18.04.2021
PL EN
16.02.2021 aktualizacja 16.02.2021

Eksperci: jesteśmy w stanie leczyć nawet najbardziej złożone arytmie serca

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Nawet najbardziej złożone arytmie serca jesteśmy w stanie skutecznie leczyć – zapewniają eksperci Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie. Najbardziej przydatną metodą jest zabieg ablacji.

Do leczenia arytmii wykorzystuje się farmakoterapię i różne urządzenia wszczepialne, ale szczególnie przydatne są zabiegi ablacji. „To metoda o coraz wyższej skuteczności i bardzo niskim odsetku powikłań. Dziś jesteśmy w stanie skutecznie leczyć nawet najbardziej złożone arytmie” – twierdzi w informacji przekazanej PAP prof. Mariusz Pytkowski, kierownik II Kliniki Zaburzeń Rytmu Serca Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie.

W Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie wykonuje się blisko 1000 zabiegów ablacji rocznie, z tego prawie połowa przypada na najtrudniejsze przypadki arytmii. Metody tej nie stosuje się u wszystkich pacjentów z zaburzeniami rytmu serca, ale u zdecydowanej większości tych, którzy się do niej kwalifikują na ogół uzyskuje się dobre efekty. „Wiemy, że ablacja poprawia jakość życia naszych pacjentów, nierzadko pozwala im wrócić do pracy, usuwa niepewność i lęk związany z napadami arytmii” – zapewnia specjalista.

Ablacje pozwalają leczyć częstoskurcz węzłowy, częstoskurcz z udziałem drogi dodatkowej, ogniskowy częstoskurcz przedsionkowy oraz typowe trzepotanie przedsionków. W tych zaburzeniach podłoże arytmii jest zwykle ściśle określone. Znacznie większym wyzwaniem są ablacje u chorych z organiczną chorobą serca, gdzie jamy serca są powiększone, a kurczliwość serca upośledzona. Pacjent z niewydolnością serca często ma już wszczepione urządzenie typu kardiowerter-defibrylator (ICD), które zapobiega zatrzymaniu krążenia.

W niektórych chorobach serca, takich jak kardiomiopatia rozstrzeniowa, ogniska arytmii występują nie w środku serca, czyli w endocardium, tylko na jego powierzchni - w epicardium. Są to tak zwane ogniska nasierdziowe (epikardialne). U tych pacjentów podczas zabiegów ablacji używa się systemów elektroanatomicznych 3D i elektrod o możliwościach zapisywania bardzo wielu impulsów i dużej gęstości sygnałów elektrycznych, zbieranych z wnętrza lub powierzchni serca (tzw. elektrod „wysokiej gęstości”).

Najtrudniejsze zabiegi wykonuje się u pacjentów z uszkodzoną lewą komorą serca (po zawałach serca lub z kardiomopatiami). Wynika to z tego, że anatomia serca jest u nich zwykle zmieniona i źródeł arytmii poszukuje się w różnych miejscach. Jak wyjaśnia dr n. med. Michał M. Farkowski z Narodowego Instytutu Kardiologii, w ablacji endokardialnej można dotrzeć do serca od wewnątrz poprzez żyły lub tętnice.

„Operujemy cewnikiem pod kontrolą fluoroskopii, która pozwala nam nawigować w obrębie sylwetki serca. Używamy także systemów elektrofizjologicznych 3D, które pozwalają na zapisy aktywacji elektrycznej z wnętrza serca. Sygnały zbierane przez cewniki są następnie odbierane i wyświetlane w systemie elektrofizjologicznym 3D w postaci trójwymiarowej mapy jam serca” – tłumaczy.

U niektórych pacjentów ognisko arytmii zlokalizowane jest nie od środka serca (endocardium), gdzie przepływa krew, ale po drugiej stronie mięśnia sercowego w nasierdziu (epicardium), czyli od zewnętrznej części serca przylegającej do płuc czy ściany klatki piersiowej. Do źródła arytmii lekarze muszą się wtedy dostać od strony nasierdzia. W takiej sytuacji konieczne jest wkłucia przez ścianę klatki piersiowej.

„Aby dotrzeć do serca, operator dostaje się długą igłą, a następnie elektrodą w okolicy bardzo ważnych narządów: wątroby, przepony, jelit. Wreszcie elektroda dociera do ściany serca. Tu musimy uważać na delikatne naczynia wieńcowe. Z tych powodów ryzyko powikłań podczas ablacji epikardialnej jest znacznie wyższe niż podczas ablacji endokardialnej. Ja przystąpiłem do wykonywania ablacji epikardialnych po blisko rocznym kursie i wielu treningach na symulatorach" – podkreśla dr hab. n. med. Aleksander Maciąg z Narodowego Instytutu Kardiologii.

Do ablacji wykorzystuje się mapy jam serca 3D wykonane za pomocą elektrod-cewników. Te do mapowania „wysokiej gęstości” umożliwiają zapis nawet kilkunastu tysięcy punktów mapujących z osierdzia. Znacznie zwiększa to dokładność trójwymiarowej mapy jam serca.

„Dzięki temu dokładnie wiemy, w którym miejscu musimy dokonać aplikacji prądu, aby skutecznie wyeliminować arytmię. W najtrudniejszych przypadkach może być to decydujące dla skuteczności zabiegu ablacji. Elektroda-cewnik mapujący 'wysokiej gęstości' to przykład innowacyjnego rozwiązania umożliwiającego wykonanie skutecznej ablacji epikardialnej, która jeszcze kilka lat temu nie była możliwa” – wyjaśnia dr hab. n. med. Aleksander Maciąg.

W ośrodkach o najwyższym stopniu referencyjności, w których wykonuje się po 300-500 zabiegów ablacji arytmii rocznie, ablacji epikardialnych wykonuje się kilka rocznie. Jak potwierdzają eksperci Narodowego Instytutu Kardiologii w Warszawie, poziom skuteczności tej procedury w czołowych ośrodkach elektrofizjologicznych jest porównywalny z ablacjami endokardialnymi i wynosi 60-80 proc. (PAP)

Autor: Zbigniew Wojtasiński

zbw/ ekr/

Copyright © Fundacja PAP 2021