Owady na gapę. Globalny transport sprzyja rozprzestrzenianiu się gatunków

Olepa schleini, samica. Motyl wyhodowany z gąsienic zebranych w stolicy Komorów, Moheli, fot. P. Skraba
Olepa schleini, samica. Motyl wyhodowany z gąsienic zebranych w stolicy Komorów, Moheli, fot. P. Skraba

W ciężarówkach, samolotach czy na statkach – z ładunkami podróżują również gapowicze, np. owady. Jeśli po dotarciu na miejsce znajdą sprzyjające warunki do życia i rozmnażania, mogą zadomowić się w nowym środowisku, a niektóre z nich stać się gatunkami inwazyjnymi zagrażającymi miejscowym ekosystemom.

Przykładem takiego pasażera na gapę jest motyl Olepa schleini, którego osobnik najprawdopodobniej trafił na statek w Indiach i przypłynął nim aż na Komory – archipelag między Madagaskarem a kontynentem afrykańskim. To właśnie tam liczne gąsienice znalazł biolog współpracujący z polskimi naukowcami z Instytutu Systematyki i Ewolucji Zwierząt PAN. Wyniki analiz opublikowali wspólnie w pracy naukowej w czasopiśmie „Annales Zoologici”.

Jak opowiadali w rozmowie z PAP dr hab. Łukasz Przybyłowicz i dr Marcin Wiorek, niedźwiedziówki występują na całym świecie, natomiast sam rodzaj Olepa występuje w rejonie południowo wschodniej Azji. Ten konkretny gatunek opisano w 2005 r. w Izraelu. W Afryce dotąd go nie obserwowano.

Gąsienice Olepa schleini na pędzie rycynusu, Komory, fot. H. Mahamoudou

- Niektóre gatunki Olepa są znane jako potencjalnie poważne szkodniki rącznika pospolitego, zwanego rycynusem – rośliny uprawianej w wielu krajach Afryki i Azji dla oleju pozyskiwanego z nasion i wykorzystywanego np. w kosmetyce. Właśnie na tej roślinie znaleziono gąsienice motyla. Problem może polegać na tym, że skoro ten gatunek przedostał się najpewniej z Indii na Komory, to już niedaleko ma do samej Afryki. Jeśli jednak tam trafi, może stać się gatunkiem inwazyjnym i potencjalnym szkodnikiem rycynusu – mówił Łukasz Przybyłowicz.

Jak dodał, w sprzyjających warunkach populacje owadów mogą szybko się powiększać – zwłaszcza gdy w nowym dla siebie miejscu nie mają jeszcze naturalnych zagrożeń ze strony innych zwierząt, klimat im sprzyja, a pokarmu jest pod dostatkiem.

Badacze przypuszczają, że w przypadku tego motyla transport drogą morską z Indii trwał kilka tygodni. Gąsienice, która przedostały się na statek, następnie przepoczwarczyły się i w takiej postaci przetrwały okres podróży.

Rozszerzanie zasięgów przez gatunki jest naturalnym procesem, który zachodzi od początków życia na Ziemi. W naturze przemieszczanie się zwierząt i zasiedlanie nowych obszarów może jednak trwać bardzo długo, dając czas na przystosowanie się do nowych warunków i tym gatunkom, i ekosystemowi. Człowiek znacząco przyspieszył ten proces – obecnie dzięki transportowi zwierzęta mogą pokonywać tysiące kilometrów w ciągu dni lub tygodni. Dlatego gatunki zawleczone przez człowieka mogą rozszerzać zasięg znacznie szybciej, niż działo się to w naturalnych procesach.

Jak podał Marcin Wiorek, najnowsza globalna lista wszystkich naturalizowanych gatunków owadów, czyli takich, które utworzyły populacje w nowym dla siebie miejscu (ale niekoniecznie od razu stały się gatunkiem inwazyjnym; to jest potencjalny „kolejny etap”) – wynosi obecnie ponad 7 tys.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie staną się inwazyjne. – Na podstawie najnowszych wyników sugeruje się, że nawet 25 proc. introdukowanych gatunków bezkręgowców (i nawet 50 proc. gatunków kręgowców) odnosi sukces inwazyjny – podał Wiorek.

Gatunek z rodzaju Stictonaclia w Vohiparara, niedaleko Parku Narodowego Ranomafana (2020), fot. M. Wiorek

Przykładem gatunku inwazyjnego, który szybko rozprzestrzenił się w Polsce w ostatnim czasie, jest ćma bukszpanowa (Cydalima perspectalis). Jak podali badacze, po raz pierwszy gatunek stwierdzono w 2012 r. w Michałkowej koło Zagórza Śląskiego, a obecnie występuje praktycznie w całym kraju – tam, gdzie rosną bukszpany.

Współpraca rozmówców PAP z badaczami z Komorów nie jest przypadkowa. Wcześniej prowadzili bowiem badania na Madagaskarze, gdzie analizowali grupę stu występujących tylko tam (czyli endemicznych) gatunków niedźwiedziówek.

– Ostatnie publikacje na temat całej tej grupy pochodzą z lat 60. ubiegłego wieku, kiedy metody genetyczne nie były jeszcze dostępne. Teraz okazuje się, że ta różnorodność jest jeszcze większa niż myślano. Po naszej analizie opisaliśmy siedem nowych rodzajów i pięć nowych gatunków. Nazwy tych pierwszych nawiązują do postaci z serialu „Pingwiny z Madagaskaru” m.in. Skippernaclia, Kowalskinaclia czy Juliennaclia – podał Marcin Wiorek. Wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie „Arthropod Systematics and Phylogeny” oraz monografii wydanej przez ISEZ PAN.

Thyrosticta sylvicolens w Parku Narodowym Ranomafana (2025), fot. M. Wiorek

Jak podali naukowcy, na świecie jest obecnie około 150 tys. gatunków motyli, a co roku opisuje się kilkaset nowych. W Polsce jest ich ponad 3 tysiące, a co roku pojawia się kilka kolejnych nowych, po raz pierwszych zaobserwowanych w naszym kraju.

Agnieszka Kliks-Pudlik (PAP)

akp/ agt/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Biolog: martwe zwierzę przy drodze może stać się cenną informacją dla naukowców

  • 05.06.2026 PAP/Darek Delmanowicz

    Poznań/ Podpisano umowę na pilotażowy projekt dot. nowych technik genomowych w hodowli roślin

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera