Karpacz/ Raport: medycyna stała się paliwem dla konfliktu politycznego i światopoglądowego

01.07.2026. Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof. Piotr Ponikowski. PAP/Marcin Obara
01.07.2026. Rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu prof. Piotr Ponikowski. PAP/Marcin Obara

Dyskusja wokół ustawy o pseudomedycynie przestała być tylko rozmową o bezpieczeństwie pacjentów. Została połączona z polityką, wolnością słowa, globalnym przemysłem farmaceutycznym czy rzekomym zagrożeniem dla zielarzy i dietetyków – wynika z raportu przygotowanego przez Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu.

Rektor tej uczelni prof. Piotr Ponikowski powiedział PAP, że najnowszy raport pokazał skalę zjawiska dezinformacji w obszarze medycyny i zdrowia. – Mówimy o setkach milionów informacji wartych setki milionów złotych – podkreślił rektor podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu.

Raport – nazwany Barometrem dezinformacji medycznej – został opracowany przez zespół Obserwatorium Dezinformacji Medycznej UMW we współpracy z firmą Mediaboard. Jak zapowiedziała uczelnia, to pierwsza z cyklicznych publikacji, która nie tylko opisuje główne narracje, ale też wskazuje potencjalne źródła kryzysów w niedalekiej przyszłości.

Jak wynika z informacji prasowej przesłanej przez UMW, badacze od czerwca do końca sierpnia br. zidentyfikowali 8393 publikacje i wpisy dotyczące dezinformacji zdrowotnej. Wygenerowały one 883 mln potencjalnych kontaktów z przekazem. Analiza objęła również 9136 komentarzy internautów.

Raport pokazuje, że najważniejszym tematem kwartału był spór o ustawę określaną jako „lex szarlatan”, czyli nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (RPP). Odpowiadał za 64 proc. wszystkich publikacji i wpisów oraz 76 proc. całego zasięgu analizowanej debaty.

„Punktem zwrotnym była decyzja prezydenta z 20 sierpnia o niepodpisaniu ustawy i skierowaniu jej do Trybunału Konstytucyjnego. Tego dnia ukazało się 1458 publikacji i wpisów, generujących 190 mln kontaktów. Dzień później, po zapowiedzi projektu prezydenckiego, odnotowano kolejne 1009 materiałów. W ciągu zaledwie dwóch dni powstało ich 2467” – czytamy.

Naukowcy zauważyli, że dezinformacja związana z ustawą była obecna głównie w komentarzach i dyskusjach odbiorców (12 proc.), a nie w samym przekazie medialnym, gdzie 7 proc. informacji było fałszywych lub mylących. Mylące oraz krytyczne narracje skupiały się głównie wokół twierdzeń, że ustawa uderzy w zielarzy, dietetyków oraz medycynę naturalną (227 materiałów).

Inne mówiły o zbyt szerokich uprawnieniach Rzecznika Praw Pacjenta i wątpliwościach konstytucyjnych. W sieci pojawiły się także twierdzenia o tym, jakoby ustawa była napisana przez koncerny i była cenzurą odbierającą prawo do leczenia (226 materiałów). Mimo to najsilniejszą narracją merytoryczną był wątek ochrony pacjentów poprzez ustawę (429 materiałów).

Ponadto barometr pokazuje, że fałszywe narracje nie znikają wraz z końcem wydarzenia, które je uruchomiło - pozostają w infosferze i mogą zostać szybko wykorzystane przy kolejnym sporze, kryzysie czy decyzji politycznej.

Jak czytamy, wokół „lex szarlatan” pojawiły się trzy szczególnie wyraźne schematy: ustawa miała być projektem napisanym pod dyktando koncernów farmaceutycznych, uderzać w zielarzy i dietetyków oraz prowadzić do cenzury i odebrania pacjentom prawa wyboru.

„Narracja »Lex Big Pharma« pojawiła się w 226 materiałach i 304 komentarzach. Niemal równie często – w 227 materiałach – powtarzano, że regulacja zagrozi legalnej działalności zielarzy, dietetyków i praktyków medycyny naturalnej. Ten przekaz okazał się szczególnie istotny, ponieważ łączył narrację antysystemową z bardziej powszechną obawą o ograniczenie legalnych praktyk. W 56 materiałach ustawę przedstawiano natomiast jako narzędzie cenzury i ograniczania wolności” – czytamy.

