokrywa śnieżna była korzystna. Chroniła glebę przed mrozem i wysychaniem, a rośliny przed uszkodzeniami.
Zdaniem prof. Figurskiego teraz zaczyna się pojawiać problem spowodowany gwałtownymi roztopami, które mogą prowadzić do wymakania, czyli sytuacji, w której rośliny stoją w wodzie jak w zimnej kąpieli.
Zaznaczył, że szybki odpływ wody do rzek oznacza z kolei, iż gleba nie zdąży się dobrze nawodnić, a to może odbić się na wiosennej wegetacji.
„W regionach, gdzie śniegu było mało, gleba może wejść w sezon sucha. Na wschodzie i w górach sytuacja jest odwrotna: tam śnieg chronił rośliny, ale jego gwałtowne topnienie może prowadzić do lokalnych powodzi i erozji” – stwierdził.
Dodał, że tegoroczny urodzaj będzie mocno zróżnicowany regionalnie. „Jedne pola skorzystają z zimowej kołderki, inne odczują skutki odwilżowej huśtawki” – podkreślił.
Zdaniem naukowca na nizinach Pomorza biała kołderka zniknie praktycznie całkowicie w ciągu 3–5 dni. W miejscach zacienionych proces może potrwać nieco dłużej, ale będą to raczej dni niż tygodnie.
Jak dodał, Morze Bałtyckie w tym okresie działa jak gigantyczny „wkład chłodzący”, utrzymując temperaturę w ryzach i nie pozwalając jej tak szybko wzrosnąć. Dlatego – jak zauważył ekspert – na Pomorzu śnieg nie znika w tempie ekspresowym, ale też nie ma szans na przetrwanie.
„Dodatnie temperatury w dzień, przymrozki w nocy, wilgotne powietrze i wiatr – to wszystko składa się na pogodowy miks, który konsekwentnie »zjada« pokrywę śnieżną” – stwierdził.
Jego zdaniem tegoroczna zima na tle ostatniej dekady była „powrotem klasyki”. „Na Pomorzu śnieg utrzymał się blisko dwa miesiące, a temperatury spadały poniżej minus 25 st. C. To rzadkość w czasach, gdy okres zalegania śniegu w Polsce skrócił się o około 40 proc. w ciągu ostatnich czterech dekad” – podkreślił.
Dodał, że choć zima była bardziej „prawdziwa” niż poprzednie, nie zmienia to długoterminowego trendu – klimat nadal się ociepla, a takie epizody są dziś bardziej wyjątkiem niż normą.(PAP)
Nauka w Polsce
pm/ bar/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.