Polsce, tak jak innym rejonom Europy, grozi wkrótce wzrost natężenia zjawisk ekstremalnych towarzyszącym zmianom klimatycznym. Skutkiem mogą być powodzie. Tymczasem w naszym kraju wały przeciwpowodziowe są w złej kondycji - alarmuje dr hab. inż. Grzegorz Różyński z Instytutu Budownictwa Wodnego PAN w Gdańsku.
Różyński, wspólnie z reprezentantami 36 pochodzących z 13 krajów Europy instytucji naukowych, rządowych i pozarządowych, zajmujących się określaniem ryzyka wystąpienia oraz tworzeniem metod skutecznego opanowywania powodzi w Europie, brać będzie udział w realizacji unijnego projektu \"FLOODsite\". Na realizację projektu, w ramach 6. Programu Ramowego UE, Komisja Europejska przeznaczyła 9,68 mln euro.
Powodzie powodowane przez rzeki (często występujące w ich ujściach) to w Europie katastrofy naturalne o najszerszym zasięgu, skutkujące zniszczeniem dobytku i zagrożeniem życia milionów ludzi.
Powódź mogą wywoływać miejscowe ulewy i deszcze nawalne. Dochodzi też do nich na skutek wezbrania rzeki, czyli podniesienia się stanu wody w rzece w wyniku wzmożonego zasilania lub piętrzenia się wody - m.in. przez zator lodowy lub śryżowy (skupisko igieł lodowych w początkowym okresie zamarzania rzeki). Jednym ze skutków powodzi jest zwiększona erozja gleby.
Przykładowo w roku 1953 powódź spowodowana przez Morze Północne wywołała ogromne zniszczenia w Danii, Holandii i Wielkiej Brytanii, zabijając ponad 2,2 tys. ludzi. Wśród najbardziej tragicznych w skutkach europejskich powodzi ostatniego pięćdziesięciolecia inicjatorzy \"FLOODsite\" wymieniają także tę z lipca 1997 roku, która nawiedziła Polskę i Czechy.
Przyczynę powodzi stanowiły obfite opady, które wystąpiły trzykrotnie w ciągu miesiąca. Objęły ogromny obszar południowo-zachodniej Polski oraz całe Morawy. Wielkie opady w górnych dorzeczach Odry - gdzie osiągały aż 454 mm, a w okolicach miejscowości Lysa Hora nawet 586 mm - i Wisły wywołały katastrofalny odpływ, stany wód przekroczyły na tym terenie absolutne maksima.
Klęska żywiołowa, jak informował Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW), objęła najpierw górne dorzecze Odry na terenie Czech. Następnie w krótkim czasie fala dotarła do Wrocławia, gdzie niedostateczne okazały się wszelkie zabezpieczenia przeciwpowodziowe. Kolejna fala pochodziła przede wszystkim z lewobrzeżnych dopływów Odry - Nysy Kłodzkiej, Kaczawy, Bobru i Nysy Łużyckiej.
Aby w przyszłości nie dopuścić do tak brzemiennych w skutkach tragedii, niezwykle ważna jest prewencja i umiejętne zarządzanie akcjami ratunkowymi w sytuacjach kryzysowych - podkreślają realizatorzy \"FLOODsite\". Niezbędne jest zbadanie fizycznych, środowiskowych, ekologicznych i socjoekonomicznych aspektów powodzi.
\"FLOODsite\", składający się z ponad 30 mniejszych projektów, podzielony został na obszary tematyczne. Obejmują one m.in.: analizę ryzyka powodzi - określanie źródeł zjawiska, jego przebiegu i potencjalnego momentu wystąpienia; stworzenie metod odpowiedniego, szybkiego reagowania w sytuacji katastrofy; integrację technologii oraz przeszkolenie zawodowców do walki z powodzią i edukowanie społeczeństwa w zakresie zachowania się w sytuacji klęski żywiołowej.
Zajmą się tym m.in. specjaliści z brytyjskiego Flood Hazard Research Centre na Middlesex University, holenderskiego Technical University of Delft, niemieckich Leichtweiss-Institute for Hydraulics i Leibniz Institute of Ecological and Regional Development (IOER, członek Dresden-Flood Research Centre) i hiszpańskiej Group of Applied Research in Hydrometeorology.
Jak mówi dr Różyński, zadaniem kilkuosobowego zespołu naukowców z Instytutu Budownictwa Wodnego PAN będzie przede wszystkim rozpoznanie tzw. połączonych ekstremów. Takie połączenie ekstremalnych sytuacji następuje przykładowo wówczas, kiedy dochodzi do spiętrzenia sztormowego na morzu, a jednocześnie w rzece jest wysoki stan wody. Skutkiem takiej sytuacji może być powódź.
