18.11.2017
PL EN
14.09.2017 aktualizacja 14.09.2017

Szef LP: Trybunał w sporze o Puszczę Białowieską zamiast arbitrem stał się stroną sporu

Dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski. Fot. PAP/Paweł Supernak 13.09.2017 Dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski. Fot. PAP/Paweł Supernak 13.09.2017

Wiceprezes Trybunału Sprawiedliwości UE sugerując KE, by ta domagała się kar za ewentualne niestosowanie się do wytycznych Trybunału ws. Puszczy Białowieskiej, zamiast arbitrem stał się stroną sporu - ocenił w środę dyrektor generalny Lasów Państwowych Konrad Tomaszewski.

W poniedziałek przed Trybunałem Sprawiedliwości UE odbyło się wysłuchanie stron (Komisji Europejskiej i przedstawicieli Polski) ws. postanowienia o zakazie wycinki w Puszczy Białowieskiej. Komisja zarzuciła polskim władzom, że nie respektują tego postanowienia (Trybunału Sprawiedliwości UE z końca lipca br.) i wystąpiła o nałożenie kar. Polska odrzucała oskarżenia i złożyła wniosek o uchylenie zakazu.

W trakcie posiedzenia pełnomocniczka Komisji Europejskiej Katarzyna Hermann wystąpiła o nałożenie kar okresowych na Polskę za niezastosowanie się Polski do wniosku tymczasowego o zakazie wycinki. Nie była to jednak początkowo jej inicjatywa. Prawniczka złożyła ten wniosek ad hoc, po pytaniach wiceprezesa Trybunału, w jaki sposób KE chciałaby spowodować wykonanie postanowienia o wstrzymaniu wycinki. Przedstawicielka Komisji początkowo domagała się tylko doprecyzowania przesłanki "bezpieczeństwa publicznego", na które powołuje się Polska. Później, po sugestiach wiceprezesa Trybunału i krótkiej przerwie na konsultacje, Hermann wystąpiła o nałożenie na Polskę kar okresowych. "Art. 279 daje uprawienia Trybunałowi w tej sprawie, wystarczy, żeby KE się o to zwróciła" - zachęcał pełnomocniczkę KE wiceprezes Trybunału Antonio Tizzano.

Szef Lasów Państwowych komentując na środowej konferencji prasowej to zdarzenie, podkreślił, że z taką sytuacją do tej pory nigdy się nie spotkał.

Tomaszewski ocenił, że wiceprezes Trybunału naciskając na przedstawicielkę KE, niejako wymusił na niej, "by zmieniła swoje oczekiwania, a Komisja chciała doprecyzować pojęcie bezpieczeństwa publicznego, bo sama miała wątpliwości, gdzie zaczyna się, a gdzie kończy zjawisko bezpieczeństwa publicznego w przypadku zasobów leśnych".

Dyrektor nazwał całą sytuacją "kuriozalną". "Wiceprezes przez ów nacisk poniekąd stał się stroną sporu, a nie bezwzględnie obiektywnym arbitrem pozostającym poza sferą jakichkolwiek wpływów i poza sferą wyrażenia swoich poglądów" - przekonywał.

Tomaszewski uznał, że "kuriozalna" była też była decyzja przedstawicielki Komisji o tym, żeby wnioskować o kary. Zwrócił uwagę, że nie było to zgodne z wcześniejszymi wytycznymi Komisji. "Nie można zmienić wytycznych w trakcie (postępowania - PAP), bez porozumienia z KE. To rzecz niebywała, żeby ad hoc zmienić swoje oczekiwania" - powiedział.

Szef Lasów Państwowych przyznał, że wniosek Komisji o to by doprecyzować pojęcie "bezpieczeństwa publicznego" był "bardzo zasadny, bo są wątpliwości".

Wskazał, że w przeciwieństwie do parków narodowych, lasy zarządzane przez LP są ogólnodostępne, tzn. nie ma w nich ograniczeń pod względem poruszania się. Dlatego też - argumentował - martwe drzewa w puszczańskich nadleśnictwach Browsk, Hajnówka, Białowieża stanowić mogą realne zagrożenia dla osób przebywających w puszczy. Dodał, że za bezpieczeństwo na tych terenach odpowiadają nadleśniczowie, którzy mogliby później zostać pociągnięci do odpowiedzialności, jeśli komuś coś by się stało.

Szef LP zapewnił, że działania leśników w Puszczy Białowieskiej mają na celu zachowanie bezpieczeństwa publicznego.

"Lasy Państwowe od 27 lipca realizują środek tymczasowy (Trybunału Sprawiedliwości UE). Realizują i realizować będą środek tymczasowy. Tzn. prowadzą nieaktywną gospodarkę leśną, nakierowaną na ochronę przyrody i kształtującą bezpieczeństwo publiczne" - zaznaczył.

Tomaszewski dodał, że leśnicy działają zgodnie z art. 3 ustawy o ochronie przyrody i ustawy o lasach, który stanowi, że gospodarka leśna prowadzona na podstawie planów urządzenia lasu, objętych strategiczną oceną oddziaływania na środowisko jest narzędziem ochrony przyrody.

Wskazał, że jeżeli Trybunał Sprawiedliwości zakazałby leśnikom prowadzenia dotychczasowych działań (bierna ochrona przyrody), to nie pozostanie nic innego niż zamknięcie tych lasów dla ludzi. "Poproszę nadleśniczych, żeby zamknęli dostęp ludzi do lasu, bo nie możemy godzić się na narażanie nadleśniczych na odpowiedzialność od upadających drzew" - powiedział szef Lasów Państwowych.

autor: Michał Boroń

edytor: Sonia Sobczyk (PAP)

mick/ son/

Partnerzy

Copyright © Fundacja PAP 2017