22.05.2019
PL EN
19.04.2019 aktualizacja 19.04.2019

Żarłacze białe unikają orek

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Uważane za najgroźniejsze drapieżniki oceanów żarłacze białe najwyraźniej też mają swoje antypatie. Na łamach „Scientific Reports” naukowcy dzielą się spostrzeżeniem, że rekiny unikają spotkań z orkami. Korzystają na tym kolonie słoni morskich.

Specjaliści z kalifornijskiego Monterey Bay Aquarium i kilku partnerskich instytucji dowodzą w swoim badaniu, że w spotkaniu z orką wielki łowczy staje się zwierzyną, a słoń morski – częsta ofiara rekinów i orek – wyłania się jako zwycięzca.

„W konfrontacji z orkami żarłacze białe natychmiast porzucają swoje preferowane tereny łowieckie i nie wracają do nich przez rok, nawet jeśli orki jedynie tamtędy przepływały” - opisuje dr Salvador Jorgensen z Monterey Bay Aquarium, główny autor badania. Zespół udokumentował cztery spotkania między czołowymi drapieżnikami w okolicy Wysp Farallońskich u wybrzeża San Francisco. Analizowano dane pochodzące od 165 żarłaczy wyposażonych w nadajniki w latach 2006-2013 i z 27-letnich badań słoni morskich, orek i rekinów prowadzonych w tym rejonie.

W każdym przypadku żarłacze białe uciekały z okolicy wysp, kiedy pojawiały się orki, i nie wracały aż do następnego sezonu. Taka sytuacja służyła koloniom słoni morskich na skalistym archipelagu. Słonie były od czterech do siedmiu razy rzadziej atakowane w latach, kiedy rekiny się oddalały. "Średnio dokumentowaliśmy ok. 40 przypadków ataków żarłaczy na słonie morskie każdego roku w okolicy Southeast Farallon Island – podał badacz Scot Anderson. - Kiedy pokazywały się orki, rekinów nie było i nie było też więcej ofiar".

Każdej jesieni między wrześniem a grudniem żarłacze białe gromadzą się przy Wyspach Farallońskich, aby polować na małe słonie morskie. Kręcą się tam około miesiąca. Orki również żywią się tymi zwierzętami, ale pokazują się w tym rejonie jedynie okazjonalnie.

Porównując dane z nadajników żarłaczy z obserwacjami orek, naukowcy byli w stanie określić momenty ich spotkań. Ocenili, że zwierzęta opuszczały teren zaledwie kilka minut po przelotnej wizycie orek, które czasem obecne były zaledwie godzinę. Żarłacze tłoczyły się przy innej kolonii słoni albo odpływały w morze.

"To ogromne żarłacze białe. Niektóre mają nawet 5,5 metra długości i zwykle to one tutaj rządzą. Obserwujemy niektóre z nich od 15-20 lat, a niektóre nawet dłużej" - podkreślił Anderson.

Badanie świadczy o tym, jak mało jeszcze wiemy o interakcjach między czołowymi drapieżnikami. "Zwykle nie zastanawiamy się, jaką rolę odgrywa strach i unikanie ryzyka w tym, gdzie duże drapieżniki polują i jak to wpływa na ekosystem oceanu. Okazuje się, że ryzyko wpływa bardzo silnie nawet na tak duże zwierzęta jak żarłacze – na tyle, że przekierowują swoją działalność łowiecką na mniej preferowane, ale bezpieczniejsze obszary" - wyjaśnił Jorgensen.

Naukowcy nie wiedzą jeszcze, jakie jest podłoże tej awersji: czy orki traktują żarłacze jak potencjalne ofiary, czy też może rywalizują z nimi o wysokokaloryczny posiłek w postaci słoni morskich. (PAP)

mrt/ zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019