Wprowadzenie alternatywnych czynników chłodniczych, które pomogły zamknąć dziurę ozonową przyczyniło się do wzrostu stężenia szkodliwego kwasu trifluorooctowego w atmosferze, na ziemi i w wodzie – informuje pismo „Geophysical Research Letters”.
Freony (chlorofluorowęglowodory, CFC) to syntetyczne związki używane masowo od lat 30. XX wieku jako chłodziwa w lodówkach i klimatyzatorach, gaz nośny w aerozolach, spieniacze w produkcji pianek a nawet jako środek gaśniczy (gaśnice halonowe). Do tych celów wydawały się idealne - są trwałe, niepalne i nietoksyczne dla ludzi. Z czasem jednak okazało się, że po uwolnieniu do atmosfery niszczą warstwę ozonową oraz działają jak silne gazy cieplarniane. Dlatego ich produkcja została drastycznie ograniczona w latach 90. przez międzynarodowe konwencje.
CFC zostały w większości wypadków zastąpione przez wodorofluorowęglowodory (HFC), które reagują z rodnikami hydroksylowymi w atmosferze, tworząc różne związki, w tym kwas trifluorooctowy (TFA).
Kwas trifluorooctowy to bardzo trwały kwas organiczny, który akumuluje się w wodzie i chociaż występuje w bardzo niskich stężeniach, budzi obawy dotyczące jego potencjalnej toksyczności. Zaliczany jest do PFAS (substancji per- i polifluoroalkilowe), syntetycznych związków chemicznych, zwanych „wiecznymi chemikaliami”, ponieważ nie rozkładają się w środowisku i kumulują w organizmach.
W jednym z badań wykazano, że TFA spowodował deformacje oczu u większości płodów królików narażonych na jego działanie. Unia Europejska sklasyfikowała go jako szkodliwy dla organizmów wodnych i być może zagrażający rozrodczości człowieka.
Jak wykazały międzynarodowe badania pod kierunkiem zespołu z Lancaster University (Wielka Brytania) dotyczące rdzeni lodowych z Arktyki oraz stacji monitorowania, ilość TFA wymywanego z atmosfery przez deszcz i nanoszonego przez wiatr wzrosła ponad trzykrotnie - z 6800 ton rocznie w 2000 roku do 21 800 ton w 2022 roku – właśnie dzięki nowym czynnikom chłodniczym, które pomagają zamknąć dziurę ozonową. W sumie na ziemi i w wodzie nagromadziło się już 335 500 ton TFA.
Wprawdzie stężenia TFA wciąż nie przekroczyły znanych progów bezpieczeństwa, jednak ich wpływ na zdrowie ludzi nie został szczegółowo zbadany, a jego akumulacja w środowisku prawdopodobnie przyspieszy. Ludzie i zwierzęta będą narażeni na działanie tego związku w glebie i wodach powierzchniowych, dopóki – za dziesiątki lub setki lat - nie spłynie on do morza i nie zostanie uwięziony w osadach oceanicznych.
Wprawdzie HFC są obecnie wycofywane z użycia, jednak często zastępuje się je fluoroolefinami (HFO), które rozkładają się do TFA nawet w dziesięciokrotnie szybszym tempie. HFO używane są zwłaszcza w systemach klimatyzacyjnych samochodów.
Pestycydy, produkty farmaceutyczne i chemikalia przemysłowe również są źródłem TFA, jednak za główne źródło autorzy uważają HFC oraz środki znieczulające stosowane w anestezjologii.
Chociaż powrót do freonów nie jest możliwy, zdaniem specjalistów trzeba odejść od HFC. Naturalnym gazem chłodniczym, tanim i bezpiecznym dla warstwy ozonowej jest na przykład amoniak, stosowany w chłodzeniu magazynów żywności czy instalacji przemysłowych.
Paweł Wernicki (PAP)
pmw/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.