25.11.2017
PL EN
25.09.2017 aktualizacja 25.09.2017

Historia o królestwie antynaukowości

"W królestwie Monszatana. GMO, gluten i szczepionki" Marcina Rotkiewicza już w samym tytule obiecuje ciekawą opowieść o trzech kontrowersyjnych tematach: żywności modyfikowanej genetycznie, diecie bezglutenowej i ruchach antyszczepionkowych. I tej opowieści dostarcza - ale głównie na jeden z tych tematów.

Do księgarń właśnie trafiła książka Marcina Rotkiewicza, która stawia sobie za cel rozprawienie się z mitami na temat genetycznie zmodyfikowanych roślin, szczepionek i glutenu. Wydawca obiecuje nam, że publikacja zbiera "sumę współczesnych strachów związanych z rozwojem nauki" i wyjaśnia, kto w debatach na te tematy "posługuje się rzetelnymi argumentami, a kto zarabia na rozsiewaniu paniki". Ale co z tych zapowiedzi wychodzi?

"Biotechnologia, w tym inżynieria genetyczna, ma szanse uczynić rolnictwo bardziej przyjaznym dla środowiska. Domyślam się, że zdanie to niektórych Czytelników mocno zdziwiło – czy wręcz oburzyło, bo rośliny GMO dość powszechnie uchodzą za coś niebezpiecznego dla zdrowia człowieka i natury. To nieprawda, a nawet więcej: jedno z największych i najbardziej rozpowszechnionych kłamstw ostatnich dekad. Między innymi dlatego postanowiłem napisać tę książkę" - czytamy w wstępie.

Jak przyznaje sam autor, "W królestwie Monszatana" ma być swoistym podsumowaniem 20 lat, które spędził pracując jako dziennikarz naukowy. Nie ma się jednak co obawiać - osoba bez podobnego przygotowania nie zostaje po prostu rzucona w sam środek modyfikowanego genetycznie oceanu szczepionek.

Kluczem, którego Rotkiewicz używa do przedstawienia kontrowersji związanych z modyfikacjami genetycznymi roślin, jest historia ruchów anty-GMO. Widzimy jak praktycznie każdemu postępowi w biotechnologii towarzyszą akcje przeciwnych jej aktywistów, jak dyskredytowane i przeinaczane są wyniki badań nad bezpieczeństwem GMO, czy wreszcie - jak to utrudnienia dla GMO w Unii Europejskiej niosą ze sobą konsekwencje sięgające znacznie poza nasz kontynent. Śledząc kampanie anty-GMO, prowadzone od lat organizacje takie jak Greenpeace czy Friends of the Earth, Rotkiewicz przedstawia fascynującą - i jednocześnie przerażającą - opowieść o tworzeniu i rozpowszechnianiu pseudonaukowych teorii.

Cała ta opowieść zaczyna się jednak od przypomnienia czytelnikowi pewnej bardzo istotnej kwestii: człowiek nie zaczął wpływać na naturę dopiero w momencie pierwszej rekombinacji DNA.

"Rolnictwo na ogół kojarzy nam się z bliskością natury – uprawianiem roślin czy krowami skubiącymi soczystą trawę na zielonej łące. Czymś, co stoi na antypodach brudnego i trującego przemysłu. (...) Nic bardziej mylnego. Ulegamy wielkiemu złudzeniu, bo rolnictwo – z punktu widzenia dzikiej natury – stanowi jedną z najbardziej niszczycielskich aktywności człowieka".

Obecnie modyfikacje genetyczne roślin pozostają w dużej mierze hasłem-straszakiem, a możliwość umieszczenia na etykiecie produktu spożywczego napisu "wolne od GMO" traktowane jest jako jedna z lepszych dostępnych kampanii reklamowych - choć żadne badanie nie wykazało, żeby modyfikowana genetycznie żywność była w jakikolwiek sposób gorsza od niemodyfikowanej. Skąd to wynika? Jedną z możliwych odpowiedzi wskazywanych przez Rotkiewicza są braki w podstawowej wiedzy. Autor cytuje tutaj m.in. badania przeprowadzone w 2012 na zlecenie Centrum Nauki Kopernik: zaledwie 3,3 proc. respondentów potrafiło prawidłowo rozszyfrować skrót GMO, zaś ponad 65 proc. badanych w ogóle nie wiedziało co on oznaczał.

W swojej nowej książce Rotkiewicz usiłuje więc temu zaradzić. Czytelnik dostaje do rąk świetną pozycję na temat GMO, dogłębnie i cierpliwie omawiającą mity narosłe wokół modyfikacji genetycznych roślin i stanowiącą dobry punkt wyjścia do własnych dociekań.

Ale niestety, pojawia się pewien zgrzyt. Mianowicie, już na poziomie tytułu książka obiecuje, że analiza nie zakończy się na kwestii GMO. "Chcę również pokazać, jak analogiczne mechanizmy rządzą innymi współczesnymi zjawiskami: antyglutenową i antyszczepionkową paniką" - tłumaczy autor.

Owszem, pomiędzy tymi wszystkimi zjawiskami jest mnóstwo analogii - antynaukowość, oparcie na emocjach i lękach, bardzo silne podłoże ideologiczne - które jak najbardziej mogą uzasadnić wspólne ich ujęcie. Problem polega jednak na tym, że w takim wypadku warto by trochę inaczej rozłożyć akcenty. Tymczasem w składającej się z 10 rozdziałów książce pierwszych osiem opowiada o genetycznie modyfikowanej żywności, a dopiero dwa ostatnie są poświęcone odpowiednio glutenowi i ruchom antyszczepionkowym. Ach, no i mamy jeszcze - skądinąd bardzo dobry - dodatek poświęcony tylko i wyłącznie obalaniu mitów na temat GMO.

Zamiast spójnej opowieści, otrzymujemy więc książkę o GMO, do której zawieruszyły się dwa rozdziały z innych publikacji. Szkoda, że jednak zabrakło tutaj konsekwencji w selekcji materiału - pomimo niewątpliwych zalet książki, psuje to lekko wrażenia z lektury. Choć i tak warto po książkę Rotkiewicza sięgnąć.

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Czarne.

Nauka w Polsce, Katarzyna Florencka

kflo/ ekr/

Zapisz się na newsletter

Partners

Copyright © Fundacja PAP 2017