10.12.2018
PL EN
07.11.2018 aktualizacja 07.11.2018

W poszukiwaniu rozpoznawalności PAN

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Prof. Jerzy Duszyński właśnie został wybrany po raz drugi na prezesa PAN. Cztery lata temu, tuż po pierwszym wyborze na tę funkcję mówił, że PAN będzie poważaną, rozpoznawaną instytucją naukową, cenioną nie tylko przez całe środowisko naukowe, ale też przez społeczeństwo. Czy ta wizja się ziściła? Chyba nie do końca.

Pod koniec października odbyły się wybory na prezesa PAN. O stanowisko ubiegał się tylko jeden kandydat - dotychczasowy prezes tej szacownej instytucji, prof. Jerzy Duszyński.

Jeszcze w 2015 r., po wyborze na stanowisko prezesa prof. Duszyński powiedział dziennikarzom, że przed nim trudny okres, ale jest optymistą. Pytany o to, jak zmieni się Akademia w ciągu czterech lat jego kadencji, odparł: "Będzie to poważana, potrzebna, rozpoznawana instytucja naukowa, która będzie doceniona nie tyko przez całe środowisko naukowe, (…) ale nawet przez społeczeństwo".

Czy taka wizja: w której Akademia faktycznie staje się opiniotwórczą społecznie, rozpoznawaną przez Polaków instytucją, ziściła się? Chyba nie do końca. Obecnie częściej rozmawia się raczej o tym, co z przyszłością PAN (np. wśród młodych uczonych Akademii), niż o tym, co zatrudnieni w niej jej naukowcy mogą zaproponować społeczeństwu. Albo o tym, że część pracowników zarabia minimum krajowe. Albo o skandalu związanym z naruszaniem ustawy kominowej przez część dyrektorów instytutów PAN i pobieranie zbyt wysokich wynagrodzeń. Oczywiście PAN-owcy obecni są w świadomości społecznej - jako laureaci prestiżowych nagród, np. nagrody naukowej Polityki. Na łamach serwisu również donosimy o ciekawych osiągnięciach zatrudnionych w PAN fizyków czy archeologów. Ale to wciąż jedynie kropla w morzu.

Wciąż rzadko słychać głos przedstawicieli Akademii w kwestiach "nurtujących społeczeństwo". Chyba najgłośniejszym echem odbiła się inicjatywa z lutego tego roku. W polscy naukowcy (w tym dwóch z PAN), w tym prof. Jerzy Duszyński, napisali w liście opublikowanym w prestiżowym tygodniku "Science", że brakuje naukowych danych uzasadniających wycinkę drzew w Puszczy Białowieskiej. Ale czy "Science" jest periodykiem, do którego często sięgają Polacy? Zdecydowanie nie. Jeśli chodzi o oddziaływanie na polskie społeczeństwo, jego zasięg jest mocno ograniczony.

O innych podobnych akcjach i stanowiskach Akademii w ciągu ostatnich lat nie było wiele słychać. Czy zabierano głos np. w kwestii smogu, który jest udręką polskich metropolii? Co wyraźnym głosem Akademii na temat szczepionek? W tym ostatnim przypadku PAN faktycznie wypowiedziała się. W czerwcu 2016 r. Zgromadzenie Ogólne PAN zakomunikowało, że fakty niezbicie wskazują na potrzebę wykonywania szczepień w celu ochrony zdrowia. Przypomniano, że opinie o szkodliwości szczepień są całkowicie nieuzasadnione i nie mają żadnych podstaw naukowych. Ale czy ten komunikat faktycznie się przebił?

Jaki jest pomysł prof. Duszyńskiego na lepszą komunikację stanowisk PAN ze światem? Zaproponował on np. zmianę obecnie obowiązującego trybu ustalania postanowień i stanowisk PAN, tak, aby było ono szybsze.

W czasie ostatniego Zgromadzenia Ogólnego PAN prezes chwalił działalność wydawniczą PAN, np. magazyn "Academia". Poruszane są tam zagadnienia ważne społecznie, m.in. kwestie szczepień czy smogu. Co prawda wydawnictwo to jest dostępne za darmo, również on-line - ale można się domyślać, że jego zasięg jest raczej ograniczony do naukowców i niewielkiej garstki osób. Profil "Academii" na Facebooku śledzi ok. 1,5 tys. osób co daje pewne wyobrażenie na temat zasięgu.

W dobie potęgi mediów społecznościowych oficjalny profil PAN na Facebooku śledzi niecałe tysiąc osób. Niektóre instytuty mają też własne profile, choć często sprawiające wrażenie prowadzonych nieco z doskoku. Co ciekawe, większą popularnością oficjalny profil Akademii, cieszy się na FB Gdańska Biblioteka PAN (którą "polubiło" ponad tysiąc osób) albo Instytut Sztuki PAN (prawie 2 tys. "polubień")!

PAN nieobecna jest też na Twitterze, gdzie roi się od kont polskich dziennikarzy. Pisząc o badaniach naukowców z instytutów PAN lub na inne tematy związane z Akademią sygnalizuję to TT, używając hashtag #PolskaAkademiaNauk. Podobnych wpisów nie ma jednak zbyt wiele. Warto, żeby sama Akademia zatroszczyła się o swój wizerunek również na Twitterze, gdyż ten może być pomocny w dotarciu do dziennikarzy, a za ich pośrednictwem - do szerokiego odbiorcy. Nie mówiąc o Instagramie, skoro żyjemy w dobie "ładnego obrazka" (pod warunkiem, że Akademia chce dotrzeć ze swoim przekazem również do młodszych ludzi).

Skuteczny przekaz na temat jakiegoś problemu (np. smogu) nie musi być jednak wcale prowadzony z poziomu oficjalnego profilu w medium społecznościowym czy na oficjalnej stronie. Może być to przecież kampania społeczna np. w postaci spotów zamieszczanych w internecie czy w telewizji. Przy tylu mądrych głowach w Akademii merytoryczny poziom takiej kampanii mógłby być wysoki. Warto chyba jednak czasem nieco wyjść poza schemat - artykuł na stronie www czy artykuł w słabo znanym piśmie.

Jako wzorzec do naśladowania dla PAN uważam m.in. magazyn "Smithsonian" (wydawany przez Smithsonian Institution). Oprócz świetnej strony internetowej (tam treści dostępne są nieodpłatnie) magazyn ten jest bardzo aktywny na Twitterze - ma niemal ćwierć miliona obserwujących! Periodyk "Academia" mógłby sporo z tego modelu upowszechniana nauki zaczerpnąć. Przykładów dobrych praktyk nie trzeba szukać za oceanem - świetnie prowadzony jest na Twitterze profil niemieckiego Towarzystwa Maxa Plancka. Tutaj śledzących jest "tylko" 139 tys.! Można się tam dowiedzieć, jakie są aktualne kierunki badań naukowców, gdzie się wypowiadają i z kim współpracują. Nie brakuje ciekawostek dotyczących pracy naukowej. Aż chce się śledzić!

Dobre praktyki można dojrzeć też na własnym podwórku. Z wielkim uznaniem przyglądam się działaniom biura prasowego Uniwersytetu Łódzkiego - na specjalnej podstronie zamieszczanie są komentarze ekspertów na temat ważnych problemów, np. związanych z ochroną środowiska. Bardzo aktywny na Twitterze jest rzecznik tej uczelni. To przynosi efekty, a oferta biura prasowego dostępna jest szeroko dla przedstawicieli mediów i dla każdego internauty.

Budowanie marki i rozpoznawalności to długi proces. Usprawnienie procedur związanych z szybszym uzgadnianiem stanowisk, np. poszczególnych komisji PAN, będzie zaledwie maleńkim krokiem w dobrą stronę. Opracowanie zwartej i długofalowej strategii komunikacyjnej to praca na lata, którą najpierw trzeba szczegółowo zaplanować i ustalić. W momencie, gdy PAN czekają spore zmiany (m.in. w postaci nowelizacji ustawy o PAN) będzie to jeszcze większym wyzwaniem.

W tym roku, w czasie Zgromadzenia Ogólnego PAN, tuż przed wyborami na stanowisko prezesa, prof. Jerzy Duszyński mówił m.in., że chciałby, aby PAN zwiększyła aktywność opiniotwórczą i wypowiadała się na tematy ważne społecznie, np. w kwestii szczepionek. "Chcę, aby wypowiadanie się Akademii w sprawach nurtujących społeczeństwo było bardziej zauważalne" - podkreślił. Ten postulat brzmi bardzo podobnie, jak ten przedstawiony kilka lat temu. Czy zapowiadane cztery lata temu i pod koniec października tego roku zmiany w Akademii w końcu nadejdą?

Szymon Zdziebłowski

Copyright © Fundacja PAP 2018