21.07.2019
PL EN
22.05.2019 aktualizacja 22.05.2019

Egzekucja Plutona, czyli jak zdegradować planetę?

Jak do tego doszło, że Pluton przestał być planetą? Mieszał w tym palce Neil deGrasse, gwiazda popularyzacji nauki. W jednym z rozdziałów książki "Witamy we Wszechświecie" opisuje tajniki tej największej pod Słońcem degradacji.

Rose Center for Earth and Space to część Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej w Nowym Jorku. To właśnie tu rozpoczęła się głośna dyskusja, czy zdegradować Plutona i odebrać mu miano planety. Dyskusja ta była na tyle owocna, że w 2006 r. Międzynarodowa Unia Astronomiczna zatwierdziła nowy status Plutona: zamiast miana pełnoprawnej planety jest już dziś jedynie planetą karłowatą.

Historię tę przywołuje jeden z autorów książki "Witamy we Wszechświecie" - Neil deGrasse Tyson - nie tylko astrofizyk i gwiazda popularyzacji - ale i dyrektor Rose Center. Bo - jak się okazuje - w kwestii Plutona sumienie astrofizyka nie do końca jest czyste.

Centralnym puntem nowojorskiego Rose Center jest sfera o średnicy ponad 26 metrów symbolizująca Słońce. Wokół niej zawieszone są w tej samej skali planety takie jak Jowisz i Saturn, Uran i Neptun. Natomiast Merkury, Wenus, Ziemia i Mars - mające rozmiary piłek - nie wiszą już nad głowami zwiedzających, ale przymocowane są do poręczy. W instalacji tej - ukończonej w 2000 r. rozmyślnie jednak nie umieszczono Plutona.

"Na wystawie po prostu umieściliśmy Plutona w Pasie Kuipera. Nie wspomnieliśmy nawet, że nie jest planetą" - opisuje Tyson.

Przez rok ta odważna dosyć decyzja nie wybudzała większych kontrowersji, aż w styczniu 2001 r. na brak Plutona zwrócono uwagę w artykule Kennetha Changa w "New York Timesie". Temat nabrał rozgłosu w mediach, a Neil deGrass Tyson miał przez kolejne miesiące ręce pełne roboty - musiał wyjaśnić opinii publicznej swoją decyzję - niebędącą jeszcze oficjalnym stanowiskiem środowiska astronomów.

"W ostatnich kilkudziesięciu latach byliśmy uprzejmi dla Plutona, trzymając go wśród planet" - pisze amerykański astrofizyk. I zwraca uwagę, że Pluton nie pasuje ani do grona planet gazowych takich jak Jowisz, Saturn, Uran czy Neptun, ani do grona planet skalistych jak Merkury, Wenus, Ziemia i Mars. I dodaje, że w podręcznikach z lat 70 i 80. XX wieku widoczna jest tendencja do spychania Plutona do grona komet, asteroid i innych `śmieci` krążących w Układzie Słonecznym".

Astronom zwraca uwagę na niewielkie rozmiary Plutona: w Układzie Słonecznym jest siedem księżyców większych od Plutona, w tym nasz Księżyc.

Dodatkowo Pluton jest w ok 55 proc. zbudowany z lodu. Takie obiekty - jak pisze - "Mogłyby nosić nazwę `lodowe kule`, gdyby nie fakt, że obserwowaliśmy je zanim wiedzieliśmy, z czego są zrobione, więc używamy innego określenia - komety" - pisze deGrasse Tyson. "Gdy kometa zbliża się do Słońca, część jej lodu paruje, tworząc długi ogon, zwany warkoczem. Pluton nigdy nie zbliża się do Słońca, więc nigdy nie ma ogona" - wyjaśnia.

Poza tym orbita Plutona jest silnie eliptyczna i przecina orbitę Neptuna.

Kolejną sprawą jest to, że Pluton - w przeciwieństwie do pełnoprawnych planet - nie oczyścił sąsiedztwa swojej orbity z "kosmicznych śmieci".

Cechy takie jak: niewielkie rozmiary, lód, eliptyczna orbita, sprawiają, że Pluton pasuje jak ulał nie do grona planet, ale do obiektów znajdujących się w tzw. Pasie Kuipera. Bo jest to region Układu Słonecznego, dla którego charakterystyczne są małe lodowe ciała niebieskie o eliptycznej orbicie. "Teraz istnienie Plutona ma sens. Ma on rodzeństwo. Ma dom. Pluton jest obiektem z Pasa Kuipera" - ocenia popularyzator.

Książka "Witamy we Wszechświecie" to cykl wykładów popularyzujących astronomię. Neil deGrass Tyson napisał ją razem z dwójką innych astrofizyków: Michaelem Straussem i J. Richardem Gottem. To książka ciekawie napisana, w zgrabnej formie prezentująca wiedzę i ładnie ilustrowana.

Szkoda tylko, że wydana jest tak, że trudno ją czytać - musiałam ja trzymać dwoma rękami. Strony są tak ciasno spięte, że książka sama się zamyka. A niektóre ilustracje (szkoda mi zwłaszcza tej pokazującej widzenie stereoskopowe) są umieszczone zbyt blisko wnętrza książki i nie widać ich w całości.

Książka "Witamy we wszechświecie - podróż astrofizyczna”, której autorami są Neil de Grasse Tyson, Michael A. Strauss i J. Richard Gott ukazała się nakładem Wydawnictwa Zyska i Ska.

Ludwika Tomala

lt/

Zapisz się na newsletter
Copyright © Fundacja PAP 2019