25.11.2020
PL EN
06.10.2020 aktualizacja 06.10.2020

O UFO na poważnie

Około pięciu procent obserwacji niezidentyfikowanych latających obiektów nie sposób przypisać działaniom człowieka, takim jak tajne ćwiczenia militarne, ani uznać za znane zjawiska przyrodnicze - czytamy w książce dziennikarki śledczej Leslie Kean "UFO. Generałowie, piloci i funkcjonariusze państwowi mówią o faktach".

Wielu osobom UFO kojarzy się tylko z filmami science-fiction i ludźmi, którzy twierdzą, że zostali przez latające spodki porwani. Rynek wydawniczy pełen jest książek na temat marnie udokumentowanych obserwacjach czy zetknięciach z UFO. Wiele z nich jest po prostu niewiarygodnych i ich lektura może co najwyżej wywołać rozbawienie.

Inaczej jest w przypadku książki amerykańskiej dziennikarki śledcze Leslie Kean, która sama się określa jako sceptyczka. Przez trzy lata zgłębiała temat niezidentyfikowanych obiektów latających - bo warto pamiętać, że właśnie to pojęcie kryje się za skrótowcem UFO. Następnie, w 2010 r. postanowiła na temat swoich dociekań opublikować książkę. Wielka szkoda, że ukazała się ona w Polsce dopiero po 10 latach, bo w kwestii badania tego zjawiska i udostępnienia materiałów - chociażby przez USA - wiele się zmieniło. Niestety książki nie zaktualizowano pod tym względem. Niemniej jest to jedna z bardzo niewielu książek na polskim rynku, którą w tematyce UFO należy polecić wszystkim: zarówno pasjonatom przekonanym, że UFO sterują zielone istoty, jak również tym, którzy uważają, że UFO to tylko wymysł naszej psychiki.

Wszyscy się zdziwią. Bo Kean podeszła do tematu na chłodno, posiłkując się oficjalnymi danymi, których wiarygodności nie da się zaprzeczyć. Opisuje przypadki zaobserwowania UFO zarówno przez pilotów wojskowych, cywilnych, jak i policjantów - a więc przez osoby uważane za ze wszech miar wiarygodne. Ich obserwacje często niezależnie potwierdzały np. odczyty z radarów. Kean jednak nie wchodzi w tematykę rzekomych porwań przez kosmitów czy wręcz mitologię na temat rzekomego rozbicia się UFO w Roswell w USA w 1947 r. Z dala trzyma się od tak "śliskich" zagadnień i jasno pisze - nie wiadomo, jaka jest przyczyna występowania tego zjawiska.

Współautorami książki są w dużej części właśnie mundurowi, którzy czasem zajmowali się lub zajmują zjawiskiem UFO w ramach struktur państwowych. To też może być dla wielu czytelników szokujące: są państwa, gdzie w sposób oficjalny bada lub badało się zjawisko UFO i nie robiono z tego wielkiej tajemnicy. Tak jest na przykład w przypadku Francji, gdzie działa GEIPAN (Groupe d'Études et d'Informations sur les Phénomènes Aérospatiaux Non-identifiés), oficjalna państwowa organizacja.

We wnioski i przytoczone relacje Kean trudno uwierzyć racjonalnie podchodzącej do zjawiska UFO osobie. "W różnych miejscach naszego globu występuje na niebie materialne, fizyczne zjawisko podlegające, jak się zdaje, inteligentnej kontroli, które cechuje nieznana dostępnym nam obecnie technologiom zdolność osiągania prędkości, wykonywania manewrów i emitowania światła" - pisze dziennikarka. Podkreśla, że zjawisko to może zagrażać bezpieczeństwu ruchu lotniczego, czego dowodem są dające do myślenia przykłady na kartach książki. Niektóre z opisanych w książce przykładów, które są świetnie udokumentowane, mimo wszystko przypominają jako żywo wybrane odcinki słynnego serialu "Z archiwum X".

Jak zatem jest możliwe, że zjawiska UFO wiele osób nie bierze na serio? Że, gdy na ten temat pojawiają się doniesienia prasowe, są to z reguły prześmiewcze artykuły mające raczej wywołać uśmiech czytelnika? Kean stara się odpowiedzieć na to pytanie. Wskazuje na tabuizację tego zagadnienia. Z uwagi na to, że zjawiska nie da się często wyjaśnić w racjonalny sposób, jest ono ignorowane i wyśmiewane, bo coś takiego nie ma po prostu prawa się zdarzyć. W 2018 r. pisał (https://theconversation.com/are-we-alone-the-question-is-worthy-of-serious-scientific-study-98843na) ten temat amerykański fizyk prof. Kevin Knuth na portalu The Conversation (finansowanym przez uniwersytety i jednostki naukowe z całego świata). Trudno się z nim nie zgodzić. Zajmowanie się takim tematem - uważanym za "z pogranicza nauki" błyskawicznie stygmatyzuje badacza. Dlatego tak niewielu akademików podejmuje się badania tego niewyjaśnionego zjawiska. Kluczem może być zmiana nazewnictwa tego zjawiska: UFO interpretowane jest często, niesłusznie, z kosmitami. Dlatego Kean sugeruje, by pisać o nim raczej jako o UAP (Niezidentyfikowanym Zjawisku Lotniczym), bo do niego nie przylgnęła jeszcze łatka szaleństwa i braku wiarygodności.

Kean wielokrotnie pisze, że nie sposób wyjaśnić, czym niezidentyfikowane obiekty latające są. Tym - w jej ocenie - powinna zająć się międzynarodowa organizacja, albo organizacje rozsiane na całym świecie i ściśle ze sobą współpracujące. Ubolewa, że USA przestało, w sposób oficjalny, zajmować się tym zjawiskiem.

Kean i UFO wchodzi jednak do mainstreamu. Reporterka publikuje wyniki swoich dociekań w najlepszych i najbardziej poczytnych gazetach USA, np. w New York Timesie. A nie tak dawno przeprowadził z nią wywiad prestiżowy, popularnonaukowy periodyk "Scientific American" (https://blogs.scientificamerican.com/cross-check/should-scientists-take-ufos-and-ghosts-more-seriously/), pokazując niejako w ten sposób, że tematu tego nie sposób przemilczeć.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Znak Literanova.

Szymon Zdziebłowski
 

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2020