Eksperci: przewidujemy dalszy szybki wzrost liczby chorych na cukrzycę

Fot. Adobe Stock
Fot. Adobe Stock

W Polsce przewidujemy dalszy szybki wzrost liczby chorych na cukrzycę – zaalarmował diabetolog prof. Grzegorz J. Dzida z UM w Lublinie. Powiedział, że co roku przybywa w naszym kraju kilkaset tysięcy nowych pacjentów z rozpoznaną cukrzycą.

Specjalista mówił o tym podczas konferencji „Pacjent z cukrzycą 2026”. Przytoczył dane Narodowego Funduszy Zdrowia, z których wynika, że każdego roku przybywa u nas tylko 100 tys. pacjentów z nowo wykrytą cukrzycą. Zaznaczył jednak, że faktyczna liczna nowych przypadków tej choroby jest nawet kilkakrotnie większa.

– Jedynie w 2023 r. przybyło 490 tys. chorych na cukrzycę, a w 2024 r. – 390 tys. Przyrosty te są zatem takie, jak spore miasto wojewódzkie. I ta tendencja się utrzymuje – podkreślił prof. Grzegorz J. Dzida, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Nie wiadomo dokładnie, ilu Polaków choruje na cukrzycę, bo wiele osób nie zdaje sobie z tego sprawy, gdyż choroba ta nie została u nich jeszcze wykryta. – Cukrzyca jest często późno rozpoznawana, ponieważ jest to choroba, która nie boli i początkowo nie daje żadnych objawów – tłumaczyła prezes Federacji Diabetyków dr Monika Zamarlik.

Według danych GUS z 2022 r. w naszym kraju z usług publicznej opieki medycznej korzystało 3,1 mln chorych na cukrzycę, o 400 tys. więcej niż w 2017 r. Na tej podstawie szacuje się, że w 2030 r. oficjalnie może być w Polsce 4,2 mln diabetyków. Faktyczna liczba chorych będzie jednak większa. – Podejrzewamy, że obecnie 1,5 mln, 2 mln lub nawet 2,5 mln naszych rodaków - zależy, jakie przyjmiemy szacunki - nie wie o tym, że choruje na cukrzycę – zaznaczyła dr Zamarlik.

Eksperci zalecają, żeby regularnie badać się w kierunku cukrzycy. Wystarczy zbadać poziom glukozy na czczo. Zgodnie z zaleceniami Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego każda osoba po 45. roku życia powinna przeprowadzać takie badanie raz na trzy lata. PTD zaleca również wykonywanie badań przesiewowych wśród osób najbardziej zagrożonych cukrzycą, które powinny badać poziom glukozy we krwi raz w roku.

Cukrzycą najbardziej zagrożone są osoby z nadwagą lub otyłością, u których wskaźnik BMI przekracza 25 punktów, obwód w talii wynosi co najmniej 80 cm u kobiet i 94 cm u mężczyzn. Do tej grupy zaliczane są także osoby, których bliscy zachorowali na cukrzycę, głównie rodzice i rodzeństwo. Jak też ludzie mało aktywni fizycznie, kobiety z przebytą cukrzycą ciążową lub te, które urodziły dziecko o dużej masie ciała wynoszącej co najmniej 4 kg.

Prezes Federacji Diabetyków dr Zamarlik zaleca, żeby wśród pacjentów z nadwagą lub otyłością aktywnie poszukiwać tzw. stanu przedcukrzycowego. Pozwala to na szybsze wprowadzenie profilaktyki zmniejszającej ryzyko zachorowana na cukrzycę lub wcześniejsze zastosowanie odpowiedniego leczenia.

Według zaleceń glikemia na czczo nie powinna przekraczać 100 mg/dl (5,6 mmol/l), czyli taki poziom glukozy we krwi uznaje się za prawidłowy. Stan przedcukrzycowy rozpoznaje się, gdy glikemia wynosi 100-125 mg/dl (5,6-6.9 mmol/). Można badać także stężenie glukozy w osoczu krwi żylnej, które nie powinno przekraczać 140 mg/dl (7,8 mmol/l). Dobrym wskaźnikiem jest tzw. hemoglobina glikowana (HbA1c). Według najnowszych, opublikowanych w 2026 r. zaleceń Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, stan przedcukrzycowy wykrywa się, gdy HbA1c wynosi 5,7-6,4 proc.

– Do rozpoznania cukrzycy konieczne jest stwierdzenie jednej nieprawidłowości, z wyjątkiem glikemii na czczo, gdzie konieczne jest dwukrotne potwierdzenie zaburzenia – zaznaczyła prezes Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego, prof. Irina Kowalska, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Metabolicznych Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Prof. Grzegorz J. Dzida przyznaje, że leczenie cukrzycy jest kosztowne, jednak im wcześniej zostanie wprowadzone, tym lepsze daje efekty. Pozwala to uniknąć poważnych powikłań tej choroby, takich jak choroby sercowo-naczyniowe, przewlekła niewydolność nerek, uszkodzenie nerwów obwodowych, amputacja kończyn dolnych (tzw. stopa cukrzycowa) oraz utrata wzroku.

– To kosztowne, ale inwestycja w cukrzycę, w dobre leczenie, przynosi oszczędności – zaznaczył specjalista. – Mamy liczne przykłady, że te nakłady się zwracają. Przykładem są dobre insuliny, pompy insulinowe, systemy ciągłego monitorowania glikemii, które dają zyski w postaci oszczędności w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych, jeśli chodzi o świadczenia rehabilitacyjne, zwolnienia lekarskie i wnioski o orzecznictwo niepełnosprawności.

Zbigniew Wojtasiński (PAP)

zbw/ bar/

Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.

Czytaj także

  • Fot. Adobe Stock

    Płk Gregulski: Odtwarzany WAM będzie jednocześnie uczelnią medyczną i jednostką wojskową

  • EPA/JEFFREY GROENEWEG 19.05.2026

    Ekspert: wyzwaniem bywa nie tylko patogen, ale i dezinformacja

Przed dodaniem komentarza prosimy o zapoznanie z Regulaminem forum serwisu Nauka w Polsce.

newsletter

Zapraszamy do zapisania się do naszego newslettera