\"Na podstawie prowadzonych badań chciałbym ustalić, jak często dochodzi do połączenia tego typu ekstremalnych zjawisk naturalnych, a zatem umożliwić określanie ryzyka takich sytuacji. Dowiemy się wówczas, w jakim stopniu należy obawiać się nadciągającej powodzi\" - mówi Różyński. Badania w ramach \"FLOODsite\" rozpoczną się w IBW na dobre najprawdopodobniej jesienią tego roku.
IBW dysponuje już bazą danych dotyczących Morza Bałtyckiego, m.in. poziomu wody w morzu w danych okresach, wysokości fal i kierunku ich podchodzenia. Podobne dane na temat procesów zachodzących w rzekach Instytut zamierza pozyskać z innych placówek, najprawdopodobniej z IMGW.
\"Mamy nadzieję, że na podstawie analizy tych danych, przy pomocy nowoczesnych metod statystycznych, można będzie stwierdzić, jakie są typowe procesy zachodzące na styku morza i ujścia rzeki\" - tłumaczy Różyński, którego specjalnością są strefy brzegowe.
Naukowcy z IBW koncentrują się szczególnie na badaniach Wisły, a szczególnie jej delty, czyli terenu Żuław Wiślanych. \"Zagrożenie powodziowe jest tam okresowo bardzo duże\" - ostrzega Różyński. Przy tym nie tylko w strefie dolnej Odry, ale także dolnej Wisły wały przeciwpowodziowe są w nie najlepszym stanie. \"Wały o takiej wysokości i kondycji, jakie są obecnie w Polsce nie wstrzymają długotrwałego spiętrzenia powodziowego\" - ocenia.
Według Różyńskiego, Wisła jest szczególnie wrażliwa na powodzie zatorowe. \"Dochodzi do nich wtedy, kiedy jest długa i ostra zima, rzeka jest skuta lodem, a potem następuje gwałtowna odwilż i nagłe ruszenie lodów\" - wyjaśnia.
Jeśli dojdzie do tego wiatr z północy i spiętrzenie sztormowe na morzu, pojawia się ryzyko naprawdę niebezpiecznej powodzi. Do groźnej powodzi zatorowej doszło na Wiśle w styczniu 1982 roku, w rejonie zapory we Włocławku.
W ramach \"FLOODsite\" Różyński badał będzie głównie procesy zachodzące na styku Wisły i Morza Bałtyckiego. Inni naukowcy z IBW zajmować się będą m.in. analizą niszczenia wałów przeciwpowodziowych podczas powodzi oraz zjawiskiem uwięzienia powietrza w wałach przez przelewające się fale sztormowe, co powoduje ich szybkie zniszczenie.
Najprawdopodobniej po zakończeniu realizacji projektu w Europie, powstanie specjalny atlas zagrożeń powodziowych w strefach brzegowych. Wśród jego autorów będą także Polacy.
Realizacja \"FLOODsite\" trwać ma pięć lat. Głównym jego koordynatorem jest prof. Paul Samuels z Uniwersytetu w Bristolu, pracownik HR Wallingford, brytyjskiej firmy specjalizującej się w badaniach środowiska wodnego, konsultanta ds. inżynierii wodnej. Po zakończeniu projektu Europejczycy chcą mieć o wiele większą, wypracowaną wspólnie wiedzę na temat prewencji i walki z powodzią.
\"Jeśli poznamy specyfikę powodzi, będziemy wiedzieli jak się przed nimi bronić\" - mówi Różyński.
Szczególnie trudna sytuacja występuje w zalewanych wodą miastach podczas powodzi nawalnych, na przykład takich, jaka wydarzyła się w Gdańsku w lipcu 2001 roku. Fala niszczy to, co napotka na swojej drodze, gdyż woda nie ma gdzie wsiąkać i płynie po asfalcie.
\"Jest to skutkiem nieuwzględnienia konieczności jej retencji przez urbanistów, którzy na etapie projektowania wiele lat temu nie dysponowali potrzebną wiedzą\" - tłumaczy Różyński.
Uzyskana dzięki \"FLOODsite\" wiedza umożliwić może specjalistom odpowiednie planowanie przestrzenne miast, określenie, gdzie powinno być więcej terenów zielonych i gdzie powinna być zapewniona retencja.
* Nauka w Polsce - Joanna Poros *
22 czerwca 2004
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.