19.02.2019
PL EN
21.01.2019 aktualizacja 25.01.2019

Naukowcy sprawdzili, co w miskancie piszczy

Fot. Fotolia Fot. Fotolia

Trznadle, potrzeszcze, skowronki, potrzosy, pokląskwy czy łozówki - takie gatunki można zaobserwować wśród miskantu olbrzymiego, który uprawia się w Polsce w związku z produkcją biopaliw. Różnorodności gatunków ptaków w takich uprawach przyjrzeli się badacze z Poznania.

Wnioski z badania przedstawiono w piśmie "Biologia". O wynikach poinformowali jego autorzy, Jan M. Kaczmarek i prof. Piotr Tryjanowski z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Trzecim współautorem pracy jest dr hab Tadeusz Mizera z IZUP.

Autorzy badania przypominają, że potrzeba produkcji biopaliw już jakiś czas temu głęboko przekształciła krajobraz Polski. Do żółtych pól rzepaku na wiosnę Polacy zdążyli się przyzwyczaić. Oprócz niego uprawnia się również kilka innych, tzw. roślin energetycznych, wykorzystywanych przede wszystkim do produkcji paliw stałych: wierzbę energetyczną, ślazowiec pensylwański, trzcinę pospolitą oraz miskant olbrzymi. "Ten ostatni chyba najmniej pasuje do naszych krajobrazów – to potężna, szybko rosnąca trawa - do ponad 3 metrów wysokości! - przypominająca skrzyżowanie trzciny z bambusem. W niektórych regionach Polski już prawie dekadę temu pojawiły się plantacje tej pochodzącej z wschodniej Azji rośliny" - zauważa prof. Tryjanowski w materiale przesłanym PAP.

Naukowcy z Instytutu Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zadali sobie pytanie: skoro uprawa to tak osobliwa, tak niepodobna do wszystkiego, co rośnie u nas na polach – to jakie ptaki mogą się w niej kryć?

Zauważają oni, że wcześniejsze badania w tym zakresie prowadzono wyłącznie na Wyspach Brytyjskich, gdzie gatunki krajobrazu rolniczego różnią się znacznie od tych w Polsce. "Wiele gatunków pospolitych w Polsce prawie już tam wyginęło z powodu znacznie intensywniejszego i uprzemysłowionego rolnictwa. Ptaki mają tam też trochę inne preferencje – np. u nas nieśmiały, kryjący się w lesie rudzik, tam jest odważnym i nawet trochę pyskatym mieszkańcem ogrodów. Stąd pomysł, by badania nad wykorzystaniem przez ptaki upraw miskantu olbrzymiego przeprowadzić również w Polsce" - piszą.

Ich wyniki przedstawiają nieco inny obraz, niż ten uzyskany wcześniej w badaniach brytyjskich.

Na zachodzie Europy na polach miskantu można spotkać, szczególnie zimą, wiele leśnych gatunków ptaków, takich jak kosy, strzyżyki, rudziki czy zięby. "U nas te gatunki – mimo że występowały w lasach i zakrzewieniach na obszarze badań – na polach miskantu pojawiały się rzadko i raczej przypadkowo. Znacznie częściej niż w Wielkiej Brytanii obserwowaliśmy za to w miskancie `klasyczne` ptaki krajobrazu rolniczego, takie jak trznadle, potrzeszcze czy skowronki – tych ptaków jest jednak w Polsce o wiele więcej, niż na zachodzie Europy. Stąd nie jest szczególnym zaskoczeniem, że łatwiej je spotkać nawet w mniej atrakcyjnych siedliskach" - relacjonuje prof. Tryjanowski.

Okazuje się też, że miskant miskantowi nierówny. Tam, gdzie warunki glebowe nie do końca mu sprzyjają, na polach tej rośliny tworzą się całkiem spore, łyse poletka. W miejscach, gdzie nie rośnie miskant, pojawia się jednak wiele dzikich roślin, przez co stają się idealnym miejscem do żerowania i zakładania gniazd przez skowronki i inne ptaki - opisują naukowcy.

W trakcie badań biolodzy wykryli raptem kilka gatunków ptaków krajobrazu rolniczego, dla których pola miskantu mogą być całkiem atrakcyjnym siedliskiem. Jednym z nich jest niewielki potrzos. "Dawniej potrzosy występowały prawie wyłącznie na bagnach i trzcinowiskach, gdzie wciąż najłatwiej je spotkać. Od pewnego czasu jednak coraz śmielej wkraczają w krajobraz rolniczy i zakładają gniazda w gęstych uprawach rzepaku. Ptaka, który najlepiej sobie radzi, balansując na łodygach trzcin, zwarty łan miskantu nie powinien przerażać. I to właśnie śpiewające samce potrzosów obserwowaliśmy na polach miskantu już wczesną wiosną - oczywiście, jeśli pole nie zostało skoszone podczas zimy, gdyż wtedy najczęściej zbiera się tą uprawę" - tłumaczy doktorant z IZUP, Jan M. Kaczmarek.

Kolejnym interesującym gatunkiem była pokląskwa. "Ten drobny, kolorowy ptak jest związany przede wszystkim z łąkami; wiosną można na nich obserwować wypinające rdzawą pierś, kląskające z jakiegoś wyniesionego punktu samce. Pola miskantu obfitują w wygodne, wysoko umieszczone miejsca do śpiewania, stąd wczesną wiosną często obserwowaliśmy pokląskwy również na nich" - opowiada prof. Tryjanowski.

Im bliżej lata, tym skoszony w zimie miskant rósł coraz wyższy i gęstszy, tak że w lecie pokląskwy – gatunek wolący bardziej otwarte przestrzenie – przenosiły się na sąsiednie łąki i pastwiska.

Szybki wzrost miskantu – podobnie zresztą jak i np. wielu współczesnych odmian zbóż – może być zagrożeniem dla ptaków gniazdujących na ziemi. Zakładając gniazdo wiosną na otwartej przestrzeni, nie mogą przewidzieć, że za miesiąc będzie ono całkowicie zasłonięte przez szybko rosnącą uprawę. Chcąc nie chcąc, ptaki takie jak skowronki porzucają wtedy swoje gniazda wraz z pisklętami.

Jest jednak ptak, który w tych warunkach radzi sobie doskonale - zauważają naukowcy. To łozówka – niepozorny, niewielki ptak, którego łatwo usłyszeć, ale trudno zobaczyć. Łozówka występuje we wszystkiego rodzaju gęstych zaroślach, zarówno na terenach wilgotnych, jak i suchych. Słynie ze śpiewu - to bardzo szybka piosenka, złożona przede wszystkim z naśladownictw wszystkich innych ptaków, jakie śpiewają w pobliżu - i nie tylko, bo łozówki w Europie wplatają w swoje piosenki również piosenki zasłyszane na zimowiskach w Afryce! Plątanina zdrewniałych łodyg na polach miskantu to dla niej idealne siedlisko. Co więcej, łozówki przylatują do Europy z Afryki dość późno, dopiero w maju. Dzięki temu docierają do nas w czasie, kiedy miskant jest już na tyle wysoki, by być dla nich atrakcyjnym miejscem do gniazdowania.

Miskant pozostaje w Polsce uprawą niszową - zauważają autorzy publikacji. Dzięki temu, że na jego polach nie stosuje się praktycznie żadnych zabiegów agrotechnicznych, uważa się go za uprawę przyjazną środowisku. Z punktu widzenia ptaków krajobrazu rolniczego, które w całej Europie zmniejszają swoją liczebność, pola porośnięte miskantem mogą mieć ambiwalentny charakter. Z jednej strony zastępują siedliska otwarte i mogą stanowić pułapkę ekologiczną dla ptaków gniazdujących na ziemi. Z drugiej strony mała ilość lub wręcz brak herbicydów i pestycydów używanych w uprawie tej rośliny powoduje, że mogą tam znaleźć nasiona chwastów i owady, których na naszych polach coraz bardziej brakuje. Nawet jeśli dla większości ptaków pola miskantu nie są atrakcyjnym siedliskiem, to jak to w przyrodzie bywa – zawsze znajdzie się ktoś, kto potrafi wykorzystać nadarzającą się okazję i wolna przestrzeń - tak jak wspomniana wyżej łozówka.

Naukowcy zwracają uwagę, że obserwacja ptaków w łanach tak wysokiej trawy nie jest łatwa. Tradycyjną metodą, której używano we wcześniejszych badaniach, było stosowanie przenośnych ambon myśliwskich (po angielsku deer-seats), będących metalowym krzesłami na dwumetrowych nogach. Obserwator usadowiony na takim krześle liczy ptaki wylatujące z uprawy, które są wypłaszane przez niewielki oddział jego pomocników, przedzierających się przez gęsty łan miskantu. Jednym z kluczowych przeszkód w zastosowaniu tej metodyki w naszym przypadku była niewielka ilość chętnych do pracy w charakterze nagonki. Powód? W Wielkiej Brytanii dziki wytępiono w średniowieczu.

"U nas wciąż jest ich niemało, a perspektywa wdepnięcia w dzika w gęstych zaroślach odstraszała najodważniejszych już po kilku oddalonych chrumknięciach" - opowiada Jan M. Kaczmarek. - "Składanie i rozkładanie dwumetrowego krzesła w każdym z kilkudziesięciu punktów obserwacyjnych również nie zachęcała, stąd przyjęliśmy zupełnie inne rozwiązanie. Z bagażnika dachowego, metalowej kraty oraz składanej drabiny skonstruowaliśmy platformę, z której obserwator mógł liczyć ptaki, stojąc na dachu auta, wzrokiem sięgając daleko w głąb miskantowych pól. Pomimo wielu zaskoczonych spojrzeń, ten sposób sprawdził się i umożliwił prowadzenie obserwacji łącznie przez ponad rok".

Nauka w Polsce - PAP

zan/

Copyright © Fundacja PAP 2019