Dobór używanych słów może świadczyć o podwyższonym ryzyku depresji. Osoby, które w badaniach przesiewowych mają wyższy poziom objawów depresyjnych mówią o sobie jako o kimś, komu wydarzenia się przytrafiają, a nie jako o kimś, kto je aktywnie kształtuje. Analiza słownictwa może być pomocna w wykrywaniu oznak depresji.
Sprawczość to poczucie, że mamy wpływ na własne życie: że podejmujemy działania, realizujemy cele i że coś od nas zależy. Wysoka sprawczość zwykle wiąże się z lepszym nastrojem i wyższą samooceną, a jej brak z poczuciem bezradności i depresją.
Przez lata poziom sprawczości badano głównie za pomocą kwestionariuszy. Jednak dzięki temu, że przenika ona również do codziennego języka, jej poziom u poszczególnych osób można dziś badać poprzez analizę wypowiedzi.
Badacze wyróżniają dwa sposoby, w jakie sprawczość może objawiać się w wypowiedziach. Pierwszy to sprawczość semantyczna, czyli używanie słów których znaczenie odnosi się do poczucia wpływu, kontroli, intencjonalności i dążenia do celu (np. „postanowiłem”, „zrobiłem”, „wygrany”, „efekt”). Drugi to sprawczość gramatyczna, związana z formą wypowiedzi, głównie z częstym użyciem czasowników.
Zespół badaczy, wśród których znaleźli się: dr Marta Beneda z New York University Abu Zabi, dr Marta Witkowska z Uniwersytetu SWPS i dr Joachim Kowalski z Instytutu Psychologii PAN, przeprowadził serię badań sprawdzających, czy osoby doświadczające obniżonego nastroju lub obniżonej samooceny używają mniej sprawczego języka w wypowiedziach pisemnych. Wyniki naukowcy opublikowali w Journal of Affective Disorders.
W dwóch badaniach wzięło udział ponad 500 osób, które pisały krótkie teksty wyrażające ich obecne myśli oraz uczucia na dowolny temat (ogólna grupa dorosłych) lub też myśli i uczucia związane z byciem studentem (grupa studencka). Równolegle mierzono ich aktualny nastrój, samopoczucie z ostatnich tygodni, samoocenę oraz nasilenie objawów depresyjnych. Następnie algorytmy analizowały język badanych, sprawdzając poziom sprawczości.
- Wynik był zaskakująco spójny: im gorszy nastrój i niższa samoocena, tym mniej sprawczości semantycznej w języku. Osoby czujące się gorzej psychicznie rzadziej pisały o swoich działaniach, intencjach i celach, a częściej opisywały rzeczy, które im się przytrafiają, zamiast takich, które same inicjują. Efekt ten pojawiał się nawet wtedy, gdy tematy tekstów nie dotyczyły zdrowia psychicznego lub samopoczucia – wyjaśniła PAP dr Marta Beneda.
Intuicyjnie można by oczekiwać, że osoby aktywne i w lepszej kondycji psychicznej częściej posługują się czasownikami, które w języku uznawane są za podstawowe wyznaczniki działania. Tymczasem badania pokazały, że tzw. sprawczość gramatyczna wiążąca się z ich użyciem nie jest dobrym wskaźnikiem nastroju ani samooceny. Być może dlatego, że ta sama forma językowa może pełnić bardzo różne funkcje. Użycie czasowników może sygnalizować intencjonalne działanie, ale też „uwięzienie” w trudnych przeżyciach i ich ciągłe przeżywanie, bez poczucia realnego wpływu.
Najbardziej uderzyło naukowców porównanie osób z wysokim i niskim wynikiem przesiewowego badania objawów depresyjnych. – Te pierwsze używały wyraźnie mniej słów niosących sprawczość, podczas gdy liczba czasowników była podobna. Można więc uznać, że depresja nie wiąże się z rzadszym mówieniem o czynnościach, lecz odbiera sprawczość tym czynnościom – opisała dr Marta Witkowska.
Jak wyjaśniają badacze, to ważne rozróżnienie, ponieważ ktoś może opisywać wiele zdarzeń, a jednocześnie nie przypisywać sobie ich sprawstwa. Język staje się wtedy kroniką tego, co dzieje się w życiu. Może być jak lustro, w którym widać, czy mówimy o sobie jako o kimś, kto działa, czy raczej jako o kimś, komu rzeczy się po prostu przytrafiają.
Pisząc choćby maile czy posty w mediach społecznościowych, nieustannie zostawiamy ślady sposobu myślenia o sobie i świecie. W przyszłości analiza języka może pomagać we wczesnym wykrywaniu obniżonego nastroju i stanowić subtelny sygnał ostrzegawczy o nadchodzącej depresji. Może być też narzędziem wspierającym psychoterapię poprzez zwracanie uwagi na sposób mówienia o sobie oraz wspomagać rozwój aplikacji samopomocowych, które uczą bardziej sprawczego opisywania doświadczeń.
Jak zaznacza dr Beneda, na podstawie obecnych badań nie można jeszcze z całkowitą pewnością stwierdzić, że interwencje wykorzystujące sprawczy język byłyby skutecznym sposobem poprawy nastroju lub samooceny. Istnieje jednak taka możliwość i planowane są badania eksperymentalne, które pozwolą sprawdzić, w jaki sposób sprawczy język bezpośrednio wpływa na samopoczucie oraz postrzeganie siebie.
- Mamy nadzieję, że wkrótce będziemy w stanie odpowiedzieć, czy sprawczy język działa głównie jako wskaźnik określonych stanów psychologicznych, czy też może być wykorzystywany jako skuteczna forma interwencji – dodała.
Badania sfinansowano w ramach grantu OPUS Narodowego Centrum Nauki.
Ewelina Krajczyńska-Wujec (PAP)
ekr/ agt/
Fundacja PAP zezwala na bezpłatny przedruk artykułów z Serwisu Nauka w Polsce pod warunkiem mailowego poinformowania nas raz w miesiącu o fakcie korzystania z serwisu oraz podania źródła artykułu. W portalach i serwisach internetowych prosimy o zamieszczenie podlinkowanego adresu: Źródło: naukawpolsce.pl, a w czasopismach adnotacji: Źródło: Serwis Nauka w Polsce - naukawpolsce.pl. Powyższe zezwolenie nie dotyczy: informacji z kategorii "Świat" oraz wszelkich fotografii i materiałów wideo.