Drugim, najczęściej pojawiającym się tematem (1463 materiałów) był wątek szczepień oraz ruchu antyszczepionkowego. Według raportu media uznały jako mylące wątki dotyczące rzekomego autyzmu po szczepieniach czy teorie o „cichej eutanazji”. Omawiane były także twierdzenia o spadku odporności po odrze oraz apele o rezygnację z kalendarza szczepień.

Według raportu wątek szczepień wracał przy temacie zgonów dzieci na błonicę w Polsce i we Włoszech oraz przy decyzjach administracji prezydenta USA Donalda Trumpa.

Kolejnym tematem (386 materiałów) były suplementy i teorie żywieniowe. Narracje dotyczyły obietnic wyleczenia Hashimoto żelkami, zakwaszania organizmu, detoksów i głodówek czy rzekomego działania kakao z grzybami na depresję.

Inne tematy, w których pojawiała się dezinformacja, dotyczyły pseudomedycyny i biologii totalnej (232 materiały), chemtrails, 5G i środowiska (154 materiały), „cudownych” terapii nowotworów (119 materiałów) oraz big pharmy i rzekomego spisku instytucji (11 materiałów).

Badacze z Obserwatorium Dezinformacji Medycznej UMW zaobserwowali także, że poszczególni promotorzy pseudomedycyny pojawiali się dwukrotnie częściej w sieci (578 materiałów), niż eksperci zajmujący się weryfikacją dezinformacji (264 materiały). Podkreślono jednak, że przewaga zasięgowa weryfikatorów była znacznie większa.

Autorzy raportu stworzyli również mapę potencjalnych zagrożeń i rekomendacji dotyczących przeciwdziałania dezinformacji medycznej. Ich zdaniem każdy ruch Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy „lex szarlatan” sprawi, że temat wróci do debaty medialnej z siłą podobną do tej, którą zaobserwowano w sierpniu. Dodatkowo, z uwagi na złożony przez Karola Nawrockiego prezydencki projekt ustawy w tej sprawie oraz doniesienia o planach korekty rządowej nowelizacji, może to doprowadzić - według ekspertów - do dwóch równoległych pól sporu oraz dwóch zestawów narracji.

Wyróżniono także narrację „lex big pharma”, która może powracać podczas kolejnych regulacji rynku zdrowia. Kolejnym ryzykiem są materiały o zagrożeniu dla legalnych zawodów np. dietetyków, które według naukowców są najskuteczniejszym mostem między grupami antysystemowymi, a odbiorcami głównego nurtu.

Wśród zagrożeń wymienionych w raporcie znajdują się także postacie lekarzy wygenerowanych przez sztuczną inteligencję. PAP pisała o tym problemie w sierpniu br. Punktem zapalnym mogą być także wyroki wobec m.in. oskarżonego o sprzedaż produktów leczniczych bez pozwolenia Jerzego Zięby (oskarżony wyraził zgodę na podawanie pełnych danych osobowych).

Badacze przeanalizowali też wypowiedzi i zasięgi ekspertów wyjaśniających i prostujących treści dezinformacyjne, którzy pojawili się w mediach w badanym okresie 264 razy. Jak podali autorzy raportu, promotorzy pseudonauki mieli 578 wystąpień.

„Co ciekawe, materiały eksperckie miały zdecydowanie większy zasięg. Jak to możliwe? Pojawiały się w mediach, które docierały znacznie szerzej. To pokazuje, że odpowiednio zaplanowana obecność ekspertów w mediach może skutecznie równoważyć przekaz pseudonaukowy. Pod warunkiem, że nie ograniczy się wyłącznie do samych materiałów dziennikarskich, ale obejmie też pojawiające się pod nimi komentarze” – podsumowali badacze z UMW. (PAP)

Nauka w Polsce

akp/ wm/ bar/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  •  23.04.2021. PAP/Adam Warżawa

    Eksperci: szczepiąc kobietę w ciąży, chronimy przez zakażeniami matkę i dziecko

  • Fot. Adobe Stock

    Ekspertka: dziecko z FASD nie jest niegrzeczne, tylko jego mózg działa inaczej

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera