Uczelnie i instytucje

Szefowa KRASP: strategia rozwoju nauki powinna przybrać postać ekonomicznej obietnicy

30.09.2026. Rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu prof. dr hab. Bogumiła Kaniewska podczas międzyuczelnianej inauguracji roku akademickiego 2026/2027 w sali koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. PAP/Jarek Praszkiewicz
30.09.2026. Rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu prof. dr hab. Bogumiła Kaniewska podczas międzyuczelnianej inauguracji roku akademickiego 2026/2027 w sali koncertowej Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach. PAP/Jarek Praszkiewicz

Środowisko akademickie oczekuje, by strategia rozwoju nauki przybrała postać ekonomicznego konkretu, zapisanego w ustawie i polityce państwa - powiedziała PAP szefowa KRASP prof. Bogumiła Kaniewska. Dodała, że naukowcy zmagają się głównie z niedofinansowaniem.

Środowisko akademickie oczekuje, by strategia rozwoju nauki przybrała postać ekonomicznego konkretu, zapisanego w ustawie i polityce państwa - powiedziała PAP szefowa KRASP prof. Bogumiła Kaniewska. Dodała, że naukowcy zmagają się głównie z niedofinansowaniem.

Przewodnicząca Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich (KRASP) i rektorka Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza (UAM) w Poznaniu w rozmowie z PAP zaznaczyła, że u progu nowego roku akademickiego uczelnie są gotowe na przyjęcie zwiększonej liczby studentów.

To efekt skumulowanych roczników, objętych dawną reformą sześciolatków. 1 września 2014 r. do szkoły poszły dzieci urodzone w 2007 r. (siedmiolatki) i urodzone do końca czerwca 2008 r. (sześciolatki). Dzieci urodzone w drugiej połowie 2008 r. mogły rozpocząć naukę na wniosek rodziców. Natomiast od 1 września 2015 r. do szkoły poszły dzieci urodzone w 2009 r. (wszystkie sześciolatki) i pozostałe, urodzone od lipca do końca grudnia 2008 r. (siedmiolatki).

– Rzeczywiście przyjmujemy więcej osób. Na naszym uniwersytecie w tym roku było o ok. 10 tys. zapisów więcej. Jednak trzeba pamiętać, że nie oznacza to faktycznej liczby kandydatów, bo jedna osoba może starać się na wiele kierunków – wyjaśniła prof. Kaniewska.

Dodała, że UAM, podobnie jak większość uczelni w Polsce, nie przeorganizowuje struktury dydaktyki. – Musimy pamiętać, że to chwilowy wzrost, bo zaraz czeka nas niż demograficzny. Restrukturyzowanie uczelni na dwa lata nie ma więc najmniejszego sensu – zaznaczyła rektorka.

Jednocześnie przyznała, że na polskich uczelniach jest znacznie mniej studentów zagranicznych. W 2024 r. na UAM było ponad 2 tys. kandydatów z zagranicy, z których uczelnia przyjmowała ok. połowę. W ubiegłym roku ta liczba spadła o ok. 200 osób, w obecnym – o 300. Na rok akademicki 2026/2027 poznański uniwersytet przyjmie ok. 700 studentów zagranicznych.

– W całej Polsce liczba osób z zagranicy na uczelniach co roku spada o 1-2 proc. To są konsekwencje konkretnych decyzji politycznych – oceniła prof. Kaniewska.

Przywołała szacunki ekonomistów z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. – Wyliczyli, że wpływy z obecności zagranicznych studentów w skali całej Polski sięgają blisko 7 mld zł rocznie. Osoby z zagranicy studiujące u nas korzystają bowiem z całej infrastruktury: komunikacji, usług, zakwaterowania, żywią się tu i robią zakupy. Pojedynczy student przynosi rocznie, w zależności od kierunku i miasta, od 35 tys. do 75 tys. zł. Jeżeli więc nie przyjmiemy na uczelnię 100 studentów na najmniej kosztochłonnym kierunku, to nawet w Poznaniu, który nie jest najdroższym miastem w Polsce, zanotujemy 3,5 mln zł straty dla gospodarki – podliczyła naukowczyni.

Polskie uczelnie borykają się też z problemem drop-outu, czyli rezygnacji ze studiów. – Na UAM drop-out sięga mniej więcej 30 proc. Ale nie demonizowałabym tego zjawiska. Wiele lat temu przeszliśmy na tzw. system boloński, czyli studia 3 + 2 (trzy lata studiów licencjackich i dwa magisterskich). Ten system zakłada elastyczność, możliwość wielokierunkowego wykształcenia. Można na przykład skończyć jeden licencjat, dwa kierunki studiów magisterskich albo trzy licencjaty bez magisterki – tłumaczyła rozmówczyni PAP.

Dodała, że kiedy nadejdzie niż demokratyczny, miejsc na uczelniach będzie więcej niż chętnych. – W związku z tym kandydaci będą mieli większą swobodę wyborów. Dla młodych ludzi charakterystyczne jest poszukiwanie własnej ścieżki. Podobnie jest wszędzie tam, gdzie system studiów jest elastyczny – opowiadała prof. Bogumiła Kaniewska.

W jej opinii im wyższa jakość kształcenia, bardziej atrakcyjne studia, lepsza uczelnia i lepsze perspektywy zatrudnienia po jej ukończeniu, tym drop-out jest mniejszy.

Przewodnicząca KRASP odniosła się również do opublikowanego we wrześniu raportu Ośrodka Przetwarzania Informacji (OPI-PIB) na temat wypalenia zawodowego na uczelniach. – Ten raport jest niezwykle smutny, ale nie zaskakujący. Od wielu lat obserwujemy, że pracownicy naukowi i osoby zatrudnione w administracji nie mogą podołać wszystkim obowiązkom, m.in. bardzo restrykcyjnym i skomplikowanym wymogom biurokratycznym, zwłaszcza w związku z procedurami finansowymi. Naukowcy muszą starać się o środki na badania w systemie grantowym. Przy bardzo niskim poziomie sukcesu, a z takim mamy do czynienia, te starania ponawiają wielokrotnie albo rezygnują w ogóle w poczuciu klęski. Administracja też jest przeciążona – stwierdziła.

Jej zdaniem środowisko akademickie trapi także niestabilne prawo. – Nieustannie zmieniają się zarządzenia, rozporządzenia, ministerialne wytyczne. I to nie tylko dotyczące nauki i szkolnictwa wyższego, ale też na przykład rejestru umów albo rozliczeń finansowych – powiedziała szefowa KRASP.

Największą bolączką środowiska akademickiego jest jednak niedofinansowanie. – Nakłady na naukę spadają, pracownicy uczelni – zwłaszcza młodzi – są przeciążeni koniecznością dorabiania na koszty codziennego życia, nieustannego zdobywania środków zewnętrznych na badania. Czas, jaki na to przeznaczają, mogliby wykorzystać na badania, przygotowanie się do zajęć dydaktycznych albo odpoczynek – przyznała rektorka UAM.

Wspomniała jednak, że nie traci optymizmu: – Na co dzień spotykam się z wieloma osobami, którym błyszczą oczy, jak opowiadają o swoich badaniach.

Zaznaczyła, że sytuację mogłyby poprawić odpowiednie zmiany prawne. – Najważniejsza jest nowelizacja ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce, która powstawała w konsultacji ze środowiskiem. Nie będzie to rewolucyjna zmiana, ale nowela wprowadzi wiele usprawnień, na które bardzo czekamy. Na etapie prekonsultacji jest ważny projekt nowej ewaluacji działalności naukowej – powiedziała prof. Kaniewska.

Oceniła, że te dwa dokumenty będą kształtowały szkolnictwo wyższe przez najbliższe lata.

– Bardzo czekamy też na to, żeby strategia rozwoju nauki w naszym państwie przybrała postać ekonomicznego konkretu. Nie spodziewamy się, że jutro albo pojutrze gwałtownie wzrosną nakłady na naukę, ale chcielibyśmy widzieć pewną perspektywę i wiedzieć, w jaki sposób ta strategia będzie realizowana. Zauważamy światełko w tunelu: w roku 2027 mamy dostać więcej pieniędzy niż wcześniej przewidywano, ale ciągle tempo wzrostu nakładów jest niewystarczające – podsumowała prof. Bogumiła Kaniewska.

Anna Bugajska (PAP)

abu/ agt/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera