Naukowcy zidentyfikowali setki substancji obecnych w pestycydach, które mogą zwiększać ryzyko raka piersi. Większość z nich to nie substancje czynne, lecz tzw. składniki obojętne, które nie muszą przechodzić równie dokładnych badań bezpieczeństwa - ostrzega „Environmental Health Perspectives”.
Autorami publikacji są badacze z Silent Spring Institute (USA). Punktem wyjścia była dla nich lista ponad 900 substancji, które w badaniach na zwierzętach powodowały guzy gruczołu mlekowego albo zaburzały działanie hormonów (zwiększały produkcję estrogenu lub progesteronu) w sposób mogący sprzyjać rozwojowi raka piersi.
W nowej analizie naukowcy sprawdzili, gdzie te substancje występują i w jaki sposób ludzie mogą być narażeni na kontakt z nimi. W tym celu przeanalizowali dane z kilkunastu amerykańskich baz dotyczących produkcji chemikaliów, ich zastosowania, emisji do środowiska oraz obecności w organizmach.
Jednym z najważniejszych źródeł ekspozycji okazały się pestycydy. Badacze znaleźli 485 potencjalnie istotnych dla raka piersi składników w tych preparatach. Blisko jedna trzecia z nich (145) to substancje czynne, a pozostałe pełnią inne funkcje, np. ułatwiają rozprowadzanie środka, zwiększają jego trwałość albo pomagają przenikać do organizmu szkodnika. W przepisach są często określane jako obojętne lub nieaktywne.
- Kiedy myślimy o bezpieczeństwie pestycydów, zwykle skupiamy się na substancji czynnej. Tymczasem ludzie mają kontakt z całym preparatem, a nasze wyniki pokazują, że wiele pozostałych składników również może stanowić zagrożenie - powiedziała główna autorka badania dr Jennifer Kay.
Jej zdaniem wyniki te wskazują na lukę w systemie oceny bezpieczeństwa pestycydów, ponieważ składniki nieaktywne zazwyczaj nie są badane równie dokładnie jak substancje czynne.
Autorzy wyjaśnili, że na pestycydy jesteśmy narażeni m.in. przez żywność i wodę pitną, ale także przez preparaty do zwalczania szkodników w domach i ogrodach, niektóre produkty przeciw wszom i grzybicy stóp czy środki dezynfekujące.
Dodatkowo objęte analizą substancje mogą występować także w kosmetykach, środkach czystości, materiałach budowlanych, a nawet w żywności, wodzie pitnej i lekach.
To powoduje, że ludzie mogą być narażeni na wiele z nich jednocześnie i przez długi czas. Tymczasem obecne przepisy zazwyczaj oceniają poszczególne związki i źródła ekspozycji oddzielnie. - Te ekspozycje się sumują, a regulatorzy nie rozpatrują ich łącznie - podkreśliła dr Kay.
Omawiane badanie ujawniło też, że w 2020 r. do powietrza w USA trafiło ponad 900 tys. ton związków, które mogą mieć znaczenie dla rozwoju raka piersi. 84 z nich wykryto również w organizmach ludzi. Zdaniem naukowców wartość ta może być jednak niedoszacowana, ponieważ większości substancji z ich listy nie monitoruje się rutynowo w populacji.
Dobrym przykładem skali narażenia są pestycydy fosforoorganiczne. Ich metabolity wykryto u ponad 90 proc. badanych Amerykanów. Z kolei DDT, dawniej powszechnie stosowany środek owadobójczy, stwierdzono u ponad 40 proc. badanych, mimo że w USA zakazano go kilkadziesiąt lat temu.
Autorzy badania podkreślili, że ich analiza nie oznacza, iż kontakt z każdą z wymienionych substancji prowadzi do raka piersi. Wyniki wskazują jednak, że są substancje, które powinny zostać dokładniej przebadane, a także grupy osób, które mogą być szczególnie narażone, np. rolnicy i mieszkańcy okolic o dużym zanieczyszczeniu powietrza.
- Rak piersi może rozwijać się przez wiele lat, dlatego monitorowanie i ograniczanie narażenia ludzi na pestycydy z różnych źródeł powinno być jednym z elementów profilaktyki - podkreśliła współautorka badania Ruthann Rudel.
Rak piersi jest najczęściej diagnozowanym nowotworem kobiet na świecie, a wskaźniki zachorowalności stale rosną. Najszybszy wzrost odnotowuje się wśród osób poniżej 40. roku życia, czyli przed wiekiem zalecanym dla rutynowych badań przesiewowych. Coraz więcej dowodów wskazuje, że narażenie na czynniki środowiskowe może być jednym z ważnych czynników przyczyniających się do jego rozwoju.
Katarzyna Czechowicz
kap/ zan/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.