Umiarkowane korzystanie z technologii wspiera rozwój świadomości przestrzennej dzieci, jednak nadmierne poleganie na smartfonach może ją osłabiać – wynika z badań przeprowadzonych przez naukowczynie z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie.
Nieedukacyjna obecność smartfonów i innych urządzeń ekranowych w domu i w szkole istotnie obniża koncentrację i zainteresowanie uczniów nauką – wynika z ogólnopolskiego badania przeprowadzonego wśród niemal tysiąca uczniów, ich nauczycieli i rodziców.
Korzystanie ze smartfona przed 13. rokiem życia może mieć negatywne skutki dla zdrowia umysłowego w późniejszych latach – informują naukowcy na łamach pisma „Journal of Human Development and Capabilities”.
Długi czas spędzany przed ekranem wiąże się z gorszymi wynikami w nauce uczniów szkół podstawowych w Ontario – informuje pismo „JAMA Network Open”.
Rodzice powinni zabronić używania smartfonów oraz mediów społecznościowych dzieciom przed 13. rokiem życia – takie wnioski wyciągnęli badacze z międzynarodowych badań przeprowadzonych w 163 krajach. Zbyt wczesne korzystanie z nich pogarsza bowiem samoocenę oraz radzenie sobie z emocjami.
Częste korzystanie z urządzeń elektronicznych w obecności dziecka może mieć pewne negatywne konsekwencje dla jego rozwoju, choć są one subtelne - wynika z metaanalizy opublikowanej w czasopiśmie „JAMA Pediatrics”.
Koncentracja uwagi, zdrowie psychiczne i samopoczucie poprawiają się po dwóch tygodniach odcięcia od mobilnego internetu – informuje pismo „PNAS Nexus”.
96 proc. nastolatków korzysta ze smartfonów, 93 proc. ma je na własność, a 65 proc. prawie nigdy się z nimi nie rozstaje - wynika z badania "Urządzenia mobilne w uczeniu się i nauczaniu". Uczniowie korzystają ze smartfonów dla rozrywki, do rozwijania zainteresowań, przy pracach domowych i na lekcjach.
W czasie 6,5-odzinnego pobytu w szkole nastolatki korzystają ze smartfonów średnio przez 90 minut, a 25 proc. z nich spędza z telefonem w ręku ponad dwie godziny - alarmuje „JAMA Pediatrics”. Czas ten wykorzystują głównie na pisanie wiadomości i przeglądanie mediów społecznościowych.
Wszczepiany do mózgu czip Neuralink ma wejść w fazę badań z udziałem ludzi. Z pomocą rezonansu magnetycznego naukowcy odczytują już całkiem dokładnie, o czym myśli dana osoba. O potencjalnych korzyściach i zagrożeniach związanych z czytaniem pracy ludzkiego mózgu opowiada dr hab. inż. Szczepan Paszkiel z Politechniki Opolskiej.