Badanie krwi może odróżnić infekcję bakteryjną od wirusowej w 15 minut

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

Dzięki nowej metodzie można w ciągu 15-20 minut ustalić, czy gorączkujące dziecko ma infekcję bakteryjna, na którą pomoże antybiotyk, czy też wirusową i podanie antybiotyku nie ma sensu – poinformowano podczas Europejskiego Kongresu Medycyny Ratunkowej w Paryżu (Francja).

Gorączka może mieć różne przyczyny, w tym infekcję wirusową lub bakteryjną. Gdy gorączkujące niemowlę trafia do szpitala, lekarz zwykle zakłada, że ma poważną infekcję bakteryjną, a nie łagodniejszą infekcję wirusową i zleca podanie antybiotyku. U niemowląt poniżej trzeciego miesiąca życia, z wciąż niedostatecznie rozwiniętą odpornością, gorączka uznawana jest za stan potencjalnie zagrażający życiu.

Antybiotyk zabija nie tylko bakterie chorobotwórcze, ale także pożyteczną florę jelitową, co może powodować problemy z trawieniem i odpornością, ale i tak jest lepsze od nieleczonej infekcji bakteryjnej. Problem w tym, że w przypadku infekcji wirusowej antybiotyk nie pomaga, a skutki uboczne się pojawiają. W dodatku większość najczęściej występujących infekcji wirusowych przebiega raczej łagodnie.

Dotychczas dostępne testy określające rodzaj infekcji wymagają co najmniej kilku godzin, dlatego niemowlętom z gorączką często podaje się antybiotyki przeciwko bakteriom jako środek zapobiegawczy. Jednak w rzeczywistości tylko około 15 proc. z nich ma poważną infekcję bakteryjną. Test, który pozwalałby szybko odróżnić infekcję bakteryjną od wirusowej mógłby zapobiec niepotrzebnemu stosowaniu (często kosztownych) antybiotyków, które przyczynia się do rozprzestrzeniania lekooporności bakterii.

Aby opracować test określający rodzaj infekcji, dr Tommaso Bellini ze szpitala dziecięcego Giannina Gaslini Institute w Genui (Włochy) i jego współpracownicy obserwowali 85 niemowląt (wszystkie poniżej 90. dnia życia), które trafiły na izby przyjęć z gorączką, a wcześniej nie miały poważnych problemów zdrowotnych.

Autorzy badania pobrali próbki krwi i zbadali je pod kątem obecności dwóch białek: CD64 i CD169. CD64 jest wytwarzany w większych ilościach w odpowiedzi na obecność bakterii i znajduje się na powierzchni białych krwinek zwanych neutrofilami.

Poziom CD169 wzrasta w reakcji na wirusy. Białko to pojawia się na błonach zewnętrznych innego rodzaju białych krwinek: monocytów.

Porównując poziomy obu białek w neutrofilach i monocytach, naukowcy prawidłowo zidentyfikowali wszystkie 15 przypadków infekcji bakteryjnej, 44 przypadki infekcji wirusowej i 26 przypadków braku infekcji.

Wyniki były dostępne wciągu od 15 do 20 minut od pobrania próbki krwi dzięki wykorzystaniu metody cytometrii przepływowej, która jednak wymaga kosztownej aparatury oraz wyszkolonego personelu. Teraz Bellini i jego współpracownicy pracują nad równie szybko działającą wersją możliwą do szerokiego stosowania w szpitalach.

Paweł Wernicki (PAP)

pmw/ agt/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Więcej snu REM i snu głębokiego wiąże się z niższym ryzykiem dziesiątek chorób

  • Fot. Adobe Stock

    Cztery-sześć porcji produktów pełnoziarnistych dziennie wspiera zdrowie serca

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera