19.11.2017
PL EN
16.10.2017 aktualizacja 16.10.2017

Gorąca Noc w Instytucie Lotnictwa po raz 8.

Komora próżniowa do testów sprzętu lotniczego. Fot. Paweł Wernicki Komora próżniowa do testów sprzętu lotniczego. Fot. Paweł Wernicki

Podczas tegorocznej ósmej Nocy w Instytucie Lotnictwa można było nie tylko poczuć się jak pilot, ale nawet zamówić własny statek powietrzny. Impreza pod hasłem „Noc Żywych Maszyn” jak zwykle przyciągnęła dziesiątki tysięcy miłośników lotnictwa i kosmonautyki.

Impreza pod hasłem "Noc Żywych Maszyn", która odbyła się w piątek 13 października, jak zwykle przyciągnęła tysiące miłośników lotnictwa i kosmonautyki.

Jako że rozległy teren Instytutu przylega do Lotniska Chopina, nad głowami zwiedzających co chwila przelatywały samoloty, z bliska też można było zobaczyć lotniskowe wozy gaśnicze i pojazdy służby utrzymania nawierzchni. Współpraca Polskiego Towarzystwa miłośników Astronomii i firm optycznych pozwoliła popatrzeć w gwiazdy i sfotografować je. Wzrok przyciągały efektownie podświetlone budynki, urządzenia i hale maszyn.

Na ziemi na gości Nocy w Instytucie Lotnictwa czekały samoloty, śmigłowce, szybowce, lotnie, gondole balonów, drony, a nawet wiatrakowiec. Od leciwej Wilgi i An-2 po odrzutowy myśliwiec Mig 28, śmigłowiec Mi-8 i transportowiec CASA. Symulatory – wśród nich prawdziwy symulator myśliwca F16 – pozwalały poczuć się pilotem, a liczne firmy oferowały kursy pilotażu nie tylko samolotów, ale także dronów.

Imponujące ekspozycje przedstawiły współpracujące z Instytutem firmy, wśród nich Pratt & Whitney oraz General Electric, należące do czołowych producentów silników. Na licznych stoiskach można było nawet kupić własny statek powietrzny – oprócz dronów wchodziły w grę małe śmigłowce, kilka modeli wiatrakowców, a dla instytucji – na przykład wielozadaniowy śmigłowiec pola walki ze Świdnika W3PL Głuszec, polecany zwłaszcza do transportu żołnierzy i patrolowania.

Licznie reprezentowani byli modelarze i koła naukowe. Koło Naukowe Politechniki Warszawskiej prezentowało pojazd Kropelka 2.0, zdolny przejechać 600 km na litrze benzyny. Był także opracowany przez studentów żagiel dla satelitów, dzięki któremu można je bezpiecznie usuwać z orbity, gdy przestaną być potrzebne.

Inna atrakcja to pozbawiony okien załogowy model szybkiego jak samolot pociągu przyszłości HYPERLOOP, poruszającego się po próżniowym torze na poduszce magnetycznej.

Duże zainteresowanie budziły silniki tłokowe, odrzutowe, pulsacyjne, elektryczne i rakietowe. Choć silniki elektryczne kojarzą się głównie z bezzałogowymi dronami, są już pierwsze elektryczne samoloty, a w przyszłości napęd ten może zastąpić silniki spalinowe na krótszych trasach pasażerskich.

Wśród rozpoznawczo – pirotechnicznych robotów prezentowanych przez Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów PIAP znalazł się i taki, którego można po prostu wrzucić w badane miejsce.

Szczególne wrażenie robił na zwiedzających ogromny tunel aerodynamiczny. Być może przyćmi go powstała kosztem kilkudziesięciu milionów złotych jedna z największych i najnowocześniejszych na świecie komora próżniowa, w której można badać na przykład skutki kolizji samolotu z ptakiem czy urwania łopatki turbiny w silniku odrzutowym. Kosztowna kamera pozwala uzyskać wysokiej jakości nagranie z prędkością tysięcy klatek na sekundę. Sam główny silnik o mocy 6 megawatów pobiera tyle energii, że można go włączać tylko w nocy, bo inaczej ucierpiałoby zasilanie sąsiednich dzielnic. Każdy trwający ułamek sekundy test wymaga długotrwałych przygotowań i kosztuje miliony, ale chętnych do prowadzenia badań firm nie brakuje. Już w przyszłym roku, po uzyskaniu certyfikatu, komora powinna zacząć na siebie zarabiać.

Wykonywanie różnego rodzaju testów (na przykład badanie przepływu powietrz w modelu śródmiejskiej zabudowy) to ważna część działalności instytutu. Dzięki komorom, w których można szybko zmieniać temperaturę z trzaskającego mrozu na upał, symulować wilgoć tropikalnych lasów i suchość pustyni, obniżać i podwyższać ciśnienie - testuje się tu nie tylko sprzęt lotniczy, ale także inne maszyny których niezawodność może decydować o ludzkim życiu – choćby… rogatki kolejowe. Na zamówienie Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) powstało działo pneumatyczne do badania materiałów absorbujących wstrząs przy lądowaniu statków kosmicznych. Nieźle sprawdza się na przykład styrodur, stosowany zwykle do ocieplania podłóg.

Duże zainteresowanie zwiedzających budziła także hamownia silników rakietowych, pozwalająca badać silniki rakiet meteorologicznych. Imponująco wyglądała praca robota podczas wytwarzania wirnika śmigłowca w Centrum Technologii Kompozytowych.

Spragnieni fachowej wiedzy mogli posłuchać wykładów o misji Voyagera, lotach na Marsa, technologiach rakietowych - oraz jak zostać kobietą pilotem (tu prelegentem była Paulina Różyło, pierwsza kobieta –pilot doświadczalny).

Wiele atrakcji – od konkursów i gier po ciasteczka w kształcie samolotów, watę cukrową i gofry – przygotowano dla licznie przybyłych dzieci. Mogły wejść do prawdziwego samolotu, przymierzyć hełm pilota czy sprawdzić się za wirtualnymi sterami.

Oprócz wystaw zdjęć lotniczych i o tematyce lotniczej można było obejrzeć filmy (nie tylko dokumentalne) - jak choćby przedwojenny "Dziewczyna szuka miłości", o miłości ubogiego polskiego mechanika lotniczego do córki brazylijskiego milionera.

Wśród eksponatów Muzeum 303 im ppłk pil. Jana Zumbacha oprócz mundurów i pamiątek po polskich lotnikach znalazł się oklejony na wzór Spitfire’a Aston Martin, przy którym robiono sobie selfie godne Jamesa Bonda.

Chętni mogli pokręcić się w żyroskopie z krzesełkiem - urządzeniu stosowany do badania kandydatów na pilotów i kosmonautów. Krzesełko może się obracać wokół dowolnej osi.

Patronat medialny nad tegoroczną imprezą objął Serwis PAP - Nauka w Polsce.(PAP)

Autor: Paweł Wernicki

Edytor: Joanna Morga, Anna Ślązak

pmw/ zan/ jjj/

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017