26.08.2019
PL EN
02.05.2012 aktualizacja 02.05.2012

Adamed opracowuje celowaną terapię przeciwnowotworową

PAP © 2012 / Andrzej Grygiel PAP © 2012 / Andrzej Grygiel

Nad potrójnie celowaną terapią nowotworów litych, czyli guzów, pracują naukowcy z polskiej firmy farmaceutyczno-biotechnologicznej we współpracy z uczonymi z wielu ośrodków akademickich. Opracowywane cząstki mają wyszukiwać, rozpoznawać i niszczyć jedynie chore komórki i nie uszkadzając przy tym zdrowych.

Nad potrójnie celowaną terapią nowotworów litych, czyli guzów, pracują naukowcy z polskiej firmy farmaceutyczno-biotechnologicznej we współpracy z uczonymi z wielu ośrodków akademickich. Opracowywane cząstki mają wyszukiwać, rozpoznawać i niszczyć jedynie chore komórki i nie uszkadzając przy tym zdrowych.

O budzącym ogromne nadzieje projekcie badawczo-rozwojowym ONCO – 3 CLA finansowanym z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka opowiedzieli PAP kierownik grupy badawczej dr Jerzy Pieczykolan i członek zespołu zarządzającego Marcin Szczeciński z Grupy Adamed.

Jak wyjaśnił dr Pieczykolan, praktyka kliniczna pokazuje, że cząsteczki skuteczne wobec komórek rakowych, powodują także uszkodzenia zdrowych tkanek i organów pacjenta, często prowadząc do wyniszczających powikłań. Rozwiązaniem problemu chorób nowotworowych, a także większości chorób cywilizacyjnych, byłaby terapia spełniająca kryteria idei Paula Ehrlich, czyli tak zwanej „złotej kuli”, która trafiałaby idealnie w cel - komórki transformowane, uszkodzone. Taka idealna cząsteczka wykorzystując wszystkie dostępne organizmowi środki transportu, jak krew, limfa, docierałaby tylko do zmienionych nowotworowo komórek i je niszczyła. Takie założenie leży u podstaw projektu ONCO-3 CLA, a także wielu terapii celowanych opracowywanych na świecie.

Polska terapia składa się z trzech poziomów aktywacji. W pierwszym etapie wykorzystywany jest naturalny w procesie nowotworowym mechanizm perforacji, czyli rozluźnienia, niszczenia połączeń pomiędzy komórkami naczyń krwionośnych. Poprzez pęknięcia nabłonka naczyń, leki mogą penetrować z krwi do nowotworu. Ponadto cząsteczka jest tak skonstruowana, że rozpoznaje pewne receptory na powierzchni komórek nowotworowych i łączy się tylko z tymi komórkami.

„Trzeci efekt celowalności wykorzystuje zdolność komórek nowotworowych do tworzenia przerzutów. Większość pacjentów nie umiera bowiem z powodu pierwotnego ogniska nowotworowego, które zazwyczaj jesteśmy w stanie leczyć - usunąć, ale z powodu przerzutów rozsiewających komórki nowotworowe po całym organizmie” – tłumaczył dr Pieczykolan.

Wyjaśnił, że lek zawiera bardzo toksyczne cząsteczki, ale po podaniu do organizmu jest nieaktywny, jego pełna aktywacja następuje dopiero w środowisku guza. Kiedy komórki w procesie przerzutowania uwalniają się od guza, wykorzystują specyficzne proteazy. Te proteazy aktywują lek w miejscu lokalizacji nowotworu.

„Nowa terapia dedykowana jest przede wszystkim nowotworom litym, czyli guzom. Z doświadczeń prowadzonych na zwierzętach wiemy już, że część nowotworów ludzkich – płuc, układu pokarmowego, szczególnie jelita i odbytu, wątroby i szyjki macicy - wydaje się dobrze odpowiadać na naszą terapię” – stwierdził dr Pieczykolan.

Terapia nie będzie stosowana w nowotworach krwi – białaczkach. W przypadku guzów piersi badania są dopiero rozpoczynane. Dr Pieczykolan zaznaczył, że w obszarze nowotworów piersi poziom niezaspokojonych potrzeb medycznych jest niższy, niż w pozostałych, a problemem jest tutaj poprawa diagnostyki.

Projekty tego rodzaju zawsze obarczone są wysokim ryzykiem, jednak – w razie powodzenia – pacjenci mogą liczyć na rewolucyjny lek opracowany z uwzględnieniem realiów polskiego rynku i naszych możliwości finansowych.

„Jeżeli nam się uda i z Polski wyjdzie biotechnologiczny, innowacyjny, w pełni oryginalny lek przeciwnowotworowy, to będzie bardzo ważny moment dla rozwoju nauk farmaceutycznych i polskiego przemysłu farmaceutycznego. Pokażemy, że naprawdę nas stać na tworzenie produktów na najwyższym światowym poziomie, na kreowanie trendów, a nie jedynie podążanie za nimi” – ocenił Marcin Szczeciński, członek zespołu zarządzającego projektem.

Projekt rozpoczął się jesienią 2008 r. i potrwa 7 lat. Jest to bardzo długa perspektywa, w porównaniu z innymi projektami badawczo-rozwojowymi, wynika ona jednak ze specyfiki prac nad nowymi lekami. Takie prace trwają zwykle 12-15 lat, zaczynając od laboratorium, poprzez trzy fazy badań klinicznych, kończąc na procesie rejestracji.

Jak oszacował Szczeciński, całkowity koszt tego przedsięwzięcia, obejmującego prace laboratoryjne, badania przedkliniczne nowego leku oraz jego ocenę w warunkach klinicznych, przekracza 88 milionów złotych. Dofinansowanie z funduszy strukturalnych wynosi 31 milionów zł, a resztę pieniędzy wykłada Grupa Adamed. W całkowitej kwocie zawarty jest również podatek VAT.

Na projekt ONCO-3CLA składają się 4 ścieżki badawcze, to jakby 4 projekty w jednym – stąd tak duży budżet na badania. Wielowątkowy projekt jest, jak podkreślił Szczeciński, pomysłem na radzenie sobie z ryzykiem naukowego niepowodzenia.

PAP – Nauka w Polsce, Karolina Olszewska

bsz

Copyright © Fundacja PAP 2019